— Medykowi?
Ururu rzucił jej puste spojrzenie z nieprzerwanym uśmiechem. Bandażowanie czarownicy uznał za kompetentne i wystarczające. Nie zdawał sobie sprawy, jak głęboka była rana. Czuł ból promieniujący wzdłuż całej nogi. Ale skoro krew praktycznie nie leciała, to nacięcia musiały być płytkie. Być może wnyki trafiły prosto w nerwy... Być może wcale nie dotarły aż do kości...
Beltane nie mogło zebrać więcej żniwa. Ururu wstał, skupiając ciężar ciała na zdrowej nodze, po czym powoli starał się to zrównoważyć. Zabolało go tak bardzo, że aż zakręciło mu się w głowie. Zamrugał tylko, nie chcąc dać poznać po sobie towarzyszących mu doznań.
— Może panienka być spokojna. Nic mi nie dolega — skłamał. — Ale może warto rozejrzeć się za innymi wnykami w okolicy.
Sięgnął po różdżkę i użył dwukrotnie zaklęcia magnetycznego. Lokalizowało ono metalowe obiekty, które zaczynały wibrować i powoli zdążać w stronę rzucającego. Było to w tym momencie o wiele bezpieczniejsze od Accio, które podrzuciłoby mu wnyki prosto w twarz.
Dwa rzuty na zaklęcie magnetyczne - Translokacja:
Sukces!
Sukces!