Życie Nory było pełne takich znajomości. Tak naprawdę nic nie znaczących, chociaż może nie do końca? Jeśli chodzi o Sauriela, to przypominał jej te beztroskie czasy, kiedy mogła sobie pozwolić na trochę szaleństwa. Właściwie szaleństwo, to może i nawet za dużo powiedziane. Trudno wyobrazić sobie Puchona, który miałby w sobie jego chociaż odrobinę. Jednak wtedy mogła nie myśleć, a to było bardzo przyjemne. Nie myśleć o konsekwencjach i o tym, co ją czeka, jeśli coś pójdzie nie tak. Nie miała wtedy Mabel, która pojawiła się w jej życiu dosyć szybko, także właśnie dlatego chętnie wracała do tych znajomości, które zawarła tak dawno temu. Przypominały jej one o tym, jaka kiedyś była, ba nawet przez chwilę, przez te krótkie spotkania wracała do tego, próbowała odnaleźć w sobię tę beztroskę, choć na moment. Tyle, że tym razem z rozsądkiem. Pilnowała się, aby nie zatracić się w tym za bardzo. Wiedziała, że nie może.
- Ktoś musi być taką ciepłą kluską. Padło na mnie. - Oczy jej zabłyszczały, a na twarzy pojawił się uśmiech. Wiedziała, że Sauriel ma rację. Była w stanie wszystkim, wszystko wybaczyć. Nie złościła się nigdy i nie żywiła urazy, chociaż przeżywała te sytuacje bardzo mocno. Czuła się często zraniona, jednak zawsze znajdowała wytłumaczenia dla takiego zachowania. Tak w zasadzie, to nie chciała, żeby ktoś poczuł się urażony, przez to, że podzieli się z nim tym, co czuje. Jakby to, co ona czuje w ogóle się nie liczyło. Trochę tak było, że bardziej obchodzili ją inni.
Salem coś wspomniał, tyle, że niezbyt konkretnie. Nie zdążyli odbyć całej rozmowy, bo przygotowania do Beltane ją pochłonęły. Nie wiedziała więc, o co mu chodziło. Mówił tylko, że ma uważać na Sauriela. Nie rozumiała dlaczego, ponoć jest z nim coś nie tak, coś z jego zadrapaniem. Nie do końca wiedziała, o co w tym wszystkim chodziło i niespecjalnie kiedy miała się tym zainteresować. Przyjdzie zapewne taki moment, że wróci do tej rozmowy z kotem.
- Pewnie miałeś coś pilnego do załatwienia. Nie powiem, trochę czekałam na list, no ale żaden nie przyszedł. Zajęty byłeś, prawda? - Znała odpowiedź na to pytanie, jednak spoglądała na Sauriela czekając na potwierdzenie, które miało być kłamstwem. Miała nadzieję, że jej je da i będzie mógł zostać rozgrzeszony - przynajmniej w oczach Nory.
Uniosła swój kieliszek w górę, aby zawtórować swojemu towarzyszowi. - To sam spiryt, serio, spodziewałam się czegoś lepszego. - Nie kryła rozczarowania, szczególnie, że słyszała same superlatywy o tej nalewce, no ale upiła kolejny łyk, ten drugi smakował już nieco delikatniej. - Pijam normalnie, ale nie spirytus. - Odpowiedziała jeszcze.