Wieść o organizowanym przez Jacka Croucha rejsie po Atlantyku dotarła do jego uszu pocztą pantoflową. Zamieszczone w Proroku z miesięcznym wyprzedzeniem ogłoszenia uznawał za oficjalną zapowiedź trzydniowego rejsu, słodkiego lenistwa i rozrywek dla elity, do której się zaliczał. Postanowił wysłać stosowny list do Jacka Croucha wraz z odpowiednią kwotą za pobyt na pokładzie należącego do tego rodu brygu.
Do portu przybył za pomocą przekazanego mu świstoklika ze swoją magicznie powiększoną walizką w lewej dłoni. W prawej trzymał uchwyty od smyczy swoich dwóch psidwaków, Nuggetsa i Taffy. Obecność zwierząt tych rozmiarów była dozwolona podczas rejsu, jednak nie mogły wchodzić do jadalni i salonu. Nie musiał się martwić o to, że będą chodzić głodne, ponieważ będzie je karmić służba w jego dwuosobowym pokoju.
Od razu rzuciło mu się w skryte za okularami przeciwsłonecznymi oczy to, jak wielkim zainteresowaniem cieszył się ten rejs. Przedkładało się to na długie oczekiwanie na wejście na pokład tego brygu. Już z oddali rozpoznawał kilka, jeśli nie kilkanaście twarzy ludzi, w których towarzystwie się obracał. Oznaczało to, że nie będzie brakować mu towarzystwa. Przybył tutaj bez osoby towarzyszącej, jednak czekał go trwający trzy dni rejs podczas którego bez problemu znajdzie sobie odpowiednich kompanów.
Pod względem ubioru prezentował się tak jak powinna prezentować się osoba mająca zamiar jedynie odpoczywać przez najbliższe trzy dni. Biała koszula z podwiniętymi do łokci rękawami i rozpiętymi pierwszymi guzikami, szare szorty za kolano i klapki. Zawartość jego walizki zawierała również bardziej oficjalne ubrania, gdyby wymagała tego sytuacja.
W pewnym momencie podczas oczekiwania na swoją kolej, pośród tego całego zbiorowiska, dostrzegł kolejną znajomą twarz. Pandora Prewett. Postanowił podejść do tej czarownicy z zamiarem przywitania się z nią oraz zamienienia z nią kilku słów, skoro nadarzała się ku temu okazja. Ponadto, wedle tego rankingu zamieszczonego w Czarownicy, to najbardziej czarująca czarownica w Wielkiej Brytanii. Bardzo dobrze zrobił podejmując decyzję o prenumerowaniu tego plotkarskiego pisemka. Również znalazł się w poprzednim zestawieniu, tylko na nieodpowiednim miejscu.
— Pandoro! Witaj, najbardziej czarująca czarownico w Wielkiej Brytanii. Moje gratulacje. Jeśli postanowiłaś trochę odpocząć to nie mogłaś lepiej trafić. Jesteś tutaj z rodzicami? — Zawołał do swojej znajomej, uśmiechając się przy tym promiennie; z dołeczkami w policzkach. Nie mógł o nie wspomnieć o tym zwycięstwie i nie złożyć jej stosownych gratulacji. Po rozejrzeniu się wokół nie dostrzegł nigdzie państwa Prewett, jednak to nie oznaczało, że nie było ich gdzieś dalej albo, że nie przybędą lada moment.