16.08.2023, 01:19 ✶
I wreszcie było po wszystkim.
Patrick poruszył się, nagle zdając sobie sprawę, jak bardzo ścierpły mu mięśnie. Zmarszczył brwi, najpierw przez dłuższy czas spoglądając na odpoczywającego po seansie odsyłania duchów na drugą stronę Jamila, potem na Sebastiana a wreszcie na kryształową czaszkę.
Słowa Brenny wlatywały mu do głowy jednym uchem a wylatywały drugim. Odpowiedzi Sebastiana również. Wzruszył bezradnie ramionami. Sam nie był do końca przekonany, że to wszystko na pewno poszło tak sprawnie. I nawet nie chodziło o to, by miał nie wierzyć w umiejętności zebranych tu fachowców, po prostu… po prostu rzadko sprawy toczyły się aż tak prosto.
- Ministra Magii mogłaby nie być zachwycona, gdyby nagle jej ulubiona filiżanka z kawą zaczęła podskakiwać na stoliku – zauważył, posyłając brygadzistce wesołe spojrzenie.
I pewnie byłoby to nawet interesujące przeżycie do pooglądania z boku. Do czasu aż czarnownica skojarzyłaby pojawienie się ducha z przeprowadzanymi tu egzorcyzmami.
Steward podszedł do kryształowej czaszki. Podniósł ją ostrożnie. Niby była już tylko kryształową czaszką, zwykłym przedmiotem czy jak nazwałby ją McMillan, pustym naczyniem, ale wciąż budziła w aurorze niepokojące skojarzenia.
- Tak. Wątpię by Harper ucieszyła się na wieść o tym, że oddałem ją Sebastianowi w ramach podziękowań – zażartował, pakując ją z powrotem skrzynki. – Może w ogóle warto by ją zniszczyć? Teraz jest pusta, ale w nieodpowiednich rękach… - urwał, zdając sobie sprawę, że Brenna i tak bezbłędnie potrafiłaby dokończyć jego myśl.
- I ja wam dziękuję – dodał do jej podziękowań, znowu na dłużej zawieszając spojrzenie na leżącym Jamilu. – A teraz wreszcie czas do domu.
Nie, nie ponaglał egzorcystów, choć jego słowa raczej nie brzmiały szczególnie subtelnie. Zaczekał aż obydwaj mężczyźni opuścili pomieszczenie a potem sam wyszedł z niego w towarzystwie Brenny. Już na korytarzu jednak się rozdzielili. Musiał przecież jeszcze odnieść skrzynkę z kryształową czaszką do biura aurorów.
Patrick poruszył się, nagle zdając sobie sprawę, jak bardzo ścierpły mu mięśnie. Zmarszczył brwi, najpierw przez dłuższy czas spoglądając na odpoczywającego po seansie odsyłania duchów na drugą stronę Jamila, potem na Sebastiana a wreszcie na kryształową czaszkę.
Słowa Brenny wlatywały mu do głowy jednym uchem a wylatywały drugim. Odpowiedzi Sebastiana również. Wzruszył bezradnie ramionami. Sam nie był do końca przekonany, że to wszystko na pewno poszło tak sprawnie. I nawet nie chodziło o to, by miał nie wierzyć w umiejętności zebranych tu fachowców, po prostu… po prostu rzadko sprawy toczyły się aż tak prosto.
- Ministra Magii mogłaby nie być zachwycona, gdyby nagle jej ulubiona filiżanka z kawą zaczęła podskakiwać na stoliku – zauważył, posyłając brygadzistce wesołe spojrzenie.
I pewnie byłoby to nawet interesujące przeżycie do pooglądania z boku. Do czasu aż czarnownica skojarzyłaby pojawienie się ducha z przeprowadzanymi tu egzorcyzmami.
Steward podszedł do kryształowej czaszki. Podniósł ją ostrożnie. Niby była już tylko kryształową czaszką, zwykłym przedmiotem czy jak nazwałby ją McMillan, pustym naczyniem, ale wciąż budziła w aurorze niepokojące skojarzenia.
- Tak. Wątpię by Harper ucieszyła się na wieść o tym, że oddałem ją Sebastianowi w ramach podziękowań – zażartował, pakując ją z powrotem skrzynki. – Może w ogóle warto by ją zniszczyć? Teraz jest pusta, ale w nieodpowiednich rękach… - urwał, zdając sobie sprawę, że Brenna i tak bezbłędnie potrafiłaby dokończyć jego myśl.
- I ja wam dziękuję – dodał do jej podziękowań, znowu na dłużej zawieszając spojrzenie na leżącym Jamilu. – A teraz wreszcie czas do domu.
Nie, nie ponaglał egzorcystów, choć jego słowa raczej nie brzmiały szczególnie subtelnie. Zaczekał aż obydwaj mężczyźni opuścili pomieszczenie a potem sam wyszedł z niego w towarzystwie Brenny. Już na korytarzu jednak się rozdzielili. Musiał przecież jeszcze odnieść skrzynkę z kryształową czaszką do biura aurorów.
Koniec sesji