18.08.2023, 18:56 ✶
Do podjęcia decyzji udania się na statek nie potrzebował nawet zdenerwowanych rodziców jakiejś trójki bachorów, która postanowiła zrobić sobie wycieczkę. Wystarczyło to dziwne uczucie, które podpowiadało mu, że statek faktycznie wreszcie się pojawi. Czy była to sprawka samej wycieczki do limbo, czy może to jego trzecie oko mrugało, w połączeniu z legendą o samym transatlantyku - decyzja była prosta.
Co natomiast mu się nie podobało, to to okropne, nieprzyjemne uczucie, którego chyba nauczył się już na pamięć, a przez które bardzo starał się nie patrzeć na Brennę, zamiast tego utkwiwszy spojrzenie w deskach pokładu łodzi, na której podróżowali. Siedział obok Anthony'ego i zastanawiał się, co takiego w życiu zrobił, że go aż tak to Beltane pokarało. Nie wiedział też, co też Longbottom robiła po godzinach, ale jeśli nie przestanie po tej wycieczce, to ją chyba utopi.
Roztargniony podniósł spojrzenie nieco wyżej, sprowokowany słowami młodszego Borgina, łapiąc ten drobny gest splecenia palców, jakim Brenna obdarzyła Laurenta. Westchnął tylko, czując jak świerzbią go ręce. Nie miało to wiele wspólnego z zazdrością, bo Atreus prędzej sam by skoczył z tej łódki, niż był zazdrosny o Brennę Longbottom, co o poczucie, że było między nimi wiele niewyjaśnionych rzeczy. Unikała go jak ognia, a on z chęcią wmawiał sobie, że to właśnie dlatego nie mieli okazji zamienić więcej niż paru słów od czasu ostatniego sabatu.
Kiwnął głową do Tony'ego, gestem wręcz poganiając go, żeby już wreszcie wyciągnął te papierosy i się nimi podzielił. Nie miał zamiaru martwić się o to, że komuś mogło to przeszkadzać.
W przeciwieństwie do innych przedstawicieli ministerstwa, nie miał na sobie munduru, a zwyczajne, cywilne ubranie. Kiedy tylko mógł, unikał oficjalnego ubrania, co na całe szczęście nie było źle widziane.
Zadowolony zaciągnął się znowu papierosem, wiodąc spojrzeniem za Brenną, która postanowiła być pierwszą na pokładzie "Perły Morza", kiedy już do niej dotarli. Podniósł się sam, w ślad za Borginami, unosząc lekko brwi na słowa Anthony'ego.
- Wiesz... z teleportacją mógłbyś sprawniej ganiać za dłużnikami. Rozważ to. - uśmiechnął się do niego lekko i poklepał po plecach, potem patrząc przez moment jak dzielnie ładuje się na drabinki. - Przysięgam, że jak ją coś tam zabije, to ją zamorduję... - rzucił jeszcze pod nosem do siebie, ostatni raz zaciągając się papierosem i aportujac na pokład statku w ślad za innymi.
EQ: odznaka aurora, kastet, paczka papierosów, mugolska zapalniczka, scyzoryk, piersiówka z whisky
Co natomiast mu się nie podobało, to to okropne, nieprzyjemne uczucie, którego chyba nauczył się już na pamięć, a przez które bardzo starał się nie patrzeć na Brennę, zamiast tego utkwiwszy spojrzenie w deskach pokładu łodzi, na której podróżowali. Siedział obok Anthony'ego i zastanawiał się, co takiego w życiu zrobił, że go aż tak to Beltane pokarało. Nie wiedział też, co też Longbottom robiła po godzinach, ale jeśli nie przestanie po tej wycieczce, to ją chyba utopi.
Roztargniony podniósł spojrzenie nieco wyżej, sprowokowany słowami młodszego Borgina, łapiąc ten drobny gest splecenia palców, jakim Brenna obdarzyła Laurenta. Westchnął tylko, czując jak świerzbią go ręce. Nie miało to wiele wspólnego z zazdrością, bo Atreus prędzej sam by skoczył z tej łódki, niż był zazdrosny o Brennę Longbottom, co o poczucie, że było między nimi wiele niewyjaśnionych rzeczy. Unikała go jak ognia, a on z chęcią wmawiał sobie, że to właśnie dlatego nie mieli okazji zamienić więcej niż paru słów od czasu ostatniego sabatu.
Kiwnął głową do Tony'ego, gestem wręcz poganiając go, żeby już wreszcie wyciągnął te papierosy i się nimi podzielił. Nie miał zamiaru martwić się o to, że komuś mogło to przeszkadzać.
W przeciwieństwie do innych przedstawicieli ministerstwa, nie miał na sobie munduru, a zwyczajne, cywilne ubranie. Kiedy tylko mógł, unikał oficjalnego ubrania, co na całe szczęście nie było źle widziane.
Zadowolony zaciągnął się znowu papierosem, wiodąc spojrzeniem za Brenną, która postanowiła być pierwszą na pokładzie "Perły Morza", kiedy już do niej dotarli. Podniósł się sam, w ślad za Borginami, unosząc lekko brwi na słowa Anthony'ego.
- Wiesz... z teleportacją mógłbyś sprawniej ganiać za dłużnikami. Rozważ to. - uśmiechnął się do niego lekko i poklepał po plecach, potem patrząc przez moment jak dzielnie ładuje się na drabinki. - Przysięgam, że jak ją coś tam zabije, to ją zamorduję... - rzucił jeszcze pod nosem do siebie, ostatni raz zaciągając się papierosem i aportujac na pokład statku w ślad za innymi.
EQ: odznaka aurora, kastet, paczka papierosów, mugolska zapalniczka, scyzoryk, piersiówka z whisky