07.08.2023, 23:56 ✶
- To sugerowałoby, że klątwa padła na język, ale z tego, co pani mówi, jest znacznie szersza. - Gdyby tylko plątała język Mavelle, nie byłoby problemu z pisaniem albo wskazaniem rysunku. - To niemniej istotna informacja. Tam może mieścić się jej rdzeń - oświadczyła Florence.
Czekała, czy Mavelle uda się wypowiedzieć te słowa, a gdy nic takiego nie padło, kiwnęła jedynie z powagą głową. Czy była zaskoczona? Nie, bo żaden rezultat by jej nie zaszkodził. W tej chwili były w fazie testów i badań. Nie wiedziała - jeszcze - czy Mavelle nie mogła się odezwać, bo i te słowa były "zakazane" i Voldemort nie życzył sobie, by mówiła o nim w ogólności, czy w grę wchodził po prostu brak szacunku Mavelle do tego, czyje miano chciałaby wypowiedzieć.
- Pomaga w diagnostyce. Bez obaw. Nie zostawia śladów - zapewniła spytana. Po prawdzie jej nie przyszłoby nawet do głowy, że Bones podejrzewa ją o jakieś złe intencje. Myśli Florence dryfowały raczej w innym kierunku: pomyślała, że Mavelle obawia się, że nabałagani im w salonie. Sama Bulstrode właśnie tego by się obawiała. Dlaczego ktoś miałby podejrzewać uzdrowicielkę o jej reputacji o chęć zaszkodzenia pacjentowi? Magomedyczce nie mieściło się to po prostu w głowie. Żyły w innych światach, a chociaż Florence wiedziała, że trwa wojna, teraz, po Beltane wręcz boleśnie zdając sobie z tego sprawę... to nie umiała jeszcze w pełni zrozumieć osób, które egzystowały w świadomości ciągłego zagrożenia, zawsze gotowe chwytać za różdżkę.
- Klątwa nie powinna być zaraźliwa, niebezpieczna, nie sądzę, by miała jakoś się rozprzestrzeniać w organizmie. To dobra informacja. Gorsza jest taka, że jej zdjęcie w tej chwili wydaje się trudne. Nie znam klątwołamacza w Wielkiej Brytanii, który by się tego podjął. Będę musiała poszukać informacji. Informacja dodatkowa... mam wrażenie, że mamy tu coś jeszcze - mruknęła z pewnym zastanowieniem. Sama nie wiedziała, czy się myli, czy na Mavelle ciąży jeszcze coś, co jako klątwołamaczka umiałaby przerwać.
Czy to w ogóle była nić klątwy?
To też wymagało zastanowienia, przeanalizowania wyników i przemyślenia paru rzeczy.
- Byłaby pani uprzejma otworzyć usta? - poprosiła spokojnie. W końcu, jeżeli w ogóle chciały myśleć o zdjęciu tej klątwy, skoro Mavelle mówiła, że było "dziwne uczucie na języku", Florence musiała obejrzeć i ten.
Czekała, czy Mavelle uda się wypowiedzieć te słowa, a gdy nic takiego nie padło, kiwnęła jedynie z powagą głową. Czy była zaskoczona? Nie, bo żaden rezultat by jej nie zaszkodził. W tej chwili były w fazie testów i badań. Nie wiedziała - jeszcze - czy Mavelle nie mogła się odezwać, bo i te słowa były "zakazane" i Voldemort nie życzył sobie, by mówiła o nim w ogólności, czy w grę wchodził po prostu brak szacunku Mavelle do tego, czyje miano chciałaby wypowiedzieć.
- Pomaga w diagnostyce. Bez obaw. Nie zostawia śladów - zapewniła spytana. Po prawdzie jej nie przyszłoby nawet do głowy, że Bones podejrzewa ją o jakieś złe intencje. Myśli Florence dryfowały raczej w innym kierunku: pomyślała, że Mavelle obawia się, że nabałagani im w salonie. Sama Bulstrode właśnie tego by się obawiała. Dlaczego ktoś miałby podejrzewać uzdrowicielkę o jej reputacji o chęć zaszkodzenia pacjentowi? Magomedyczce nie mieściło się to po prostu w głowie. Żyły w innych światach, a chociaż Florence wiedziała, że trwa wojna, teraz, po Beltane wręcz boleśnie zdając sobie z tego sprawę... to nie umiała jeszcze w pełni zrozumieć osób, które egzystowały w świadomości ciągłego zagrożenia, zawsze gotowe chwytać za różdżkę.
- Klątwa nie powinna być zaraźliwa, niebezpieczna, nie sądzę, by miała jakoś się rozprzestrzeniać w organizmie. To dobra informacja. Gorsza jest taka, że jej zdjęcie w tej chwili wydaje się trudne. Nie znam klątwołamacza w Wielkiej Brytanii, który by się tego podjął. Będę musiała poszukać informacji. Informacja dodatkowa... mam wrażenie, że mamy tu coś jeszcze - mruknęła z pewnym zastanowieniem. Sama nie wiedziała, czy się myli, czy na Mavelle ciąży jeszcze coś, co jako klątwołamaczka umiałaby przerwać.
Czy to w ogóle była nić klątwy?
To też wymagało zastanowienia, przeanalizowania wyników i przemyślenia paru rzeczy.
- Byłaby pani uprzejma otworzyć usta? - poprosiła spokojnie. W końcu, jeżeli w ogóle chciały myśleć o zdjęciu tej klątwy, skoro Mavelle mówiła, że było "dziwne uczucie na języku", Florence musiała obejrzeć i ten.