Podobało mu się słuchanie o detalach sprzętu. Lubił odkrywać z bliska elementy życia codziennego. To zawsze nadawało nowych barw dotychczas nudnym kadrom.
Spojrzał na przypadkowo zrobione zdjęcie. Faktycznie nie było zbyt ciekawe. Sam sprzęt ewidentnie nie wystarczał do tworzenia miłych dla oczu odbitek. Czy i mu uda się opanować tą sztukę w przyzwoitym stopniu? A może fala porażek szybko popchnie nowe hobby w zakurzony kąt?
— Chciałbym... Po prostu łapać przypadkowe momenty. Tak spontanicznie. Mogą być ludzie, natura...
Przesuwał się obok półek spoglądając na leżący tam sprzęt. Każdy z tych aparatów mógł stać się jego nowym towarzyszem. Któremu przypadnie ten wątpliwy zaszczyt znalezienia się w chłodnym uścisku Croucha?
— Co to znaczy, że nie łapie ostrości? Jak wyglądałoby takie zdjęcie z lotu zrobione przez niego?
Martinowi oczywiście nie zależało na najlepszych parametrach. Nie miał nic przeciwko artefaktom wynikającym ze słabości urządzenia. Nadałoby to jeszcze lepszego odcisku doczesności.
Lekkość aparatu brzmiała dobrze, chociaż sam nie potrafił sobie jeszcze wyobrazić jak ten parametr przekłada się na praktykę. Zapewne niedługo się dowie.