11.08.2023, 13:26 ✶
Patrick nie był wcale pewien, jak powinien się zachować w tym momencie. Czuł się tak, jakby właśnie stanął na środku oblodzonego jeziora i z każdej strony do jego uszu dolatywało, że lód właśnie zaczął pękać. Miał odcięte wszystkie drogi ucieczki.
Pokręcił głową.
Nie wiedział nawet, jakie możliwości miał tkwiący w jego głowie ojciec. Czy mógłby go zmusić do zrobienia czegoś, czego Steward sam z siebie nigdy by nie zrobił? Czy dało się go usunąć z głowy? Najlepiej w taki sposób, by nikt nie wiedział, że kiedykolwiek tam tkwił? Gorzej, czy jego ojciec mógł przejąć nad nim kontrolę i wyjawić wszystkim kim był za życia? Albo przyłączyć się do Lorda Voldemorta? I Voldemorta, i Grinewalda łączyły przecież podobne idee.
Steward przełknął głośno ślinę. Na tę ostatnią myśl tkwiący w jego żołądku supeł tylko się zacisnął. Czy w ogóle mógł sobie ufać? Może powinien trzymać się jak najdalej od Zakonu Feniksa, bo ojciec mógłby tę przynależność jakoś wykorzystać? Albo od Florence. Albo od dziadków, przecież przez kłótnię z dziadkiem rodzice przenieśli się na stałe do Francji.
- Ja… Twoja różdżka – rzucił bezsensu. Ale musiał jakoś uciec od niechcianych, natrętnych myśli, które teraz torpedowały jego głowę. Nie powinien zostawać sam. I jednocześnie nie powinien nie zostawać sam. Czy mógł stanowić zagrożenie dla otoczenia? – Powinniśmy znaleźć twoją różdżkę. – Żebyś się mogła bronić.
Czy to już była paranoja? Czy przesadzał? Pozbawił życia dwie osoby, byle brudny, rodzinny sekret pozostał tylko brudnym, rodzinnym sekretem. Ale teraz czuł, że zrobił za mało i być może jedynym sposobem, by zachować tajemnicę w tajemnicy byłoby samobójstwo.
Ciemne miejsce. Śmierć. Ostre, długie zęby. Rozkładające się truchła myszy. Śmierć. Patrick przesuwa dłonią po kamiennej tabliczce. Zeschnięte liście. Krew ścieka na posadzkę. Śmierć tu jest mnóstwo śmierci. Dwie kobiety. Jedna ma złe zamiary. Śmierć to kraina śmierci.
Patrick potrząsnął głową. Wspomnienie bladło. I gdyby przyszło do niego takie, chyba przyjąłby je dużo spokojniej.
- Przepraszam, ja chyba cię straszę - rzucił miękko do Florence. - To przez tę wizytę w limbo. Mam wrażenie, że mi po niej trochę odbija.
Pokręcił głową.
Nie wiedział nawet, jakie możliwości miał tkwiący w jego głowie ojciec. Czy mógłby go zmusić do zrobienia czegoś, czego Steward sam z siebie nigdy by nie zrobił? Czy dało się go usunąć z głowy? Najlepiej w taki sposób, by nikt nie wiedział, że kiedykolwiek tam tkwił? Gorzej, czy jego ojciec mógł przejąć nad nim kontrolę i wyjawić wszystkim kim był za życia? Albo przyłączyć się do Lorda Voldemorta? I Voldemorta, i Grinewalda łączyły przecież podobne idee.
Steward przełknął głośno ślinę. Na tę ostatnią myśl tkwiący w jego żołądku supeł tylko się zacisnął. Czy w ogóle mógł sobie ufać? Może powinien trzymać się jak najdalej od Zakonu Feniksa, bo ojciec mógłby tę przynależność jakoś wykorzystać? Albo od Florence. Albo od dziadków, przecież przez kłótnię z dziadkiem rodzice przenieśli się na stałe do Francji.
- Ja… Twoja różdżka – rzucił bezsensu. Ale musiał jakoś uciec od niechcianych, natrętnych myśli, które teraz torpedowały jego głowę. Nie powinien zostawać sam. I jednocześnie nie powinien nie zostawać sam. Czy mógł stanowić zagrożenie dla otoczenia? – Powinniśmy znaleźć twoją różdżkę. – Żebyś się mogła bronić.
Czy to już była paranoja? Czy przesadzał? Pozbawił życia dwie osoby, byle brudny, rodzinny sekret pozostał tylko brudnym, rodzinnym sekretem. Ale teraz czuł, że zrobił za mało i być może jedynym sposobem, by zachować tajemnicę w tajemnicy byłoby samobójstwo.
Jasnowidzenie Florence
Ciemne miejsce. Śmierć. Ostre, długie zęby. Rozkładające się truchła myszy. Śmierć. Patrick przesuwa dłonią po kamiennej tabliczce. Zeschnięte liście. Krew ścieka na posadzkę. Śmierć tu jest mnóstwo śmierci. Dwie kobiety. Jedna ma złe zamiary. Śmierć to kraina śmierci.
Patrick potrząsnął głową. Wspomnienie bladło. I gdyby przyszło do niego takie, chyba przyjąłby je dużo spokojniej.
- Przepraszam, ja chyba cię straszę - rzucił miękko do Florence. - To przez tę wizytę w limbo. Mam wrażenie, że mi po niej trochę odbija.