• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[26.05.1972] Chance with you

[26.05.1972] Chance with you
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
16.08.2023, 16:07  ✶  

Anglia była o wiele mniejsza niż się wydawało, kiedy mówiono o czarodziejach czystej krwi. Jeszcze mniejsza, kiedy mówiło się o specjalistach w swojej dziedzinie. Tam, gdzie pieniądz nie grał roli i chodziło tylko o to, żeby załatwić coś szybko i sprawnie. Jakoś tak uradowało to blondyna, że znów miał okazję zobaczyć Kaydena. Bardzo ulotnie, ledwo na "dzień dobry" co najwyżej. Ale po prostu zobaczyć. Był piękny. Pewnie zdawał sobie z tego doskonale z tego sprawę i nie było potrzeby nawet o tym wspominać. Zachód słońca mógł być równie urokliwy i skradać duszę, ale gdyby Laurent miał namalować obraz to nie wybrałby zachodu. Albo przynajmniej nie zachodu osamotnionego. Byłaby to sylwetka przechadzająca się po piasku, dokładnie tak, jak teraz - lekko rozpięta koszula, delikatny wiatr przeczesujący leniwie włosy, nogi tonące w pomarańczowym piasku. Intensywne barwy nieba, mocno połyskujące słońce w ostatnich mrugnięciach i ta stal. Kontrastująca z całym ciepłem tego wydarzenia stal jego uważnego, ostrego spojrzenia. Może to dlatego, że naoglądał się zachodów słońca w swoim życiu? A może dlatego, że każda piękna chwila była smutniejsza, kiedy nie było jej z kim dzielić.

Ta nie była jednak smutna. Nie była też samotna. Laurent był zmęczony tymi dwoma intensywnymi dniami i naprawdę potrzebował chwili odpoczynku, zanim jutrzejszego dnia znowu będzie musiał rozdwoić skupienie swojej uwagi. Należał do tych ludzi, którzy się zapominali, że praca nie jest wszystkim. Pracoholik? Tak by go nazwano? Ale praca wszystkim dla niego nie była. Po prostu... rzeczy musiały zostać zrobione dobrze, skoro robione już były. Kayden by się z nim pewnie zgodził.

Najpierw był dźwięk kroków, który spowodował, że blondyn otworzył przymrużone i przymykane co jakiś czas oczy, tak w doznaniach ulgi, a potem dopiero wizualizacja. Laurent uniósł na sylwetkę wzrok, uśmiechając się na widok osoby, która go nawiedziła. Czy to nie bywało dziwne w takich spotkaniach? Wybierasz się na przechadzkę, dostrzegasz kogoś i możesz go minąć. To twój znajomy, mógłbyś usiąść, pogadać, ale nie chcesz. Nie chcesz, tylko głupio ci go minąć bez słowa... a jak się odezwiesz to co, jak zaprosi? Więc wybierasz inną drogę. Albo zmuszasz się do rozmowy. Znów mógłby Kaydena zapytać, czy to grzeczność kazała mu przystanąć, a w końcu się przysiąść. Nie zadzierał do jego oczu głowy, kiedy stanął obok, znów spojrzał w kierunku morza.

- Nie śpieszy mi się do wstawania, bo podziwiam piękne widoki. - Odparł spokojnym, ciepłym głosem. Oba. To czasami mogła być odpowiedź, że oba. Jakoś nie wydawało mu się, że potrzeba było tutaj więcej słów. Ponoć prawdziwym skarbem są ci, przy których możesz milczeć. Tak, kolejna dziwna sprawa. Milczenie. Jakby trzeba było ją czymś wypełnić, bo inaczej nie wiadomo, co ta druga osoba sobie pomyśli. Ale tu zapadła cisza i było tak... tak przyjemnie. Szum fal. Te promienie słońca. Ten spokój. Spokój dzielony z kimś, z kim możesz pomilczeć...

Laurent odwrócił wzrok od morza, by oprzeć morskie oczy na sylwetce Kaydena. Na jego znużonej dniem twarzy. Teraz widok jest jeszcze lepszy. Smutny człowiek. Człowiek typu, od którego Laurent wolałby normalnie trzymać się z daleka. Bo tacy jak on za bardzo poruszali jego duszę, a prawda była taka, że nie miał siły ich dźwigać. Sam przecież ledwo trzymał siebie. Wygaszony, poszukujący przeżyć mężczyzna. Jego opromieniona twarz wydawała się teraz tak samotna, tak... smutna. Wszelkie dźwięki obecności jakichkolwiek ludzi wokół zamilkły całkowicie. Ile czasu w tej ciszy minęło? Czy to była minuta czy może już tych minut trzydzieści?

- Kayden. - Wypowiedział jego imię śpiewnym głosem, jak westchnięcie, jak zaklęcie. Wszystko po to, żeby ten na niego spojrzał.

I pochylił się, by złożyć pocałunek na jego ustach, oprzeć palce na jego policzku. Fantomowy dotyk. Całkowicie realny dotyk.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (2559), Laurent Prewett (3669)




Wiadomości w tym wątku
[26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 16.08.2023, 13:59
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Kayden Delacour - 16.08.2023, 15:45
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 16.08.2023, 16:07
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Kayden Delacour - 16.08.2023, 20:28
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 16.08.2023, 20:46
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Kayden Delacour - 16.08.2023, 21:50
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 16.08.2023, 22:06
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Kayden Delacour - 16.08.2023, 23:05
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 16.08.2023, 23:29
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Kayden Delacour - 17.08.2023, 11:57
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 17.08.2023, 12:50
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Kayden Delacour - 17.08.2023, 15:34
RE: [26.05.1972] Chance with you - przez Laurent Prewett - 17.08.2023, 17:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa