To fakt, że trzeba było trzymać pewne standardy, jeśli chciało się mieć pewność, że biznes przetrwa na Pokątnej. Jednak każdy zasługiwał na dobrą kawę, nawet w największej spelunie powinni potrafić ją parzyć, był to jeden z napojów bardzo potrzebnych do życia. Nie znosiła się rozczarowywać, kiedy go zamawiała. Dla niej była to podstawa.
- Nie jestem niejeden, znam cię dobrze i naprawdę tak uważam. Również doświadczona, bo i o tym zapomniałam. - Był to także pewien rodzaj mądrości? Może trochę inny. Brenna w końcu od lat zajmowała się łapaniem czarnoksiężników, zresztą tak samo jak Erik, czy ich kuzyna. Nora była pewna, że mają naprawdę wspaniałe grono osób, które współpracują, aby uprzykrzyć śmierciożercom życie. Prędzej, czy później się ich pozbędą na dobre, tak samo jak Voldemorta. - Cieszą mnie te słowa Brenna. - Dobrze było wiedzieć, że przyjaciółka podchodzi do całej sprawy racjonalnie i nie zaślepia jej póki co żadna chęć zemsty, chociażby za to aby pomścić życie wuja.
- To taki standard, czy jakieś zamówienia specjalne poza tym? jakby coś, zawsze znajdę na to czas. - Norka zdawała sobie sprawę, że dobrze, jak będą mieć eliksiry lecznicze, które będą mogły pomóc ewentualnym ofiarom, ale nie tylko leczeniem żył człowiek. Może mogłoby im się przydać coś jeszcze? Nie miała najmniejszego problemu z tym, żeby stworzyć coś jeszcze. Przecież doba ma tak dużo godzin... Eliksir wielosokowy potrzebował czasu do wytworzenia, także może i lepiej wspomnieć o zapotrzebowaniu na niego nieco wcześniej, aby później nie było problemu z tym, że jest potrzebny na już.
- Fakt, Danielle chyba była w tym najlepsza z nas wszystkich. - Przynajmniej tak się wydawało Norce. Zawsze rozumiała wszystkich bez słów i wiedziała, czego potrzebują. Zdecydowanie było gorzej teraz odczytać ją i wpaść na to, czego dokładnie potrzebuje. Wypadało jednak jej pomóc, tak jak ona pomagała zawsze wszystkim innym. Nie pozostawało nic innego, jak metoda prób i błędów.
Herbata, która stała na stole zdążyła nieco już wystygnąć podczas ich pogawędki. Figg sięgnęła po filiżankę, wreszcie mogła upić z niej trochę więcej bez poparzenia. Obserwowała przy tym swoją towarzyszkę, która dokończyła posiłek, a następnie sięgnęła do skórzanej torby. Widziała, że humor Brenny się zmienił. Nie ma się co dziwić, jednak i o takich rzeczach musiały rozmawiać. Śmierć stała się czymś, co gościło w ich życiu coraz częściej i zaczynało dotyczyć najbliższych. Nie powinni jednak do teko przywykać. Nora wierzyła, że niedługo wszystko wróci do normy.
- Ktoś na pewno coś wie. Nie musisz do wszystkiego dochodzić sama. - Powiedziała jeszcze, bo miała wrażenie, że Longbottom ma do siebie jakieś pretensje. Nikt jednak nie był wszystkowiedzący.
Nora wzięła do ręki zdjęcie, które przyjaciółka przesuwała jej po blacie. Chciała się temu przyjrzeć. Widok... nie był przyjemny. Rozszarpane ciało nawet na fotografii robiło ogromne wrażenie. Milczała, jednak uważnie przyglądała się temu, co znajdowało się na zdjęciu. Musiała zapamiętać jak najwięcej szczegółów, aby łatwiej jej było dopasować informacje, które mogła znaleźć w księgach do tego, z czym faktycznie miały do czynienia.
[a]