Interesowność w tym wypadku brzmiała tak — Kay po prostu sam nie chciał być w to głębiej wplątany. Oko za oko, prawda? Był po prostu zapobiegliwy. Lubił swoje oko, więc nikomu innemu palca nie będzie wkładał. Szczególnie że jednak Laurent też jego nie-miłość do latania przemilczał, więc nie miał się za co odwdzięczać. Chyba że tę lekką złośliwość, co właściwie i tak zrobił. Chociaż zdarzało mu się być bezinteresownym... czasami... O, na przykład teraz bezinteresownie bawił się pierścionkami Jasmine. Lubił ją głównie z jednego powodu... o nic nie pytała. Była gadatliwa, wszędzie jej było pełno, zajmowała myśli i wiedziała, kiedy co zrobić, żeby go odciągnąć na bok z czarno-białego świata i dać trochę czerwieni do życia. Może nie była w jego typie, ale zdecydowanie wiedziała jaką formę demona przybrać, żeby go na chwilę uszczęśliwić. Tak, była dobrą odskocznią. Choć trochę szkoda... czasem patrzyła się bystro wokół i Kaydenowi ta bystrość pasowała na innym stanowisku, w innej pracy, w innym towarzystwie. Każdego jednak życie nakierowało na inną ścieżkę.
Kayden zaśmiał się cicho pod nosem na tą niewinną próbę wybielenia własnych słów. Isaac wstał ze swoją towarzyszką, skłonił się w przeprosinach i podążył za nią na parkiet. Kay jednak został na miejscu, bo za tańcami nie przepadał. - Rozumiem tyle, że artysta występuje całym sobą. - Odparł tylko, na co Jasmine obdarowała go pobłażliwym uśmiechem. - Przeeestań. Dobrze wiesz, że i tak jedno bardziej przyciąga uwagę od drugiego... - Zakpiła, wywracając oczętami. Kayden rozchylił usta, żeby zaoponować, ale Jasmine miała inny pomysł na ich zastosowanie, kradnąc całusa. No, nie mógł się z tym sprzeczać. Miała silne argumenty. Kay pokręcił tylko głową i odreagował to alkoholem.
Jasmine zaśmiała się cicho i przylgnęła do jego piersi, spoglądając na bar, barmana i kelnerki, równie wdzięczne co sam barman, w jej mniemaniu. Nawet nie zwróciła uwagi na sposób, w jaki Laurent próbował wybrnąć z wojny, której tu wcale nie było. Kayden natomiast zarejestrował jego słowa... zamrugał, po czym spojrzał na blondyna, na sekundę marszcząc brwi. Barman...? Nie chciał tu nic rozkopywać, ale zabrzmiało to, jak zabrzmiało. Może przejęzyczenie... Przemilczał to jednak, bo akurat w milczeniu był mistrzem, ale nie zapomniał. - Oh, no tak, ceny tu mogą przerażać, ale za to jakość przewyższa oczekiwania, prawda? - Zapytała Jasmine, odwracając się do Kaydena, który srebrne oczy dalej w ciszy badały teren i zastanawiały się nad tym, czy jest sens brnąć w cokolwiek myślami. - Mon cher... - Zwróciła na siebie uwagę raz jeszcze, wykorzystując swój atut szybkiej nauki słówek, które zręcznie podłapywała od bruneta. Kayden zerknął na nią i zamrugał, nieco zbity z tropu. Jasmine dostrzegła to i żeby przetrzymać jego uwagę na dłużej, ułożyła dłoń na szczęce i wpiła mu się w usta, czym go lekko zaskoczyła. Nie odepchnął jej, choć całował już chyba tylko machinalnie, myślami jednak będąc gdzieś indziej. Oczami także, bo jakoś tak odbiegły na bok... naprzeciw... a potem utkwiły w morskich tęczówkach na dobre, przez chwilę nimi usidłany. Złapany w sieć rybacką. Zamrugał, ale wzroku nie odwrócił. Sam nie wiedział czemu. Nie myślał o tym. W ogóle przestał myśleć. Oddawał pocałunki, ale... coś w nim zaskwierczało, w samym rdzeniu siebie. Serce mu przyspieszyło do lekkiego crescendo... a lśniące srebro patrzyło w hipnotyzujący błękit, jakby zaczynał w nim powoli tonąć.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)