— Rozumiem.
Czyli praca nie zapowiadała się aż tak potężnie. Ogrom notatek mógł nie zawierać wiele wzmianek o Limbie. Najprawdopodobniej zacznie więc od wyszukiwania słowa klucza.
— Jakich synonimów Limba mogę się spodziewać? Może być ono określone inną nazwą?
Odpowiedź na to pytanie ułatwi mu znalezienie istotnych fragmentów tekstu. Co przyspieszy pracę.
Martin spojrzał na notatki. Bardzo ciężko było określić cenę, biorąc pod uwagę, że nawet nie wiadomo było, jaką ilość tekstu finalnie przyjdzie mu przetłumaczyć.
— Mogę najpierw zająć się wyszukaniem odpowiednich fragmentów i wysłać wycenę sową. Na tą chwilę... Trudno powiedzieć.
Podał jej ile zazwyczaj bierze za stronę podobnych manuskryptów. Nie było to wiele. Chętnie brałby jeszcze mniej, ale matka mu nie pozwoliła. Sam nie potrzebował pieniędzy. I tak trafiały do rodzinnego skarbca, do którego miał pełny dostęp. A braku jego wkładu nikt by nie zauważył. Sędzina Wizengamotu i rozchwytywany adwokat zarabiali wystarczająco dużo.