15.08.2023, 21:19 ✶
Kiedy Philip kontynuował wywód o dziewczynie, którą spotkał na bagnach, okoliczności i informacje o niej zaczęły się zacieśniać raczej do znanej jej osoby. Dalej jednak wydawało jej się, że imię Danielle nie jest znowu takie popularne w magicznej Anglii
- Och, to by się akurat zgadzało. Moja siostra jest bardzo oddaną Uzdrowicielką, pracującą na oddziale urazów pozaklęciowych. Może uda się rozstrzygnąć, czy to o nią chodziło. Dani pracuje przed knieją. Być może ją jeszcze dziś spotkasz.
Nad odpowiedzią na następne pytanie Lucy zastanowiła się wyraźnie i… Sposępniała. W jednej chwili wróciły do niej te wszystkie myśli, o tym dlaczego jej tutaj nie było, że przecież ojciec i siostra tutaj byli, a ona co prawda zgodnie z rozkazami, ale pozostała całą noc w domu. Ach, co to była za noc. Niespokojna. Przecież czuła, że coś się wydarzy, a ona ich zostawiła. Tym bardziej jako członkini Zakonu Feniksa. Czy nie mogła znaleźć powodu, aby się tu jednak zjawić? Te myśli dręczyły ją cały czas. Co za szczęście, że okazało się, że Danielle jest cała i zdrowa, ale wciąż nie było wiadomo co stało się z tatą. Czy go tutaj odnajdą? Tym bardziej miała motywację do przeszukiwania dziczy. Dlatego posępnie odpowiedziała
- Ja bywam zgodnie z rozkazami…
Na pytanie o aresztowanych czarnoksiężników odpowiedziała
- Możesz mi wierzyć. I to nie jednego.
Wiedziała przy tym, że Philip nie mógł zdawać sobie sprawy jak wyglądała jej praca w praktyce. Była wdzięczna, że obdarzył ją zaufaniem, na które w końcu pracowała całe życie. Zapewne cywile wyobrażali sobie sceny z łapaniem Śmierciożerców jak sceny z bajek, które zawsze dobrze się kończą i dobro zwycięża. Jednak sama sytuacja, w której się znaleźli, świadczyła o tym, że rzeczywistość bywa często bardziej skomplikowana.
I tak w istocie okazało się w sytuacji, która ich zastała. Nie miała Philipowi za złe niczego co się stało. W końcu był zwykłym cywilem. Co prawda bardziej znanym niż inni w świecie czarodziejów, ale tutaj nie miało to znaczenia. Dlatego dla Lucy priorytetem było zadbanie o jego bezpieczeństwo. Nie była też zdziwiona, kiedy okazało się, że to co przed chwilą się stało, to było już dla mężczyzny za dużo. Chociaż Lucy chciała dalej przeszukiwać tą Knieję, licząc, że być może szczęśliwie odnajdzie ojca, odpowiedziała
- Dobrze, już wracamy.
I ruszyła z zamiarem wyjścia z Puszczy. Philip w takim stanie zapewne już więcej nie pomoże, a poczucie odpowiedzialności za niego nie pozwalało Lucy zostawić go samego.
- Och, to by się akurat zgadzało. Moja siostra jest bardzo oddaną Uzdrowicielką, pracującą na oddziale urazów pozaklęciowych. Może uda się rozstrzygnąć, czy to o nią chodziło. Dani pracuje przed knieją. Być może ją jeszcze dziś spotkasz.
Nad odpowiedzią na następne pytanie Lucy zastanowiła się wyraźnie i… Sposępniała. W jednej chwili wróciły do niej te wszystkie myśli, o tym dlaczego jej tutaj nie było, że przecież ojciec i siostra tutaj byli, a ona co prawda zgodnie z rozkazami, ale pozostała całą noc w domu. Ach, co to była za noc. Niespokojna. Przecież czuła, że coś się wydarzy, a ona ich zostawiła. Tym bardziej jako członkini Zakonu Feniksa. Czy nie mogła znaleźć powodu, aby się tu jednak zjawić? Te myśli dręczyły ją cały czas. Co za szczęście, że okazało się, że Danielle jest cała i zdrowa, ale wciąż nie było wiadomo co stało się z tatą. Czy go tutaj odnajdą? Tym bardziej miała motywację do przeszukiwania dziczy. Dlatego posępnie odpowiedziała
- Ja bywam zgodnie z rozkazami…
Na pytanie o aresztowanych czarnoksiężników odpowiedziała
- Możesz mi wierzyć. I to nie jednego.
Wiedziała przy tym, że Philip nie mógł zdawać sobie sprawy jak wyglądała jej praca w praktyce. Była wdzięczna, że obdarzył ją zaufaniem, na które w końcu pracowała całe życie. Zapewne cywile wyobrażali sobie sceny z łapaniem Śmierciożerców jak sceny z bajek, które zawsze dobrze się kończą i dobro zwycięża. Jednak sama sytuacja, w której się znaleźli, świadczyła o tym, że rzeczywistość bywa często bardziej skomplikowana.
I tak w istocie okazało się w sytuacji, która ich zastała. Nie miała Philipowi za złe niczego co się stało. W końcu był zwykłym cywilem. Co prawda bardziej znanym niż inni w świecie czarodziejów, ale tutaj nie miało to znaczenia. Dlatego dla Lucy priorytetem było zadbanie o jego bezpieczeństwo. Nie była też zdziwiona, kiedy okazało się, że to co przed chwilą się stało, to było już dla mężczyzny za dużo. Chociaż Lucy chciała dalej przeszukiwać tą Knieję, licząc, że być może szczęśliwie odnajdzie ojca, odpowiedziała
- Dobrze, już wracamy.
I ruszyła z zamiarem wyjścia z Puszczy. Philip w takim stanie zapewne już więcej nie pomoże, a poczucie odpowiedzialności za niego nie pozwalało Lucy zostawić go samego.