• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny

[27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
17.08.2023, 09:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2024, 10:36 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Stanley Borgin - osiągnięcie Badacz tajemnic I

Brenna nie lubiła Stanleya, a Stanley nie lubił Brenny. W jej przypadku to nielubienie sięgało daleko: niechęć wobec niego stanowiła niemalże rdzeń jestestwa, i chociaż Borgin nie miał załapać się na ranking Czarownicy, to w jej prywatnym zestawieniu – osób, których nie umiała znieść – zajmował trzecie miejsce. Zaraz za Voldemortem i własnym krewnym, ojcem martwej Crawleyówny.
W ich świecie pozory były jednak ważne, a nawet jeżeli Brenna nie przepadała za maskami, nauczyła się je czasem nosić. Nadmierna niechęć z jej strony byłaby dziwna, zwłaszcza, że Brenna zasadniczo na dwadzieścia osób lubiła dziewiętnaście, i to często nawet gdy one nie przepadały za nią. W końcu nie była takim Chesterem. Pilnowała więc, aby codziennie mówić Stanleyowi „dzień dobry”, jeżeli przekazywała jakieś informacje, to by zwykle dostał dokładnie taką samą wiadomość, jak ci Brygadziści i aurorzy, z którymi nie była blisko (by jeśli faktycznie chciałaby coś ukryć, brak tej wiadomości był „niedopatrzeniem”, a nie „normą”) i nigdy nie wahała się, jeżeli musiała podejść do niego z jakąś sprawą.
Może rozdając wszystkim pączki na jego biurku zostawiła tego najmniejszego i pozbawionego posypki, ale przecież nie sprawdzała każdego z niemal pięćdziesięciu przysmaków, prawda?
Dlatego na wiadomość wprawdzie nie odpisała od razu – zwyczajnie wyjątkowo nie było jej w biurze, bo dwudziesty szósty wypadało spędzić z rodziną, nawet jeżeli ostatnio z pracy prawie nie wychodziła – ale już kolejnego dnia zawędrowała przed biurko Borgina. Bo treść listu, jaki dostała, sprawiła, że dosłownie poderwała się z krzesła, niepewna, czy się cieszyć, bo „TO TROP”, czy wręcz przeciwnie, zamartwiać, bo „o bogowie, ile osób on zabił, a my niczego nie zauważyliśmy? I jak go powstrzymać”.
Spotkał tego człowieka. We śnie. Co więcej w cudzym śnie. Koszmar.
Brzmiało to jak to, co przydarzyło się jej. I gdyby tamtej nocy nie była tak zmęczona, gdyby sen nie był tak realny, że kiedy się przebudziła nie była pewna, gdzie zaczyna się jawa i nie pobiegła do Victorii… może też uznałaby, że miała koszmary.
Choć, rzecz jasna, paranoja podpowiadała, że może Borgin tylko chce dowiedzieć się, co wie ona... musiała to sprawdzić, prawda?
- Przepraszam – powiedziała, by zwrócić na siebie jego uwagę i oderwać od rzeczy, jakie akurat robił. Wyglądała jak zwykle w Biurze: ot przepisowy mundur, włosy nieco bardziej opanowane niż po godzinach. I prawie niewidoczny magiczny puder matki, nie mający dodawać urody, ale przynieść kres pytaniom o to, czy ostatnio spała i jadła. (Brenna zupełnie tych drugich nie rozumiała: oczywiście, że jadła. Nie było mowy, by przestała jeść! Wprawdzie często robiła to na przykład biegnąc gdzieś z kanapką w ręku, ale absolutnie nie zaczęła żadnej głodówki.)
W ręku trzymała dwie kartki. Jedną z nich położyła na blacie i przesunęła w stronę Stanleya. To był ten sam szkic, który mu wcześniej posłała: ciemnowłosy, łysiejący mężczyzna o bladej twarzy i krzaczastych brwiach.
– Czy w tym śnie próbował kogoś zabić, a ty tego kogoś uratowałeś? – spytała prosto z mostu, spojrzenie brązowych oczu utkwiwszy w jego twarzy, by wyłapać najdrobniejszą zmianę mimiczną.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2827), Stanley Andrew Borgin (2742)




Wiadomości w tym wątku
[27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Brenna Longbottom - 17.08.2023, 09:46
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Stanley Andrew Borgin - 18.08.2023, 12:22
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Brenna Longbottom - 18.08.2023, 12:50
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Stanley Andrew Borgin - 19.08.2023, 18:28
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Brenna Longbottom - 19.08.2023, 18:49
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Stanley Andrew Borgin - 20.08.2023, 23:13
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Brenna Longbottom - 21.08.2023, 10:22
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Stanley Andrew Borgin - 21.08.2023, 23:04
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Brenna Longbottom - 21.08.2023, 23:37
RE: [27.05.72, Biuro BUM] Gdzie kończą się sny - przez Stanley Andrew Borgin - 22.08.2023, 09:52

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa