03.08.2023, 15:49 ✶
Przez cały dzień byliśmy w dość kiepskiej kondycji, zanotowało pióro. Mogłoby się wydawać, że skoro nie padło żadne pytanie, to nie była część wywiadu... ale oczywiście, że była. Naturalna rozmowa zdawała się Darcy'emu tutaj znacznie lepsza niż suchy wywiad. Sam zresztą sięgnął po notatnik i wyciągnął drugie pióro, by odnotowywać dodatkowe uwagi dla samego siebie.
To mogła być najważniejsza rozmowa w jego dotychczasowej karierze. Był zdecydowany zrobić z tego wywiad stulecia.
- 1962. Myślę, że to nie pani prowadziła nas do pokoju wspólnego, jestem pewien, że bym zapamiętał - zapewnił kurtuazyjnie. Zresztą, faktycznie był pewien, że faktycznie to nie Victoria, wtedy będąca na siódmym roku (bo datę urodzenia też rzecz jasna sprawdził), prowadziła go do Pokoju Wspólnego. Mgliście pamiętał, że był to jakiś chłopak.
Ale wzmianka o Slytherinie też miała swój cel.
Popatrz, mamy coś wspólnego. I wcale nie mam na myśli nic złego mówiąc, że nas nie kojarzy się z bohaterstwem - bo to "my", a nie "wy".
Gdy Victoria zaczęła mówić, Darcy już nawet nie musiał starać się, aby wyglądało na to, że poświeca jej pełną uwagę. Dosłownie spijał każde słowo z jej ust. Bo ta opowieść była fascynująca i to nie tylko z perspektywy kogoś, kto chciał ją wykorzystać, by zdobyć sławę i pieniądze. To było coś zupełnie innego od wypowiedzi Erika, kierowanych głównie przeciwko śmierciożercom czy historii Heather. Lestrange miała czas chyba się przygotować, uporządkować to sobie, zdecydować, o czym chce powiedzieć.
Miał bogatą fantazję i potrafił to wszystko sobie wyobrazić. Zwłaszcza, że był tam ledwo chwilę wcześniej. Wiedział, jak wyglądało to tuż przed tym, jak zaatakował Voldemort. To było dobre. Cholera, Lestrange miała pewien talent do opowiadania. Proste słowa, ale poruszające wyobraźnię. A kiedy Victoria wspomniała jeszcze o Patricku i Mavelle... Trzej Zimni! Miał chęć zapytać, gdzie w tym czwarty, ale postanowił, że jeszcze nie czas na to.
- Słyszałem, że do starć dochodziło w kilku miejscach wokół ognisk - powiedział, ot tak, czując, że powinien tutaj coś wtrącić, może jakoś uzupełnić tę historię. - Wiem, że pośród walczących znajdowali się Erik Longbottom i Heather Wood... oraz oczywiście Atreus Bulstrode.
Nie uśmiechał się już. Czuł podskórnie, że to mogłoby być źle widziane. W końcu rozmawiali teraz o bardzo poważnych sprawach, a na Polanie zginęło sporo osób. Być może także znanych Victorii.
- Co stało się później, pani Lestrange? - zachęcił ją.
To mogła być najważniejsza rozmowa w jego dotychczasowej karierze. Był zdecydowany zrobić z tego wywiad stulecia.
- 1962. Myślę, że to nie pani prowadziła nas do pokoju wspólnego, jestem pewien, że bym zapamiętał - zapewnił kurtuazyjnie. Zresztą, faktycznie był pewien, że faktycznie to nie Victoria, wtedy będąca na siódmym roku (bo datę urodzenia też rzecz jasna sprawdził), prowadziła go do Pokoju Wspólnego. Mgliście pamiętał, że był to jakiś chłopak.
Ale wzmianka o Slytherinie też miała swój cel.
Popatrz, mamy coś wspólnego. I wcale nie mam na myśli nic złego mówiąc, że nas nie kojarzy się z bohaterstwem - bo to "my", a nie "wy".
Gdy Victoria zaczęła mówić, Darcy już nawet nie musiał starać się, aby wyglądało na to, że poświeca jej pełną uwagę. Dosłownie spijał każde słowo z jej ust. Bo ta opowieść była fascynująca i to nie tylko z perspektywy kogoś, kto chciał ją wykorzystać, by zdobyć sławę i pieniądze. To było coś zupełnie innego od wypowiedzi Erika, kierowanych głównie przeciwko śmierciożercom czy historii Heather. Lestrange miała czas chyba się przygotować, uporządkować to sobie, zdecydować, o czym chce powiedzieć.
Miał bogatą fantazję i potrafił to wszystko sobie wyobrazić. Zwłaszcza, że był tam ledwo chwilę wcześniej. Wiedział, jak wyglądało to tuż przed tym, jak zaatakował Voldemort. To było dobre. Cholera, Lestrange miała pewien talent do opowiadania. Proste słowa, ale poruszające wyobraźnię. A kiedy Victoria wspomniała jeszcze o Patricku i Mavelle... Trzej Zimni! Miał chęć zapytać, gdzie w tym czwarty, ale postanowił, że jeszcze nie czas na to.
- Słyszałem, że do starć dochodziło w kilku miejscach wokół ognisk - powiedział, ot tak, czując, że powinien tutaj coś wtrącić, może jakoś uzupełnić tę historię. - Wiem, że pośród walczących znajdowali się Erik Longbottom i Heather Wood... oraz oczywiście Atreus Bulstrode.
Nie uśmiechał się już. Czuł podskórnie, że to mogłoby być źle widziane. W końcu rozmawiali teraz o bardzo poważnych sprawach, a na Polanie zginęło sporo osób. Być może także znanych Victorii.
- Co stało się później, pani Lestrange? - zachęcił ją.