10.08.2023, 11:08 ✶
Florence bezwiednie wykonała krok za Patrickiem, gdy dostrzegła, że ten się zachwiał. Zaraz odzyskał równowagę, ale i tak… działo się coś dziwnego. Jego gesty, sposób, w jaki złapał się za głowę, to, że zdawał się zapomnieć o kurtce. Przez moment uderzyła w nią panika, bo pomyślała, że to znów ten śpiew, a po prostu ona go nie słyszy i nie miała różdżki, mogłaby tylko patrzeć, jak ta istota wciąga Stewarda pod wodę.
Ale odwrócił się zaraz ku niej. Blady, przerażony, chyba jeszcze bardziej niż przed chwilą, jednak spojrzenie miał przytomne. Odruchowo wyciągnęła rękę, ale złapała go tylko za rękaw, wcale niepewna, czy Steward nie chce być teraz jak najdalej od niej. Skąd miała w końcu wiedzieć, że w jego głowie właśnie szalały wspomnienia martwego człowieka? Człowieka, który podjął kilka bardzo złych decyzji i na pewno nie był „dobrym”? Zdawało się jej, że jest wściekły na nią. Nie przeprosiła jednak. Nie przeprosiła, bo była mu wdzięczna, że ją uratował i trochę zła na siebie, że uległa magicznej pieśni, ale Florence nie należała do osób przepraszających za sam fakt tego, że żyje. Ostatecznie to nie była jej wina, że potwór postanowił ją obrać sobie za cel. Że ta kreatura zepsuła im obojgu cały dzień.
- Jesteś pewien? Nie wyglądasz dobrze. Nie powinieneś teleportować się w takim stanie. Może chcesz na chwilę usiąść? Albo przejdziemy do najbliższego punktu Fiuu – powiedziała. Sama wciąż była jeszcze bledsza niż zwykle i nie całkowicie spokojna, chociaż odzyskała już względnie kontrolę nad własnymi emocjami. Przypatrywała się mu nie ze strachem, a z uwagą.
I odruchowo spróbowała spojrzeć w przód.
Dla wielu byłoby to niedopuszczalne naruszenie prywatności. Może takim było. Ale Florence przychodzi to naturalnie, czasem nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, co robi, a teraz frustrowało ją, że nie jest pewna, jak zareagować. I czy z Patrickiem faktycznie wszystko w porządku… a raczej jak bardzo nie w porządku jest, bo przecież słyszała, jak drżał mu głos. Coś było nie tak. Może podtopił się, kiedy za nią skoczył?
Ale odwrócił się zaraz ku niej. Blady, przerażony, chyba jeszcze bardziej niż przed chwilą, jednak spojrzenie miał przytomne. Odruchowo wyciągnęła rękę, ale złapała go tylko za rękaw, wcale niepewna, czy Steward nie chce być teraz jak najdalej od niej. Skąd miała w końcu wiedzieć, że w jego głowie właśnie szalały wspomnienia martwego człowieka? Człowieka, który podjął kilka bardzo złych decyzji i na pewno nie był „dobrym”? Zdawało się jej, że jest wściekły na nią. Nie przeprosiła jednak. Nie przeprosiła, bo była mu wdzięczna, że ją uratował i trochę zła na siebie, że uległa magicznej pieśni, ale Florence nie należała do osób przepraszających za sam fakt tego, że żyje. Ostatecznie to nie była jej wina, że potwór postanowił ją obrać sobie za cel. Że ta kreatura zepsuła im obojgu cały dzień.
- Jesteś pewien? Nie wyglądasz dobrze. Nie powinieneś teleportować się w takim stanie. Może chcesz na chwilę usiąść? Albo przejdziemy do najbliższego punktu Fiuu – powiedziała. Sama wciąż była jeszcze bledsza niż zwykle i nie całkowicie spokojna, chociaż odzyskała już względnie kontrolę nad własnymi emocjami. Przypatrywała się mu nie ze strachem, a z uwagą.
I odruchowo spróbowała spojrzeć w przód.
Dla wielu byłoby to niedopuszczalne naruszenie prywatności. Może takim było. Ale Florence przychodzi to naturalnie, czasem nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, co robi, a teraz frustrowało ją, że nie jest pewna, jak zareagować. I czy z Patrickiem faktycznie wszystko w porządku… a raczej jak bardzo nie w porządku jest, bo przecież słyszała, jak drżał mu głos. Coś było nie tak. Może podtopił się, kiedy za nią skoczył?
Rzut Z 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!