Nie mogła oddychać, próbowała, ale oddech grzązł jej w gardle. Najgorsze, że nawet płakać się jej nie chciało. Za parę miesięcy miała z siebie wycisnąć dziecko, które przez ten czas będzie ją niszczyć, zabierać jej pokarm. Niszczyć jej piękne ciało, o które dbała naprawdę mocno. Liczył się dla niej wygląd, chciała być najładniejsza, najdoskonalsza, a czeka ją rozciąganie i rozstępy. Na jej twarzy malował się strach, szok i niedowierzanie, że coś takiego się stało. Nigdy nie myślała o tym, aby mieć dziecko. Mężowie, których miała kiedyś byli nieudacznikami, a teraz? Teraz miała mieć dziecko z Perseusem, który rozwiódł się ze swoją żoną, który niewiele o tym mówił, który prawdopodobnie nie chciał rodziny. Nie wiedziała tego, nie rozmawiała nigdy z nim o tym. Był tylko kochankiem. Mieli chodzić na randki, mieli pić wino w świetle księżyca z jednej butelki, biegać po muzeach. Mieli przeżyć przygodę, a najgorsze było w tym wszystkim to, że nie chciała doświadczyć odrzucenia z jego strony, nie chciała zostać przez niego porzucona, bo była nieostrożna.
Wina za to, że zaszła w ciążę była jej, bo nie uważała. Tyle lat uprawiała seks i nigdy nie zaliczyła wpadki, a teraz? Jedna, pieprzona noc pod gwiazdami z Blackiem i już miała rodzić dziecko? Usuwać? Pozbyć się go? Co jeśli on go nie będzie chciał? Co jeśli… wścieknie się? Gdy Augustus znowu spróbował ją pocieszyć nie odrzuciła go w końcu, tylko wpadła ciężko w jego ramiona. Rece się jej trzęsły, ale łez nadal nie było. Nie wiedziała, czy był to odpowiedni moment na łzy, czy może wściekłość, a może żal? Co miała czuć? Co miała robić?
Gdy Augustus wspomniał o specjalnym poronieniu odepchnęła go i spojrzała na niego z niedowierzaniem, ale gdzieś w umyśle ta wizja wydawała jej się racjonalna. Była wdową i to podwójną. Perseus był rozwodnikiem. Nie mieli ślubu. On zapewne nie chciał drugiego, tak? Usunięcie, pozbycie się dziecka było rozsądne? Jej myśli biegły też do stabilizacji. A co jeśli on będzie ją chciał? Ostatnio wydawał się być dla niej dobry? Czuła się przy nim chciana. Westchnęła ciężko i pokręciła głową łapiąc się boleśnie za włosy. Co miała robić? Wiedziała, że Augustus miał racje. Jeśli pozbędą się płodu nie będzie skandalu, ale co jeśli Perseus się o tym dowie i ją znienawidzi? Powinna się go najpierw zapytać? Zasługiwał na szczerość od kłamliwej suki. Nie powinien cierpieć bardziej.
– Ja… nie… najpierw muszę… się upewnić, a potem zapytać, czy on… – spojrzała w oczy swojemu bratu – On musi najpierw się o tym dowiedzieć – szepnęła czując jak nie ma sił mówić. Zacisnęła dłonie w pięści próbując opanować emocje. Stać się pierdoloną oazą spokoju bez żadnych słabości. Nie chciała zostać w tym domu na zawsze, chciała się z niego uwolnić, chciała zaznać spokoju. – To nie jest... on nie jest zwykłym kochankiem, nie chce, aby mnie nienawidził... za dużo osób mnie nienawidzi, Augustus...