06.08.2023, 21:09 ✶
Lucy cieszyła się, że widziała ukochaną siostrę. Całą i zdrową.
- Och – wydobyło się jej prawie szlochem – Danielle, tak bardzo się cieszę, że nic Ci się nie stało… – po tym przerwała. Emocje zaczęły się w niej zbierać, a w gardle poczuła gulę. Teraz, po pierwszym uczuciu euforii z powodu zobaczenia młodszej siostry, zaczęło do niej coraz wyraźniej docierać to, co się tutaj wydarzyło. Świadomość, że pozostała w domu, podczas gdy siostra, tata i inni członkowie rodziny oraz przyjaciele tutaj były, stała się dla niej ogromnym wyrzutem sumienia. Tak, to prawda, została odsunięta przez przełożonych od ochraniania eventu, ale przecież to, że jej tutaj nie było, było z jej strony – tak to widziała, jak narażenie najbliższych na niebezpieczeństwo. Potworne niebezpieczeństwo, bo czy nie było przecież pewne, że Pan Ciemności zaatakuje?
Wysłuchała słów siostry o Beltane. Lucy kojarzyła Samuela z Doliny. Było by to piękne wydarzenie, gdyby nie to co stało się potem. Lucy pamiętała, że Danielle o nim wspominała i cieszyła się, że młodsza siostra kogoś poznała oraz że uplotła dla niego wianek. Niestety całe to szczęście zostało zniszczone. Starsza siostra zaczęła słuchać z przerażeniem o tym, co Dani zaczęła opowiadać: światło, śmierciożercy… O nie tylko nie to! Ale to się stało. Lucy przeraziła się, że ludzie mogli stratować jej siostrę, dlatego było wdzięczna Alastorowi za pomoc. Do tego ucierpieli Erik, znajomi… Widziała też, co się tu teraz dzieje.
Kiedy Lucy wysłuchała słów siostry była jeszcze bardziej zmieszana, a poczucie winy jej ciążyło
- Danielle, czy wiesz co z tatą? – Który również przecież ubezpieczał event jako Auror. – Czy naszym bliskim nic się nie stało? – Zapytała błagalnym tonem, nie będąc pewną odpowiedzi.
- Och – wydobyło się jej prawie szlochem – Danielle, tak bardzo się cieszę, że nic Ci się nie stało… – po tym przerwała. Emocje zaczęły się w niej zbierać, a w gardle poczuła gulę. Teraz, po pierwszym uczuciu euforii z powodu zobaczenia młodszej siostry, zaczęło do niej coraz wyraźniej docierać to, co się tutaj wydarzyło. Świadomość, że pozostała w domu, podczas gdy siostra, tata i inni członkowie rodziny oraz przyjaciele tutaj były, stała się dla niej ogromnym wyrzutem sumienia. Tak, to prawda, została odsunięta przez przełożonych od ochraniania eventu, ale przecież to, że jej tutaj nie było, było z jej strony – tak to widziała, jak narażenie najbliższych na niebezpieczeństwo. Potworne niebezpieczeństwo, bo czy nie było przecież pewne, że Pan Ciemności zaatakuje?
Wysłuchała słów siostry o Beltane. Lucy kojarzyła Samuela z Doliny. Było by to piękne wydarzenie, gdyby nie to co stało się potem. Lucy pamiętała, że Danielle o nim wspominała i cieszyła się, że młodsza siostra kogoś poznała oraz że uplotła dla niego wianek. Niestety całe to szczęście zostało zniszczone. Starsza siostra zaczęła słuchać z przerażeniem o tym, co Dani zaczęła opowiadać: światło, śmierciożercy… O nie tylko nie to! Ale to się stało. Lucy przeraziła się, że ludzie mogli stratować jej siostrę, dlatego było wdzięczna Alastorowi za pomoc. Do tego ucierpieli Erik, znajomi… Widziała też, co się tu teraz dzieje.
Kiedy Lucy wysłuchała słów siostry była jeszcze bardziej zmieszana, a poczucie winy jej ciążyło
- Danielle, czy wiesz co z tatą? – Który również przecież ubezpieczał event jako Auror. – Czy naszym bliskim nic się nie stało? – Zapytała błagalnym tonem, nie będąc pewną odpowiedzi.