13.08.2023, 01:37 ✶
Panna Flint wykazała się również punktualnością, a nawet stawieniem przed umówionym czasem. Kiedy Nicholas usłyszał stukot obcasów, odbijających echo dźwięku na kamiennej uliczce, spojrzał w jej kierunku bez jakiejkolwiek reakcji. Przyszła na czas. Gdyby nie zdążyła, najwyżej dostarczyłaby mu paczkę, kiedy wróci z planowanej podróży. Jednakże przygotowane przez nią mieszanki, mogłyby pomóc mu nieco przetrwać, uśpić na dłużej chorobę.
- Dobry wieczór.
Odpowiedział również z kulturą, skinąwszy głową. Wziął swoją torbę i wysłuchał młodej damy, co miała mu do przekazania. Lubił, kiedy przechodziło się od razu do konkretów. Zrozumiał co mu przekazała i czekał, aż dostarczy mu wspomnianą paczkę z mieszankami ziół, przeznaczonych do zaparzania jako herbaty.
Yaxley, jako że był od panny Flint znacznie wyższy, dostrzegł za jej plecami dwóch kłócących się mężczyzn, którzy postanowili wejść akurat w tę część ulic, w celu siłowego rozwiązywania swoich problemów. Nie zdążył szybko zareagować, gdyż popchnięta przez jednego z nich Cynthia, wpadła na Nicholasa. On z kolei cofnął się tak, że dotknął świstoklik swoim butem. Spowodowało to jego aktywację. Zawirował i unosił się dotykając rondlem pleców Yaxleya. Zawirowało i dość szybko znaleźli się oboje w innym miejscu, upadając na nieznany dziewczynie trawiasty teren.
Nicholas pozbierał się, podnosząc na równe nogi, odnajdując Cynthię.
- Niedobrze…
Rzekł do siebie, niezbyt zadowolony z tego, co właśnie miało miejsce. Panna Flint okazała się być pasażerem na gapę. Widocznie nie powinien z nią umawiać się w takim miejscu. Podszedł do niej i jeżeli miała problemy ze wstaniem, użyczył jej swojej dłoni. Mogła zauważyć po jego wyrazie twarzy, że nie na rękę jej dzisiaj jej obecność w tych rejonach.
- Dobry wieczór.
Odpowiedział również z kulturą, skinąwszy głową. Wziął swoją torbę i wysłuchał młodej damy, co miała mu do przekazania. Lubił, kiedy przechodziło się od razu do konkretów. Zrozumiał co mu przekazała i czekał, aż dostarczy mu wspomnianą paczkę z mieszankami ziół, przeznaczonych do zaparzania jako herbaty.
Yaxley, jako że był od panny Flint znacznie wyższy, dostrzegł za jej plecami dwóch kłócących się mężczyzn, którzy postanowili wejść akurat w tę część ulic, w celu siłowego rozwiązywania swoich problemów. Nie zdążył szybko zareagować, gdyż popchnięta przez jednego z nich Cynthia, wpadła na Nicholasa. On z kolei cofnął się tak, że dotknął świstoklik swoim butem. Spowodowało to jego aktywację. Zawirował i unosił się dotykając rondlem pleców Yaxleya. Zawirowało i dość szybko znaleźli się oboje w innym miejscu, upadając na nieznany dziewczynie trawiasty teren.
Nicholas pozbierał się, podnosząc na równe nogi, odnajdując Cynthię.
- Niedobrze…
Rzekł do siebie, niezbyt zadowolony z tego, co właśnie miało miejsce. Panna Flint okazała się być pasażerem na gapę. Widocznie nie powinien z nią umawiać się w takim miejscu. Podszedł do niej i jeżeli miała problemy ze wstaniem, użyczył jej swojej dłoni. Mogła zauważyć po jego wyrazie twarzy, że nie na rękę jej dzisiaj jej obecność w tych rejonach.