05.08.2023, 18:14 ✶
Darcy był prostym chłopakiem. Nie potrafił zbyt dobrze walczyć, a gdyby został do tego zmuszony, zapewne rzucałby tylko na prawo i lewo oszałamiacz, jedyne bojowe zaklęcie, które opanował naprawdę dobrze. I przy okazji płakałby ze strachu. Bał się śmierciożerców, bał się Voldemorta i skoro można było mu „podpaść”, używając jego imienia, wolał go nie wymawiać. Ani nie zapisywać. Ze względu na tę prostotę spojrzał też na Victorię z pewnym zastanowieniem, rozważając, czy nie boi się ona, że gdy ten wywiad trafi do prasy, to śmierciożercy staną na jej progu.
Ta biała, rozsądniejsza gęś gęgała, że to wszystko go przerasta, że jest za cienki w uszach na zajmowanie się takimi sprawami, ale czarna walnęła ją skrzydłem w dziób. Nigdy nie byłby dość odważny, aby wbiec w ogień za Voldemortem, ale mógł to opublikować. Nie ze względu na chęć powiedzenia światu prawdy, a ponieważ był już pewny, że ta opowieść może ściągnąć oczy świata nie tylko na Victorię, ale tylko dla niego. I Lockhart zadał kolejne pytanie, nawet jeżeli jego malutka część chciała stąd uciekać: z dala od tego domu, od „Zimnej”, która powinna być martwa, skoro weszła do Limbo, od jej przedziwnej opowieści.
- Niektórzy mówią, że Limbo to kraina umarłych – powiedział, i tym razem głos zadrżał mu lekko, mimo tego, że ze wszystkich sił starał się zachować profesjonalizm. – Pani i jej towarzysze weszli tam… i wrócili. Pani Lestrange, czy widziała tam pani umarłych?
Jak kogoś mogłaby nie zainteresować taka historia? Już pal licho samego Voldemorta. On był groźbą, jego cień padał na cały ich świat, na wszystkich czarodziejów, ale była to groźba czasowa, która pojawiła się niedawno i kiedyś – może ze dwa lata, może za dwadzieścia – przeminie.
Ale to? Limbo? To, co czekało po drugiej stronie? To było odwieczne pytanie, odpowiedź, na którą wszyscy czekali. Ciekawiło go, czy Victoria w ogóle patrzyła na to w ten sposób… A może nie natknęli się tam na żadne duchy? Tylko ten przedziwny świat, którego żywi nie mogą dotrzeć?
– Czy Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, także tam był? – dodał, ale dopiero kiedy odpowiedziała. Zarzucanie Victorii zbyt wieloma pytaniami, mogło zbić ją z tropy, a na razie sama, bez jego kierunku snuła historię wręcz doskonale i Darcy nie chciał zakłócić jej porządku. Potem, w zaciszu własnego domu, zastanowi się, w jaki sposób ją „obrobić”, aby na kartach Proroka Codziennego wypadła możliwie najbardziej fascynująco.
Ta biała, rozsądniejsza gęś gęgała, że to wszystko go przerasta, że jest za cienki w uszach na zajmowanie się takimi sprawami, ale czarna walnęła ją skrzydłem w dziób. Nigdy nie byłby dość odważny, aby wbiec w ogień za Voldemortem, ale mógł to opublikować. Nie ze względu na chęć powiedzenia światu prawdy, a ponieważ był już pewny, że ta opowieść może ściągnąć oczy świata nie tylko na Victorię, ale tylko dla niego. I Lockhart zadał kolejne pytanie, nawet jeżeli jego malutka część chciała stąd uciekać: z dala od tego domu, od „Zimnej”, która powinna być martwa, skoro weszła do Limbo, od jej przedziwnej opowieści.
- Niektórzy mówią, że Limbo to kraina umarłych – powiedział, i tym razem głos zadrżał mu lekko, mimo tego, że ze wszystkich sił starał się zachować profesjonalizm. – Pani i jej towarzysze weszli tam… i wrócili. Pani Lestrange, czy widziała tam pani umarłych?
Jak kogoś mogłaby nie zainteresować taka historia? Już pal licho samego Voldemorta. On był groźbą, jego cień padał na cały ich świat, na wszystkich czarodziejów, ale była to groźba czasowa, która pojawiła się niedawno i kiedyś – może ze dwa lata, może za dwadzieścia – przeminie.
Ale to? Limbo? To, co czekało po drugiej stronie? To było odwieczne pytanie, odpowiedź, na którą wszyscy czekali. Ciekawiło go, czy Victoria w ogóle patrzyła na to w ten sposób… A może nie natknęli się tam na żadne duchy? Tylko ten przedziwny świat, którego żywi nie mogą dotrzeć?
– Czy Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, także tam był? – dodał, ale dopiero kiedy odpowiedziała. Zarzucanie Victorii zbyt wieloma pytaniami, mogło zbić ją z tropy, a na razie sama, bez jego kierunku snuła historię wręcz doskonale i Darcy nie chciał zakłócić jej porządku. Potem, w zaciszu własnego domu, zastanowi się, w jaki sposób ją „obrobić”, aby na kartach Proroka Codziennego wypadła możliwie najbardziej fascynująco.