Nicholas nie zadawał pytań odnośnie zawartości fiolki, wierząc kuzynowi, że wie co robi. A jeżeli im się to przyda, to tym lepiej. Najważniejsze, aby udało im się przekonać do współpracy Hendricka. Żaden z nich nie wiedział, jak potoczy się sytuacja. Zadanie zlecone zostało, trzeba je wykonać.
Wiele osób uległa jest do współpracy, kiedy chodzi o życie ich rodziny. Są zbyt słabi i ulegli, co sprawiało w większości sytuacji, że sprawy kończyły się tak, jak powinny dla korzyści dominującej i biorącej za cel ich słabe punkty.
Po wejściu do środka, Nicholas ostrożnie rozejrzał się zastając salon w opustoszeniu. Po obu stronach znajdowały się drzwi do kolejnych pomieszczeń. Zgodnie z decyzją kuzyna, Nicholas skierował się od razu w lewą stronę, pierw zaglądając do najbliższego pomieszczenia, które okazało się być łazienką. Zlustrował szybko i wycofał się, skierowawszy do kuchni. Również nikogo nie było. Usłyszał zatem, że coś dzieje się po stronie pomieszczenia, do którego wszedł Stanley. Pozostawał na posterunku w salonie, gdyby czasem ktoś próbował tędy uciekać, to by zatrzymał. Okazało się, że Borgin poradził sobie z sytuacją, wracając do salonu w towarzystwie lewitujących ciał dwóch kobiet, które następnie zostały położone na dywanie. Za długo im się nie przyglądał. Nie chciał aby i one starały się go w tej chwili zapamiętywać. Leżąc na dywanie, nie miały też za dużego manewru oczami, aby widzieć siedzące na kanapie czy fotelu kogokolwiek.
Słysząc propozycję Stanleya, aby usiadł obok niego, Yaxley spojrzał na swój zegarek, aby ocenić czas ile może im przyjść czekać. Podszedł do wskazanego fotela i zajął miejsce. Czas oczekiwania na pana mieszkania, dłużył się w milczeniu. W końcu doczekali się jego przybycia.
Minuty mijały, na obserwacji leżących i bezradnych ciał. Oczekiwany lokator pojawił się i otwieraniem drzwi zwrócił na siebie uwagę. Nic dziwnego że był zaskoczony zastanym widokiem. Sparaliżowane ciała jego kobiet oraz goście bez zapowiedzi.
Przywitał go Nicholas lekkim uśmiechem, choć spojrzeniem niezbyt przychylnym a chłodnym. Machnięciem różdżki, machnął aby drzwi za oczekiwaną przez nich osobą się zamknęły z brakiem możliwości ucieczki. Tak zapobiegawczo, aby nie musieli za nim się uganiać.
- Przyszliśmy z Tobą porozmawiać. Zajmij miejsce.
Gestem głowy Nicholas wskazał mu sąsiednią sofę. Celował w niego różdżką, jako ostrzeżenie, aby niczego nie kombinował. Jeżeli kuzyn chciał naświetlić sytuację, mógł się wyprodukować. W końcu różniło ich to, że najwięcej mówił w przeciwieństwie do Nicholasa. Jeżeli nie, Nicholas poczeka aż Hendrick zajmie swoje miejsce i przejdzie do wyjaśnienia mu sytuacji, czego od niego oczekują.