16.08.2023, 15:32 ✶
– Mocna kawa to życie. Jak pobędziesz w Brygadzie jeszcze rok, to twój układ krwionośny zacznie wreszcie funkcjonować jak należy i stanie się układem kofeinonośnym – zażartowała Brenna. Uniosła własny kubek do ust, wypijając resztę kawy. Zazwyczaj była pełna energii i bez tego, ale po pierwsze jakoś przywykła, po drugie, w tej chwili wszyscy żyli w absolutnym pędzie. – Naprawdę umiem? To jeszcze ci dodam, że mam trzy rodzaje. Czekoladowe, orzechowe i z galeretką – dodała konspiracyjnym szeptem, po czym wyciągnęła różdżkę i za jej pomocą „unicestwiła” kubek.
A potem obróciła się ku wejściu do Biblioteki Maeve.
Trochę tęskniła za czasami, gdy bywała tu głównie w poszukiwaniu baśni.
– Wolałabym jednak, aby zapamiętano mnie inaczej niż tę nieszczęśniczkę, która wkurzyła obsługę biblioteki na tyle, aby ją dekapitowali – powiedziała, zerkając na Heather. Wciąż się uśmiechała. Także wtedy, kiedy Wood dopiła swoją kawę – była wciąż ciepła, ale już nie bardzo gorąca – i gdy przekroczyły próg. Brenna rozejrzała się, jak zwykle chłonąc widok tych wszystkich ksiąg, wysokich regałów, magicznych kaganków, stojących tu i ówdzie stolików. W przeciwieństwie do Heather, uwielbiała bibliotekę – chociaż wcale nie lubiła się uczyć. Lubiła po prostu czytać.
Tym razem jednak nie były tutaj dla przyjemności.
– Mam dwie listy – stwierdziła, wręczając Heather jedną kartkę, tę, na której wynotowała parę rzeczy na podstawie wiadomości, jaką napisała do niej Flintówna. Sama w kieszeni miała drugą, powstałą dzięki uprzejmości Nory oraz Menodory. – Interesują nas działy Fauny i flory oraz Teorii Magii. Wszystko, co może pozbawiać energii, magiczne nie sklasyfikowane stworzenia, a także, czy może przede wszystkim, zapiski na temat Limbo. Oraz, zdaje się, dementorzy, chociaż nie mam pojęcia, dlaczego oni, skoro oni wysysają radość…
…a nie ciała. Tego jednak Brenna nie chciała dodawać.
Czy liczyła, że wiele znajdą? Nie, tak naprawdę nie miała na to nadziei. Prześladowała ją myśl, że gdyby w ogóle ktoś słyszał o takich rzeczach, to już by się zorientowali. Ale mogły uporządkować informacje otrzymane od osób bardziej kompetentnych niż Brenna, sięgnąć do wskazanych źródeł, może porównać pewne rzeczy. I kto wie, jeżeli nie natkną się na konkretne informacje, z czym mają do czynienia… to może przynajmniej coś podobnego? Jakąś podpowiedź, jak z tym czymś walczyć? Albo, czy może raczej przede wszystkim, jak to coś znaleźć lub rozpoznać?
A potem obróciła się ku wejściu do Biblioteki Maeve.
Trochę tęskniła za czasami, gdy bywała tu głównie w poszukiwaniu baśni.
– Wolałabym jednak, aby zapamiętano mnie inaczej niż tę nieszczęśniczkę, która wkurzyła obsługę biblioteki na tyle, aby ją dekapitowali – powiedziała, zerkając na Heather. Wciąż się uśmiechała. Także wtedy, kiedy Wood dopiła swoją kawę – była wciąż ciepła, ale już nie bardzo gorąca – i gdy przekroczyły próg. Brenna rozejrzała się, jak zwykle chłonąc widok tych wszystkich ksiąg, wysokich regałów, magicznych kaganków, stojących tu i ówdzie stolików. W przeciwieństwie do Heather, uwielbiała bibliotekę – chociaż wcale nie lubiła się uczyć. Lubiła po prostu czytać.
Tym razem jednak nie były tutaj dla przyjemności.
– Mam dwie listy – stwierdziła, wręczając Heather jedną kartkę, tę, na której wynotowała parę rzeczy na podstawie wiadomości, jaką napisała do niej Flintówna. Sama w kieszeni miała drugą, powstałą dzięki uprzejmości Nory oraz Menodory. – Interesują nas działy Fauny i flory oraz Teorii Magii. Wszystko, co może pozbawiać energii, magiczne nie sklasyfikowane stworzenia, a także, czy może przede wszystkim, zapiski na temat Limbo. Oraz, zdaje się, dementorzy, chociaż nie mam pojęcia, dlaczego oni, skoro oni wysysają radość…
…a nie ciała. Tego jednak Brenna nie chciała dodawać.
Czy liczyła, że wiele znajdą? Nie, tak naprawdę nie miała na to nadziei. Prześladowała ją myśl, że gdyby w ogóle ktoś słyszał o takich rzeczach, to już by się zorientowali. Ale mogły uporządkować informacje otrzymane od osób bardziej kompetentnych niż Brenna, sięgnąć do wskazanych źródeł, może porównać pewne rzeczy. I kto wie, jeżeli nie natkną się na konkretne informacje, z czym mają do czynienia… to może przynajmniej coś podobnego? Jakąś podpowiedź, jak z tym czymś walczyć? Albo, czy może raczej przede wszystkim, jak to coś znaleźć lub rozpoznać?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.