13.08.2023, 18:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2023, 18:38 przez William Lestrange.)
Nie zmarszczył brwi, nie zmienił wyrazu twarzy, a w jego oczach nie pojawił się nawet skrawek nowej emocji. Ba, sam wyraz twarzy Williama, poza tym, że definitywnie zamyślony, wydawał się wolny od trosk uczuć i ciężaru, jaki te za sobą niosły. W przeciwieństwie do swojego kuzyna nie miał trzeciego oka, a i umiejętność percepcji cudzych emocji i też tych własnych, u niego zawodziła.
– Mylisz się, emocje nie przypominają labiryntu. On jest skrzętnie zaplanowany, każdy zakręt jest tam po coś, ma z góry zaplanowaną rolę do odegrania. Labirynty projektuje się jako łamigłówki, emocje nie podlegają takim zasadom, są chaosem, którego albo umie się odczytywać albo błądzi się we mgle. Bardziej przypominają wróżbiarstwo, polegają na instynktach, intuicji. Labirynty tak nie wyglądają. Jeżeli ma się wystarczającą umiejetność percepcji i analizy można je przejść bez błądzenia. Są jak kod, który trzeba złamać. Emocje nie mogą być kodem, są zbyt nieregularne – wyrzucił z siebie myśli, jak zwykle z resztą. Zbyt wiele czasu spędzał sam, wiec żył w przyzwyczajeniu, że może wygłaszać długie monologi. Poprawiać to, co wydaje się błędne. Nie robił tego złośliwie ani, aby mieć za wszelką cenę rację. Po prostu dążył do odkrycia czegoś, co można było podeprzeć faktami i doświadczeniami, a przyrównanie uczuć do labiryntu wydawało mu się na tyle błędne, że wytknął to Perseusowi.
– Naturalna czy nie, dla mnie zbędna. Przyjmuje do wiadomości, że tak jest – tym razem nie podważał, bo też nie miał czego.
Pozwolił Blackowi kontynuować, gdy sam spoglądał w zadumie na teksturę czarki, niespecjalnie się nawet na niej skupiając. Meandrował szlakami myśli w ich pałacu - swojej głowie.
– Może właśnie na tym powinniśmy się skupić, na zdemaskowaniu go, jego pochodzenia. Dziwnym mi się wydaje bycie tak bardzo nienawistnym, że podejmuje się tak drastyczne środki, to trochę jak odkrywanie motywu morderstwa, tylko, że w tej sprawie morderstwo zmienia się w zbiorowe zbrodnie przeciwko danej grupie. Ale czy to by w ogóle coś zmieniło? Możemy zdemaskować tylu morderców, ilu tylko chcemy, a kolejni i tak przyjdą. Może taka jest po prostu kolej rzeczy – rozważał każdą opcję i płynął wraz z nurtem myśli, jaka prowadziła go w kolejne, jeszcze nie do końca odkryte zakamarki strumienia świadomości.
Nie powstrzymał się i tym razem po prostu uniósł brwi. Przez chwilę zapomniał jak bardzo pochłonięty przez społeczną ideę uprzywilejowania jest Perseus.
– Jeżeli masz z moją żoną podobne historie to proponowałbym, abyś zatrzymał to dla siebie. Nie wiem jak zareaguje twój ojciec, gdy dowie się, że bije cię kobieta. Ja z Eden po prostu rozmawiam, nie wiem czy zdarzyło ci się rozważać taką opcję. Po tym, co powiedziałeś, mam wrażenie, że jesteś tego raczej daleki – William posiadał granicę cierpliwości, którą dało się bardzo szybko przekroczyć, jeżeli insynuowało się, nawet żartobliwie, tego typu zachowania o Eden. Był z nią wystarczająco długo, aby zdawać sobie sprawę jak postrzegają ją inni i w jaki sposób, tak naprawdę to na nią wpływa. Nie chciał brnąć dalej w tę myśl.
– No tak, należy ci się, bo się urodziłeś z takim, a nie innym nazwiskiem. Brzmisz jak skończony kretyn – parsknął pod nosem.
– Mylisz się, emocje nie przypominają labiryntu. On jest skrzętnie zaplanowany, każdy zakręt jest tam po coś, ma z góry zaplanowaną rolę do odegrania. Labirynty projektuje się jako łamigłówki, emocje nie podlegają takim zasadom, są chaosem, którego albo umie się odczytywać albo błądzi się we mgle. Bardziej przypominają wróżbiarstwo, polegają na instynktach, intuicji. Labirynty tak nie wyglądają. Jeżeli ma się wystarczającą umiejetność percepcji i analizy można je przejść bez błądzenia. Są jak kod, który trzeba złamać. Emocje nie mogą być kodem, są zbyt nieregularne – wyrzucił z siebie myśli, jak zwykle z resztą. Zbyt wiele czasu spędzał sam, wiec żył w przyzwyczajeniu, że może wygłaszać długie monologi. Poprawiać to, co wydaje się błędne. Nie robił tego złośliwie ani, aby mieć za wszelką cenę rację. Po prostu dążył do odkrycia czegoś, co można było podeprzeć faktami i doświadczeniami, a przyrównanie uczuć do labiryntu wydawało mu się na tyle błędne, że wytknął to Perseusowi.
– Naturalna czy nie, dla mnie zbędna. Przyjmuje do wiadomości, że tak jest – tym razem nie podważał, bo też nie miał czego.
Pozwolił Blackowi kontynuować, gdy sam spoglądał w zadumie na teksturę czarki, niespecjalnie się nawet na niej skupiając. Meandrował szlakami myśli w ich pałacu - swojej głowie.
– Może właśnie na tym powinniśmy się skupić, na zdemaskowaniu go, jego pochodzenia. Dziwnym mi się wydaje bycie tak bardzo nienawistnym, że podejmuje się tak drastyczne środki, to trochę jak odkrywanie motywu morderstwa, tylko, że w tej sprawie morderstwo zmienia się w zbiorowe zbrodnie przeciwko danej grupie. Ale czy to by w ogóle coś zmieniło? Możemy zdemaskować tylu morderców, ilu tylko chcemy, a kolejni i tak przyjdą. Może taka jest po prostu kolej rzeczy – rozważał każdą opcję i płynął wraz z nurtem myśli, jaka prowadziła go w kolejne, jeszcze nie do końca odkryte zakamarki strumienia świadomości.
Nie powstrzymał się i tym razem po prostu uniósł brwi. Przez chwilę zapomniał jak bardzo pochłonięty przez społeczną ideę uprzywilejowania jest Perseus.
– Jeżeli masz z moją żoną podobne historie to proponowałbym, abyś zatrzymał to dla siebie. Nie wiem jak zareaguje twój ojciec, gdy dowie się, że bije cię kobieta. Ja z Eden po prostu rozmawiam, nie wiem czy zdarzyło ci się rozważać taką opcję. Po tym, co powiedziałeś, mam wrażenie, że jesteś tego raczej daleki – William posiadał granicę cierpliwości, którą dało się bardzo szybko przekroczyć, jeżeli insynuowało się, nawet żartobliwie, tego typu zachowania o Eden. Był z nią wystarczająco długo, aby zdawać sobie sprawę jak postrzegają ją inni i w jaki sposób, tak naprawdę to na nią wpływa. Nie chciał brnąć dalej w tę myśl.
– No tak, należy ci się, bo się urodziłeś z takim, a nie innym nazwiskiem. Brzmisz jak skończony kretyn – parsknął pod nosem.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated