Pokiwał głową na pytanie Geraldine. Interesował się ostatnimi czasy łódkami, ale nie tak dużymi, jak ta którą mieli odwiedzić. Wpadło mu jednak w ręce kilka ciekawych informacji... Niektóre okręty można było zakląć do tego stopnia, że mogły służyć jako prywatne łodzie podwodne. Niektórzy mogliby powiedzieć, że był to doskonały przykład tego, że bogaci mogli sobie pozwolić na ekstrawagancje, jednak Longbottom widział to z nieco innej strony. Mobilna baza Brygady Uderzeniowej. To brzmiało dobrze, prawda? Zmarszczył lekko brwi. Czy ten statek był zaklęty w podobny sposób, ale niezbyt dokładnie?
— Lato ledwie się zaczęło — zapowiedział z niemrawym wyrazem twarzy, kierując swe słowa do Anthony'ego. — A kto wie, może okazja trafi się szybciej, niż się wszystkim wydaje.
Chciał być miły. Czy była to jednak zapowiedź wielkiego letniego bankietu na terenie posiadłości Longbottomów? Raczej nie. Raz, że w związku z wydarzeniami na Beltane atmosfera w rezydencji nie należała do najlepszych, zwłaszcza po kameralnym pogrzebie krewniaka, a dwa... Brenna angażowała się w organizowanie tego typu przyjęć.
A z tego, co zauważył Erik, jej kalendarz zdawał się być wypchany po brzegi. Może pod koniec sierpnia lub na początku września? A może inna rodzina weźmie na siebie to brzemię, pomyślał przelotnie. Może i Longbottomowie byli w ostatnim czasie najbardziej otwarci, jednak nikt nie bronił Blackom, Bagshotom czy Potterom zorganizować podobnego wieczorku dla wybranych, czyż nie?
Erik cierpliwie czekał, aż reszta pasażerów teleportuje się na większą łódkę. Zaowocowało to tym, że w przeciwieństwie do reszty tej zbieraniny nie zobaczył jako pierwszy grupy nieprzytomnych ludzi na pokładzie... Za to usłyszał wołania Brenny. Te jednak – stłumione przez lekki wiatr i odległość – zasugerowały mu, że mogą bezpiecznie iść dalej. Więc co zrobił Erik? Oczywiście teleportował się na pokład.
— Co się... — zaczął, gdy zdał sobie sprawę, że tuż obok jego stopy znajduje się czyjaś twarz. Po chwili pociemniało w oczach i zatoczył się na ziemię, a w jego głowie zapanowała... Pustka.
Sukces!
Akcja nieudana
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞