Starała dać z siebie wszystko, aby Laurent przeżył drogę do szpitala. Miała nadzieję, że jego urazy nie były zbyt poważne, że nie stracił zbyt wiele krwi, że materiał, który trzymała przy jego głowie zatamuje krwotok, że wszystko się ułoży, a ona zapanuje nad swoimi emocjami na tyle dobrze, aby nie wybuchnąć i nie zrobić mu większej krzywdy. Gdy wylądowali pod Mungiem, a chłopak upadł na ziemie, upadła obok niego szepcząc mu, aby szedł dalej, że zaraz ktoś im pomoże, że będzie cały, że przeżyje. Martwiła się, że nie da rady go przenieść, a przecież jej czary, jej magia nie była silna, nie była potężną wiedźmą z Hogwartu, była sierotą z cyrku, ale w końcu ktoś do nich dotarł; nie rozumiała pytań, które leciały w stronę Prewetta, a potem do niej. Widziała jak chłopak traci na siłach, a oni zadawali pytania jakby odpowiedzi na nie miały mu pomóc. Gołym okiem widać, że nie to było teraz najważniejsze. Starała się jednak wydusić z siebie jakieś odpowiedzi, ale wtedy wpadła pani Rycerz z aurą spokoju i profesjonalizmu. Ustawiła każdego kto próbował pomóc chłopakowi. Elaine patrzyła na nią z lekko otwartą buzią, z podziwem w oczach. Elka nie potrafiła aż tak się rządzić, ale w sumie czasami się jej to zdarzało wśród rodziny, gdy zachowywali się głupio, ale w takim miejscu? Taka osoba była dla niej niesamowita.
Słowo nosze w ustach Rycerki sprawiły, że po chwili obok się pojawiły i chłopak leżał na nich bezpiecznie. Kobieta zadała mu pytanie, ale to Elaine na nie odpowiedziała.
– Laurent mówił, że boli go noga, utykał na nią, ma z tyłu głowy otwartą ranę i na ramieniu – wyrzuciła bez namysłu drżącym głosem. Uspokój się!
Rudowłosa dziewczyna nie zamierzała porzucić chłopaka dopóki nie dowie się, czy on przeżyje. Nie miała pojęcia, czy ktokolwiek będzie chciał jej coś powiedzieć, ale była uparta jak trzeba było. Podreptała za nimi ignorując fakt, że powinna się wycofać, uciec i zniknąć na zawsze. Gdzieś z tyłu głowy miała tę myśl, że nie powinna tu wchodzić, że lepiej niech zaopiekuje się nim ktoś kto go zna, ale musiała się dowiedzieć, czy będzie cały i musiała powiedzieć, co się wydarzyło, aby ktoś złapał tych nicponi.