05.08.2023, 01:24 ✶
Ulysses patrzył na czubek głowy tulącej się do niego Vespery. Wolał skupiać uwagę na niej, nie na tonącym Ottonie. Skoro ten próbował ją zabić to nie miał dla niego nawet źdźbła litości. Nie chciał też zapamiętywać szamoczącego się, tonącego ciała. Wystarczyło, że będzie musiał obejrzeć je unoszące się na wodzie. Sam nie odsunął się od siostry, dając jej tyle siebie ile potrafił. Nie znosił kontaktu fizycznego, unikał go jak ognia, ale w tamtym momencie jak nikt inny, zdawał sobie sprawę, że Vespera potrzebowała pocieszenia – dlatego sam go zainicjował. No i zależało mu na niej dużo bardziej niż na własnym komforcie psychicznym.
Nie żałował von Gloedena. Nie po tym jak okazał się nie tylko bełkotliwym pijakiem, ale również człowiekiem, który próbował zamordować mu siostrę. Pewnych rzeczy, po prostu, się nie puszczało płazem.
- A jeśli będziesz musiała to pakuj się w nie tylko z własnej woli – uściślił. I znowu, gdy nie ton głosu, nie sytuacja, w której się znaleźli, słowa Ulyssesa mogłyby zabrzmieć jak niefortunny żart. Jak próba powiedzenia: wyjdź za mąż, kiedy sama będziesz chciała a nie kiedy ktoś inny będzie tego chciał za ciebie.
- Myślałem, żeby transmutować ciało Ottona w kamień i wrzucić do morza – opisał beznamiętnie. – Kiedy zaklęcie przestanie działać, albo zjedzą go morskie stworzenia, albo wypłynie i zostanie znaleziony przez mugoli. W pierwszym przypadku jego ciała nigdy nikt nie odnajdzie. W drugim… utopił się. Nawet gdyby sprawdzono nasze różdżki to co na nich znajdą? Silencio? Nie jest to szczególnie mordercze zaklęcie. A do czasu, gdyby taka próba zaszła, zdążę rzucić dziesiątki Reparo i Lumos.
A Vespera? Vespera użyła rąk, nie magii.
Ulysses zmarszczył brwi, myśląc o jeszcze jednym.
- Wiesz, nie musimy nawet mówić ojcu lub Augustusowi – powiedział cicho.
I nie, nie chodziło o tworzenie tajemnicy. Chodziło o to, by ta dwójka nie musiała brać sobie na głowy aż tak ciężkiego sekretu. Tak na wszelki wypadek, jakby kiedyś jednak ktoś użył na nich veritaserum i próbował poznać wszystkie, brudne sekrety Rookwoodów.
Nie żałował von Gloedena. Nie po tym jak okazał się nie tylko bełkotliwym pijakiem, ale również człowiekiem, który próbował zamordować mu siostrę. Pewnych rzeczy, po prostu, się nie puszczało płazem.
- A jeśli będziesz musiała to pakuj się w nie tylko z własnej woli – uściślił. I znowu, gdy nie ton głosu, nie sytuacja, w której się znaleźli, słowa Ulyssesa mogłyby zabrzmieć jak niefortunny żart. Jak próba powiedzenia: wyjdź za mąż, kiedy sama będziesz chciała a nie kiedy ktoś inny będzie tego chciał za ciebie.
- Myślałem, żeby transmutować ciało Ottona w kamień i wrzucić do morza – opisał beznamiętnie. – Kiedy zaklęcie przestanie działać, albo zjedzą go morskie stworzenia, albo wypłynie i zostanie znaleziony przez mugoli. W pierwszym przypadku jego ciała nigdy nikt nie odnajdzie. W drugim… utopił się. Nawet gdyby sprawdzono nasze różdżki to co na nich znajdą? Silencio? Nie jest to szczególnie mordercze zaklęcie. A do czasu, gdyby taka próba zaszła, zdążę rzucić dziesiątki Reparo i Lumos.
A Vespera? Vespera użyła rąk, nie magii.
Ulysses zmarszczył brwi, myśląc o jeszcze jednym.
- Wiesz, nie musimy nawet mówić ojcu lub Augustusowi – powiedział cicho.
I nie, nie chodziło o tworzenie tajemnicy. Chodziło o to, by ta dwójka nie musiała brać sobie na głowy aż tak ciężkiego sekretu. Tak na wszelki wypadek, jakby kiedyś jednak ktoś użył na nich veritaserum i próbował poznać wszystkie, brudne sekrety Rookwoodów.