- Myślisz, że da się zatopić statek kilka razy? - Spojrzała na Erika zaskoczona. Nie sądziła, żeby to było możliwe, chociaż z magią przecież różnie bywało. Może jego sugestia faktycznie miała sens? Statek nie wyglądał na szczególnie stabilny, nie przeszkadzało jej to jednak w niczym. Nie powinni się tutaj potopić, nie w takim wybornym towarzystwie. Uśmiechnęła się jeszcze do Longbottoma bo docenił jej ubiór i to, jak przygotowała się do tej wyprawy. - Oczywiście, na safari, na lodowiec, gdziekolwiek byście mnie nie zabrali, to znajdę odpowiedni strój w swojej szafie. - Dodała jeszcze, skoro już rzucił takie pytanie. Yaxley podróżowała po różnych miejscach, w poszukiwaniu magicznych stworzeń także faktycznie była gotowa na wszelkie warunki atmosferyczne. Nie ma zmiłuj.
Poczuła ramię zaciskające się na jej ramieniu nim zdążyła się aportować. Był to Tony. Spojrzała na niego troskliwie, to miłe, że się o nią martwi, chociaż nie było to zasadne. Ona sobie radziła, zawsze. Lepiej, lub gorzej. Ryzyko miała we krwi i penetrowanie jakiegoś statku widmo nie było jej straszne. - Oczywiście, zresztą powinieneś wiedzieć, że nie tak łatwo mnie zabić i Ty też, też na siebie uważaj, uważajcie. - Dodała, bo przecież Stanley też z nim szedł. Mrugnęła jeszcze do Anthony'ego porozumiewawczo nim teleportowała się na pokład statku.
Udało jej się znaleźć na statku. Wylądowała całkiem zgrabnie. Rozejrzała się od razu uważnie. Wszędzie były ciała. Nie tego się spodziewała, ale też nie zrobiło to na niej aż takiego wrażenia. Widziała już w swoim życiu gorsze rzeczy. Zdziwiło ją jedynie to, że te ciała wyglądały, jakby znalazły się tutaj przed chwilą, co było zastanawiające zważając na to, że łajba wyglądała na taką, która swoje przeszła. Może to byli tacy ludzie jak oni? Ciekawscy, którzy chcieli odkryć tajemnice Perły morza.
Nie zdążyła zbyt dokładnie rozejrzeć się po okolicy. Nagle ją zamroczyło, nim jednak to się stało miała wrażenie, że coś zobaczyła. Próbowała się odwrócić, tyle, że nie zdążyła. Na pewno był tutaj jakiś stwór, zaraz ich zeżre. Ostry ból głowy ją zaatakował. Nie miała pojęcia, co się dzieje. - Poooooo - Starała się jeszcze z siebie wydusić, ale nie udało jej się dokończyć. Czuła, że spada, że nie panuje nad swoim ciałem, a później była tylko ciemność.
Sukces!
Slaby sukces...