• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[16.05.72] W cieniu lasu

[16.05.72] W cieniu lasu
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
13.08.2023, 09:56  ✶  
Jej szczerość nie mogła przetrwać próby czasu: nie w pełni. Nie lubiła masek, to prawda. Nie było też maską to, że umiała zachować się zupełnie inaczej, bo odpowiednio do okazji na balu, w sali przesłuchań i na spotkaniu ze znajomymi: ot Brenna czuła się swobodnie prawie wszędzie i w żaden sposób nie sprawiało to, że coś w jej postępowaniu stawało się w takich okolicznościach fałszem.
Ale nauczyła się kryć pewne rzeczy pod paplaniną i uśmiechem. Wcielała się w role na użytek tych, co do których nie była pewna, czy im ufać i jeszcze częściej dla tych, co do których wiedziała, że ufać absolutnie im nie może - a nie wolno jej tego po sobie poznać. W czasach szkoły było to nie do pomyślenia, ale teraz nie mogła przecież pokazać takiemu Borginowi, że czuje do niego niechęć tylko z powodu nazwiska. Kłamała, by ochraniać ludzi, na których jej zależało. Pisała list takiemu Cody’emu Brandonowi, twierdząc, że jego przyjaciel Charles Rookwood zaginął, chociaż Charlie siedział właśnie po drugiej stronie stołu i wystarczyło, aby podniosła wzrok, by na niego spojrzeć.
Na użytek Laurenta nie szukała jednak masek innych niż magiczny puder mamy, chowający worki pod oczami i zwykłe odsuwanie pewnych rzeczy "na później". Zresztą, gdyby w zachowaniu znajomych faktycznie coś jej przeszkadzało, to o tym... prawdopodobnie by powiedziała. Nie, nie miała mu za złe braku informacji o znalezieniu wuja. Nawet nie pomyślała, że mogłaby się o to złościć.
- Miałam tutaj patrol. Ale wyszłam z tego bez szwanku. No, ucierpiała tylko moja fryzura, co dość ciężko było znieść mojej babci Potter, jak już zobaczyła, jak mnie obcięto - zapewniła po prostu, bo nie chciała go okłamywać, że jej tu nie było. I w pewnym sensie była to prawda: faktycznie, nie miała poważnych obrażeń fizycznych. Trochę nadpalonych włosów i poparzony nadgarstek, nic przy tym, co spotkało resztę.
Przystanęła, kiedy Laurent zwrócił się do niej po imieniu i uśmiechnęła się do niego, nawet nie blado, a zwyczajnie, praktycznie tak samo, jak w Hogwarcie. Mimo tego ponurego miejsca, nad którym wisiał cień śmierci – i Brennie zdawało się, że prawie tę mroczną aurę czuje. Może była to wyobraźnia. Może przeczucie widmowidza.
- Jesteś kochany, Laurent – powiedziała, bo faktycznie był. – Dziękuję. Nie martw się o mnie. Obiecuję, że dam sobie radę.
Może i miał rację, ale Brenna pewnych rzeczy robić nie umiała. Na pewno nie tej. Jeszcze nie. Zresztą, to nie tak, że nie dostawała z żadnej strony wsparcia: zawsze wiedziała, że rodzice i brat kochają ją bezwarunkowo, i że nie będą jej osadzać, a kuzynostwo i przyjaciele nawet jeżeli za coś, to wcale nie słabiej. Ale tylko tym bardziej chciała te ciemne rzeczy zostawić dla siebie.
Zwłaszcza, że przecież przyszła tu właśnie po to, by spróbować spojrzeć w ciemność.
– Mnie też – westchnęła, kiedy powiedział, że mu przykro. – Przepraszam na chwilę.
Obróciła się i przemieniła. Bo owszem, liczyła przede wszystkim na swoje widmowidzenie, ale nie oznaczało to, że nie spróbuje poszukać tropów. I nie potrzebowała do tego zwierzaka Laurenta z konkretnych powodów. Nie przejmowała się specjalnie przemianą na jego oczach – była w rejestrach. Niestety. Może gdyby przeczuwała te dziewięć lat temu nadchodzącą wojnę, nie zgłosiłaby się, ale wtedy wydawało się jej to oczywiste.
Jako wilczyca przebiegła po okolicy, węsząc. Szukając wszelkich zapachów nienaturalnych w lesie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3397), Laurent Prewett (3172)




Wiadomości w tym wątku
[16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 07.08.2023, 13:09
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 12.08.2023, 12:19
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 12.08.2023, 18:35
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 12.08.2023, 19:13
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 12.08.2023, 21:03
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 12.08.2023, 22:27
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 09:56
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 13.08.2023, 12:29
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 17:13
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Laurent Prewett - 13.08.2023, 18:57
RE: [16.05.72] W cieniu lasu - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 19:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa