18.08.2023, 02:27 ✶
Proszę proszę, a więc ich towarzystwo zaszczycił najbardziej nieśmiały człowiek jakiego chyba miała okazję poznać w Anglii, albo przynajmniej ciężko było jej sobie przypomnieć kogoś podobnego. Niemniej posłała mu jedynie przelotny uśmiech, nie chcąc burzyć jego skupienia przed zadaniem jakie miał obecnie przed sobą. Przyjdzie jeszcze inny moment, żeby się z lekarze lekko pobawić.
-Mmm... będę trzymać za słowo. odparła entuzjastycznie Stanleyowi, niczym dziewczynka, która właśnie dostała informacje, że dostanie paczkę ulubionych cukierków. Wzbudzanie pewnego niepokoju w ludziach, którzy nie wiedzieli czego się po niej spodziewać, okrucieństwa czy poklepania po główce i to w najbardziej nieoczekiwanych momentach, przynosiło jej zawsze dużo radości, tak było i tym razem. Jednak chyba nie miała do końca świadomości, że i na Stanleyu takie wrażenie wywarła, w końcu wychodziła z założenia, że inni Śmierciożercy bardziej docenią jej poczucie humoru i postawę i nie będą one tak problematyczne.
Po słowach Sauriela przeniosła na niego uwage i uśmiechnęła się z satysfakcją.
-Odjebać głowę niektórym... powiedz, że to obietnica mon cheri. odparła zmierzając w jego kierunku i położyła mu dłoń na ramieniu. -Zawsze wiesz jak komplementować kobietę jak mało kto. Urocze. trzeba przyznać, że odkąd tutaj była, to z Saurielem nadawała chyba na tych samych falach, on przynajmniej nie wzdrygał się przed jej poczuciem humoru oraz nastrojami.
Słysząc o Corvusie jedynie zmarszczyła brwi. Sama uważała również te ksywki za absurdalne i gdyby wypowiedź o Corvusie została skierowana do niej, to musiała by się nieźle wysilać, żeby przypomnieć sobie o kogo chodzi. No, ale nic było jak było i trzeba było sobie z tym jakoś radzić.
-Mmm... będę trzymać za słowo. odparła entuzjastycznie Stanleyowi, niczym dziewczynka, która właśnie dostała informacje, że dostanie paczkę ulubionych cukierków. Wzbudzanie pewnego niepokoju w ludziach, którzy nie wiedzieli czego się po niej spodziewać, okrucieństwa czy poklepania po główce i to w najbardziej nieoczekiwanych momentach, przynosiło jej zawsze dużo radości, tak było i tym razem. Jednak chyba nie miała do końca świadomości, że i na Stanleyu takie wrażenie wywarła, w końcu wychodziła z założenia, że inni Śmierciożercy bardziej docenią jej poczucie humoru i postawę i nie będą one tak problematyczne.
Po słowach Sauriela przeniosła na niego uwage i uśmiechnęła się z satysfakcją.
-Odjebać głowę niektórym... powiedz, że to obietnica mon cheri. odparła zmierzając w jego kierunku i położyła mu dłoń na ramieniu. -Zawsze wiesz jak komplementować kobietę jak mało kto. Urocze. trzeba przyznać, że odkąd tutaj była, to z Saurielem nadawała chyba na tych samych falach, on przynajmniej nie wzdrygał się przed jej poczuciem humoru oraz nastrojami.
Słysząc o Corvusie jedynie zmarszczyła brwi. Sama uważała również te ksywki za absurdalne i gdyby wypowiedź o Corvusie została skierowana do niej, to musiała by się nieźle wysilać, żeby przypomnieć sobie o kogo chodzi. No, ale nic było jak było i trzeba było sobie z tym jakoś radzić.