— Tak, tak, pamiętam — zapewnił ją. I wtedy przypomniała mu się kolejna sprawa. — Właściwie to potrzebowałbym jakiegoś eliksiru na rany...
Ból nogi miał stępiony eliksirami tak bardzo, że zupełnie zapomniało ranie w tym miejscu. Przecięcie się, którego dokonał chwilę temu, było niczym, w porównaniu z tym, czego nabawił się poprzedniego dnia. Ale o tym Avelinie nie chciał mówić. Zbyt to smutne i całkowicie niepotrzebne byłoby dorzucanie jej jakiegokolwiek zmartwienia.
Rzucił spojrzeniem we wskazanym kierunku.
— Dziękuję, tam się udam — odpowiedział z uśmiechem. Nie był pewien, jakiego rodzaju słodycze lubi Heather, ale na pewno znajdzie coś, co doda jej energii podczas dochodzenia do siebie. Czuł dziwnego rodzaju wyrzuty sumienia, że nie chciał odwiedzić jej osobiście. Pokładał dużo nadziei w przesyłce — być może rozwieje nieprzyjemne uczucia.