16.08.2023, 22:15 ✶
Wybierając Nocturn, Nicholas zdawał sobie sprawę z nieprzewidzianych sytuacji jakie miewały miejsce. Być może stąd lepiej było mu się gdziekolwiek przenosić za pomocą świstoklika, gdzie nikogo nie interesowałoby co robi i gdzie się udaje. Jeżeli musiałby to robić z miasta. Równie dobrze mógł wybrać się do jakiegoś parku, wzgórza, lasu, nad jezioro i stamtąd gdziekolwiek się przenieść. Jednakże w tym tygodniu zdrowie mu trochę dało w kość i musiał wybrać bliższy teren od swojego miejsca zamieszkania.
Żadne z nich, ani Nicholas i Cynthia, nie spodziewało się totalnie zaskakującego zdarzenia, że kobieta zostanie przeniesiona wraz z nim do innego kraju. Jednak jak już się tak stało, zostało tylko westchnąć i wykombinować pannie Flint powrót do Anglii. Stamtąd dalej poradziłaby sobie sama.
Yaxley użyczając dłoń, pomógł jej wstać i sprawdził jeszcze czy nic jej się nie stało i jest cała. Lądowania bywają różne. Puścił jej dłoń, mając pewność że jest cała. Troska obustronna. Gdyby Cynthii coś się stało, jej ojciec nie byłby pewnie zadowolony. Może i mu ufa, ze względu na relacje rodzinne.
- Jesteśmy na terenach Norwegii.
Udzielił jej odpowiedzi na pytanie, jakie zadała. Nie mówił jej, gdzie się wybiera. Ta podróż była jego sekretem i jednocześnie pracą. Łączył dwa w jednym. Nicholas był z bagażem przygotowany tylko dla siebie. Różnica temperatur była bardzo odczuwalna, biorąc pod uwagę, że Norwegia i Anglia miały inne położenie równikowe. Dookoła były tylko tereny zielone, ale bardziej budzące się wiosną do życia. Było chłodno, jeśli nie bardziej niż w Wielkiej Brytanii.
Nicholas rozejrzał się dokładniej, aby zorientować się w lokalizacji, którędy powinni iść. W między czasie wysłuchał słów panny Flint.
- Do najbliższej karczmy jest kawał drogi. Nie ukrywam, że łatwiej będzie dostać się przez teleportację, z tym że… Ja nie posiadam umiejętności teleportowania więcej osób niż siebie.
Uprzedził, odpowiadając spokojnym tonem. Nie miał jej za złe, że tutaj się pojawiła z przyczyny przypadku. Ale też nie była mu na rękę jej obecność. To problem, który powinni szybko rozwiązać. Zgodził się z jej stwierdzeniem, że trzeba poszukać kogoś, kto aktywuje na nowo świstoklik. Nicholas znał taką osobę. Odwrócił się w kierunku Cynthii, aby dodać coś jeszcze.
- Niedaleko powinien być dom mojego znajomego. Udamy się tam i pomyślimy co dalej.
Czekał na jej decyzję. Jeżeli się zgodziła, zabrał z ziemi swoją torbę i ruszył przez zarośla w kierunku wydeptanej ścieżki, oglądając się od czasu do czasu, czy Cynthia idzie za nim, bądź dotrzymując mu kroku.
- Jeżeli będzie Ci za zimno, powiedz.
Dodał. Użyczyłby jej wtedy futra, które miał w bagażu.
Żadne z nich, ani Nicholas i Cynthia, nie spodziewało się totalnie zaskakującego zdarzenia, że kobieta zostanie przeniesiona wraz z nim do innego kraju. Jednak jak już się tak stało, zostało tylko westchnąć i wykombinować pannie Flint powrót do Anglii. Stamtąd dalej poradziłaby sobie sama.
Yaxley użyczając dłoń, pomógł jej wstać i sprawdził jeszcze czy nic jej się nie stało i jest cała. Lądowania bywają różne. Puścił jej dłoń, mając pewność że jest cała. Troska obustronna. Gdyby Cynthii coś się stało, jej ojciec nie byłby pewnie zadowolony. Może i mu ufa, ze względu na relacje rodzinne.
- Jesteśmy na terenach Norwegii.
Udzielił jej odpowiedzi na pytanie, jakie zadała. Nie mówił jej, gdzie się wybiera. Ta podróż była jego sekretem i jednocześnie pracą. Łączył dwa w jednym. Nicholas był z bagażem przygotowany tylko dla siebie. Różnica temperatur była bardzo odczuwalna, biorąc pod uwagę, że Norwegia i Anglia miały inne położenie równikowe. Dookoła były tylko tereny zielone, ale bardziej budzące się wiosną do życia. Było chłodno, jeśli nie bardziej niż w Wielkiej Brytanii.
Nicholas rozejrzał się dokładniej, aby zorientować się w lokalizacji, którędy powinni iść. W między czasie wysłuchał słów panny Flint.
- Do najbliższej karczmy jest kawał drogi. Nie ukrywam, że łatwiej będzie dostać się przez teleportację, z tym że… Ja nie posiadam umiejętności teleportowania więcej osób niż siebie.
Uprzedził, odpowiadając spokojnym tonem. Nie miał jej za złe, że tutaj się pojawiła z przyczyny przypadku. Ale też nie była mu na rękę jej obecność. To problem, który powinni szybko rozwiązać. Zgodził się z jej stwierdzeniem, że trzeba poszukać kogoś, kto aktywuje na nowo świstoklik. Nicholas znał taką osobę. Odwrócił się w kierunku Cynthii, aby dodać coś jeszcze.
- Niedaleko powinien być dom mojego znajomego. Udamy się tam i pomyślimy co dalej.
Czekał na jej decyzję. Jeżeli się zgodziła, zabrał z ziemi swoją torbę i ruszył przez zarośla w kierunku wydeptanej ścieżki, oglądając się od czasu do czasu, czy Cynthia idzie za nim, bądź dotrzymując mu kroku.
- Jeżeli będzie Ci za zimno, powiedz.
Dodał. Użyczyłby jej wtedy futra, które miał w bagażu.