Wezwanie do sprawy widmowego statku sunącego przez falę na granicach angielskiego wybrzeża zdecydowanie nie wpisywało się w przewidywania Erika względem przydziałów służbowych na okres letni. Kto by pomyślał,że ze wszystkich możliwych incydentów po Beltane przyjdzie im w udziale zbadanie zniknięcia kilku chłopców i tej przedziwnej łódki?
O ile można to w ogóle nazwać łodzią, pomyślał z przekąsem, podziwiając z daleka skalę statku. Przewrócił wymownie oczami, gdy dotarły do niego słowa młodszej siostry. Owszem, miał względem jachtów dosyć poważne plany, jednak nawet przez myśl mu nie przeszło, aby rozważyć zakup wycieczkowca w tym stylu. Różnice między tymi dwoma typami statków były wręcz powalające!
— Miałem na oku coś mniej rzucającego się w oczy — przyznał bez zająknięcia. Uśmiechnął się krzywo: — Poza tym, gdzie leżaki i drinki z palemkami, Bren? Bez tego, to żaden wakacyjny rejs.
Jego ręka powędrowała do pasa, przy którym miał zawieszoną pochwę z szpadą. Ostatnie wydarzenia uzmysłowiły mu, że machanie różdżką – a już zwłaszcza w emocjach – nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Skrzywił się na samo wspomnienie walki z siłami Czarnego Pana w Dolinie Godryka. Kto wie, może gdyby wtedy miał przy sobie broń to starcie potoczyło się nieco inaczej? Może nie zmarnowaliby tyle czasu, próbując pokonać jednego Śmierciożercę?
— Wyobraź sobie, jak wielką atrakcją jest na rodzinnych balach, gdy jej wolność jest nieco bardziej... ograniczona — mruknął do Anthony'ego, gdy młodsza Longbottom rozpłynęła się w powietrzu. — Widok wart każdych pieniędzy, mówię całkowicie serio.
Westchnął ciężko. Najwyraźniej wydarzenia z Beltane w najmniejszym stopnie nie stępiły samobójczych skłonności jego ukochanej siostry. A pomyśleć, że niedawno sam ją musiał wyciągać z jeziora, gdy jakieś straszydło w wodzie próbowało ją utopić. Ona nigdy się nie nauczy, stwierdził ze zgrozą w myślach.
— Jest. I wygląda, jakby ktoś go już kilka razy zatopił — odrzekł do Geraldine. Omiótł uważnym spojrzeniem jej strój. — Ty masz ubiór na każdą okazję? Na safarii w Afryce też?
On sam zdecydował się na służbowy szary mundur brygadzisty, wychodząc z założenia, że w przeciwieństwie do paru innych śmiałków, którzy towarzyszyli im w podróży, był tutaj w celach służbowych. Erik postanowił poczekać, aż reszta zbieraniny znajdzie się na górze i aportował się na pokład jako ostatni. Chciał mieć pewność, że inne osoby z grupą teleportują się bezpiecznie.
Ekwipunek: szpada; eliksir odporności na ogień (niewykorzystany z Beltane); mundur brygadzisty; paczka papierosów; srebrna zapalniczka
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞