Chłopiec miał w sobie jakiś instynkt samozachowawczy. Dobrze dla niego. Dla Ezechiela trochę też. Bo to również zwiększało szansę, że młody zachowa dla siebie wszelkie usłyszane informacje.
— Możemy zostawić uchylone drzwi. Będziemy słyszeć, jeśli zaczną schodzić po schodach — zaproponował. Hałasy na klatce schodowej były słyszalne nawet przy drzwiach zamkniętych, jeśli zwracało się na nie uwagę, ale im więcej miejsca na transport dźwięku tym lepiej. I bezpieczniej.
— Ja w każdym razie idę na zaplanowaną herbatkę. A czy dołączysz, czy nie, to twoja sprawa.
Wszedł do gabinetu nie zamykając za sobą drzwi. Udał się na niewielkie zaplecze, gdzie przygotował dwie filiżanki i zaczął gotować wodę. Do jednej z nich doda kilka kropli eliksiru zapomnienia... z czym powinien się pospieszyć. Każda chwila działała na jego niekorzyść.
Istniała też inna opcja. Mógł porozmawiać z chłopcem i przestawić mu sprawę prosto w twarz. Dać łapówkę? Nie wiedział. Chłopiec wydawał się wystarczająco duży na tego typu układy, ale Ez wiedział, że wiek często był niczym. Doświadczenie i dojrzałość nie szło w parze z datą urodzenia. Dwie osoby w tym samym wieku miały inną osobowość, inne zasady moralne. Musiał poznać chłopca lepiej, nim podejmie kolejny krok.