• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[18.05.1972] "The art of eye contact."

[18.05.1972] "The art of eye contact."
Gentleman
✦Oh, these violent delights...✦
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kayden jest wysoki i szczupły, z lekkim zarysem mięśni i wyraźną linią szczęki. Czarne jak noc włosy ma rozwichrzone przez wiatr, zadziornie opadające na czoło. Oczy barwy gwiazd, srebrne i przenikliwe. Cera blada, niesamowicie ciężko ją opalić. Ubiera się elegancko, zwykle w biel i czerń, czasem kroplę czerwieni. W chłodne dni na barki narzuca czarny płaszcz. Woń cynamonu i wiśni jest zawsze obecna, dryfując wokół niego w zmysłowym tańcu.

Kayden Delacour
#17
14.08.2023, 21:06  ✶  

Ciekawość bywa bardzo upierdliwą cechą, którą ciężko zignorować, jeśli męczy cię nuda. Te dwa stworki tańczą na grobie. Jeden zakopuje piach, drugi otwiera wieko i czeka, aż zachłyśniesz się brudną ziemią. I tak właściwie było... Kaydena przyciągała ciekawość. Chociaż nie, przecież to nie za sprawą Laurenta, Kay pojawił się dzisiaj w New Forest. I nie dzięki ciekawości teraz z nim rozmawiał, a raczej dla złagodzenia sprawy sprzed kilku dni. Z ciekawości jednak pytał, choć im dalej brnął, tym bardziej miał ochotę się wycofać, żeby nie ubrudzić się jeszcze bardziej kolejnymi tajemnicami. Prawda była taka, że pod tą maską grzeczności i dobrego wychowania Kayden był cholernym egoistą. Najpierw myślał o sobie, potem o rodzinie, a potem o całej reszcie, choć zwierzaki były tuż przed ludźmi. Mimo tego szacunek się pojawiał, choć kruchy jak diament.

- Oddany stworzeniom... - Powtórzył Kayden, po czym prychnął cicho. - Mylisz pojęcia. Gdybym był oddany, to poświęcałbym więcej czasu na pomoc w tym zakresie. Nie... to raczej tylko słowa, choć szczere, to niczego nie zmienią... - Powiedział dość sucho, choć chyba bardziej kąsał siebie, niż kogokolwiek innego. Komu ma w kaszę dmuchać? Taka była prawda, gdyby był oddany, to pracowałby w rezerwacie, nie kopał w ziemi i machał pędzelkiem. - To nie moje powołanie, wybacz... - Skrzywił się w parodii uśmiechu. Nie miał ręki do opieki, choć cierpliwości w nim było sporo. - Nie zmienia to faktu, że nie popieram krzywdzenia zwierząt, a chwalę twoją pracę. Powinienem milczeć? - Zapytał, unosząc brew. Nie było w tym sarkazmu, czy złośliwości. Pytał na poważnie. Może jednak powinien zatrzymać swoje uwagi dla siebie, choć były one pochwałą, a przynajmniej na tyle, na ile chwalić coś szczerze potrafił. Został źle odebrany? Cóż, trudno... Może nie miał w tym wystarczającej wprawy.

Nie umknęło to uwadze Kaydena, że anioł spojrzał na niego z cieni dość cwanym spojrzeniem. Takim, w którym kryła się przestroga, ale w zasadzie przejąłby się może bardziej, gdyby faktycznie zamierzał coś z tym fantem zrobić. Rozpuścić plotki, stać się wrzodem na tyłku i skomplikować życie Laurenta... tyle że nie zamierzał, więc właściwie tylko wzruszył ramionami na to kocie prychanie. Nie chciał jego krzywdy, czy też krzywdy tych zwierząt. W ogóle ta rozmowa nie powinna mieć tu miejsca.

- W czym? Cóż... - Zastanowił się jak by to ubrać ładnie w słowa, ale sam fakt, że musiał to rozkopywać i się nad tym zastanawiać go irytował. - W rozrywce? Wiesz, może lepiej nie odpowiadaj... - Mruknął, wycofując się z niebezpiecznych terenów. Sam się zaraz zatopi. - Chyba jednak nie chcę wiedzieć...

Obosieczny miecz... aż miał ochotę parsknąć niewesołym śmiechem. Politowanie w morskich oczach go nie ruszyło i dalej mówił spokojnym tonem, a srebro w swoich ślepiach miał schowane. - Nie twierdzę, że nie możesz... Tylko że niektóre rany się nie zaleczą, nawet jak oddasz pięknym za nadobne, jak już tak mówimy metaforami... - Oko za oko uczyni tylko cały świat ślepym. - Wyczuwam groźbę... - Mruknął, spoglądając mu w oczy i choć ton miał spokojny, opanowany, to czaiła się w nim nuta irytacji. - Schowaj ten obosieczny miecz. Nie jestem twoim wrogiem. - Choć jakoś przyjacielem też nie, z uwagi na cały klimat tego spotkania. Strasznie napięty, niepewny, z wierzchu uprzejmy, w środku agresywny... Dziwną mieli relację... Strasznie dziwną...

Kay milczał dłuższą chwilę, trawiąc jego słowa, jego opinię na temat materializmu, rzeczywistości i całej tej reszcie. Trochę się to kłóciło ze sobą... niby nie rusza go utrata dobrej reputacji i plama na nazwisku, ale jednocześnie twierdzi, że "Pan Kowalski" interesu by nie utrzymał. Czy zhańbienie nazwiska nie jest równoznaczne z utratą dobrej reputacji? A czy reputacja nie jest kluczowa, by prowadzić interes? Wystarczy, że trafi się taki skurwysyn, co za punkt honoru ustawi sobie bycie skurwysynem... Ale może nie... Może się mylił... Może faktycznie wyolbrzymiał. Może Laurenta to nie ruszało. - W porządku... Skoro tak uważasz. - Powiedział tylko, żeby już dać temu spokój i nie grzebać głębiej, niż to konieczne. Co do tego materializmu... W zasadzie Laurent potwierdził to, co Kay powiedział wcześniej. Ta ideologia nie miała znaczenia, bo była jedynie marzeniem. Postanowił się... wycofać. Na razie. Miał wrażenie, że jeśli powie coś więcej, to zrobi się nieprzyjemnie... Choć, cholera... kusiło go. Kusiło go, żeby go pokąsać tą stroną monety, która należała do Ślizgonów. Tak na złość. Tylko co by mu dało wyzłośliwianie się i to jeszcze nie na swoim terenie? Chyba tylko dla własnej wątpliwej satysfakcji... Poza tym nie ma co fukać jak kot... Mimo tego czuł się dziwnie rozdrażniony, jakby go Laurent kijem szturchał, choć mówił z tym swoim uśmieszkiem i dość realistycznym podejściem. Rozumiał go, cholera, nawet bardzo. Z każdą inną osobą dalej spokojnie ciągnąłby temat, ale tutaj jakoś... jakoś miał ochotę go pogryźć. Za co? Przecież nie mówił nic głupiego, wręcz przeciwnie. Kayden zgadzał się z nim. Ale to już nawet nie chodziło o temat, o jakim zdecydowali się pomówić... Sam już nie wiedział co się z nim dzieje. Skąd ta frustracja? Skąd takie napięcie? Skąd ta złość?

Zazdrość. Ahh, słodka zazdrość. Cała ta gadka o reputacji, o tych obosiecznych mieczach, o tym, że to niby Kayden miał więcej do stracenia, niż człowiek, który faktycznie robi coś dobrego. Który, w jego mniemaniu, ma życie uporządkowane i nie dręczy go apatia. Dla którego grzech bycia z mężczyzną to jedynie mała odskocznia, przed którą się z łatwością obroni. Kayden wcale tego tak nie widział. Jego zdaniem to Laurent miał więcej do stracenia... W jego oczach to on stał bliżej słońca, kiedy sam tak naprawdę czuł się zatapiany przez kotwicę. I tu, właśnie w tym miejscu pojawiała się frustracja... i mały zalążek buntu, który pukał do drzwi. Ciekawość otwierała ślepia. Srebro lało się do szklanek. Muzyka grała w uszach. Chciał, żeby go pożarł ogień. Pojawiło się egoistyczne pragnienie bycia pożartym przez grzech.

Poruszył się niespokojnie na krześle, spoglądając na morze i westchnął cicho. - Mam więc nadzieję, że nie będziesz musiał go używać... - Powiedział spokojnie i całkiem szczerze. Potem chwycił filiżankę z kawą i zatopił w niej usta, pozwalając myślom krążyć, by okiełznać tą całą frustrację.



[Obrazek: qEyGuHF.gif]

✧ The bear loved the deer, it was obvious.
It ripped the deer's throat out, and then licked the dying deer
with the most passionate affection ✧
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (8540), Laurent Prewett (8698)




Wiadomości w tym wątku
[18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 14:09
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 06.08.2023, 14:41
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 16:46
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 06.08.2023, 17:18
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 19:14
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 06.08.2023, 19:33
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 20:31
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 06.08.2023, 21:00
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 23:09
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 07.08.2023, 00:14
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 07.08.2023, 15:55
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 08.08.2023, 20:58
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 10.08.2023, 15:25
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 10.08.2023, 18:42
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 11.08.2023, 12:06
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 11.08.2023, 16:25
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 14.08.2023, 21:06
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 14.08.2023, 21:46
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 15.08.2023, 13:51
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 15.08.2023, 14:31
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 15.08.2023, 21:53
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Laurent Prewett - 15.08.2023, 22:31
RE: [18.05.1972] "The art of eye contact." - przez Kayden Delacour - 16.08.2023, 00:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa