Rozliczono - Victoria Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Stanley Borgin - osiągnięcie Badacz tajemnic I
Stanley Andrew Borgin, Sauriel Rookwood & Victoria Rookwood Lestrange
"Czas najwyższy" - część II ogórkowej trylogii
Nie było odwrotu, Stanley musiał coś zrobić z tymi wszystkimi sadzonkami, wszak te zaczęły oblegać cały salon. Jeszcze dzień, może dwa i musiałby przepisać całe mieszkanie na te małe, zielone, przebiegłe istoty zwane ogórkami. Ich codzienne pielęgnowanie i doglądanie - aż do 10 maja kiedy to okazało się, że już nie trzeba tego robić - spowodowało ich znaczący rozrost. Prawdę mówiąc, godzinna dawka ludzkiego wzroku nie miała nic wspólnego z prawdą ale Borgin w to wierzył - w końcu Sauriel mu tak powiedział chwilę po tym jak zaczerpnął wiedzy ze świętej księgi ogrodnictwa. Ów wiedza, musiała mieć przecież przełożenie na zwiększenie efektywności wzrostu nasadzeń. Dodać do tego pieczołowite dbanie o najmniejszy szczegół zgodnie z ich wcześniej założonym planem i bez dwóch zdań można by stwierdzić, że to już... Czas najwyższy.
Starszy z młodego pokolenia ogrodników nie czekał na żadne dodatkowe oklaski czy zaproszenia i wziął sprawy w swoje ręce. Zasięgnął języka od swojej rodziny i tym samym dowiedział się gdzie jego matka znikała na kilka dni w roku. Co ciekawe, okazało się, że ona nie znikała bez śladu, a po prostu odwiedzała jakąś ciotkę, która miała kawałek ziemi pod Londynem. Stanley zrobił to samo, odwiedził ją, ugadał szczegóły i 18 maja stawił się na miejscu aby rozpocząć pracę. Zdawał sobie fakt z jednej rzeczy - bez Rookwooda to jak bez ręki ale musiał i tak spróbować.
Niestety cała praca nie poszła tak jak powinna. Może za mało alkoholu, może za mało rąk do pracy, może za mało specjalistycznej wiedzy... Albo może to wszystko na raz? Nie wiedział. Stanley nie miał niestety pojęcia. Po za tym, że rozkopał całe pole, obudził się na ławce przed domkiem i łupało mu w krzyżu to nie udało mu się zrobić nic więcej. Nie pozostało mu nic więcej jak napisać list do naczelnego szamana, który łączył swoją duszę wraz z biblią roślinności... lub po prostu do człowieka, który potrafił czytać atlas o roślinach bez żadnej ignorancji do informacji w niej zawartych.
Kiedy wiadomość do Rookwooda była gotowa, posłał ją czym prędzej, a następnie udał się szybko do domu, co by się lekko ogarnąć, wszak służba nie drużba i nie mogła czekać. Na całe szczęście nie trwała zbyt długo i tym samym Borgin był wolny po godzinie 17. Nie mając ani sekundy do stracenia, powrócił na plantację ogórasków, gdzie miał oczekiwać konia na białym rycerzu... Czy tam rycerza na białym koniu... Po prostu Sauriela, który miał nadciągnąć z odsieczą na zaistniałą sytuację.
Sama działka nie była jakaś bardzo duża. Zaledwie domek i kilka mniejszych czy większych poletek. Potomek Anne nie próżnował jednak w wyborze - dla ich wyższego celu zaanektował największe dostępne pole, które ówcześnie przekopał. Ustanowił dominację ogórka w tej części działki poprzez ustawienie 16 doniczek z solidnie wyrośniętymi nasadzeniami. Po za poletkami znajdowało się tam również kilka drzewek owocowych. Cała posiadłość była stricte owocowo-warzywna, aniżeli rekreacyjna... No chyba, że ktoś - tak jak młodzi ogrodnicy - bawił się wyśmienicie przy pielęgnowaniu ogródka to wtedy rzeczywiście można było ją uznać za rekreacyjną w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Stanley oparł się o łopatę i czym prędzej zajął honorowe miejsce po środku wszystkich doniczek, zupełnie jakby przewodził jakimś stadem - gangiem zielonych stworków-potworków. Podobnie jak wcześniej, ubrał się w odpowiedni strój. I o ile podczas kwietniowych nasadzeń miał ubranych fartuszek, tak dzisiaj poszedł o poziom dalej. Przywdział koszulę w kratę na którą założył ogrodniczki, a jako dopełnienie swojego odzienia wybrał zielone kalosze, które sięgały mu niemalże do kolan. Tutaj nie było mowy o niepoważnym podchodzeniu do tematu. To była sprawa życia i śmierci. Pełen profesjonalizm, oddanie, zapał... A przynajmniej w takim poziomie na który pozwalało mu najnowsze wydanie miesięcznika "Działkowiec".
Borgin zdawał sobie sprawę, że to już za chwilę. Że to już czas - Sauriel musiał tu być lada moment - Nie dałem rady, nie. Za mocny... - przyznał kiwając głową kiedy wpatrywał się w największy rozsad pośród reszty - To by nic nie dało. Nawet jakbym spróbował drugi raz to zasadzić samemu. To nie dało by nic - zgodził się sam ze sobą, biorąc ciężki oddech.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972