Nocturm jest bardzo tajemniczym miejscem i pełnym niespodzianek. Nicholas nie podejrzewał, że cokolwiek mogłoby pójść nie tak. Zawsze był ostrożny, uważny i dobierał odpowiednie miejsca na przemieszczenie się za pomocą świstoklika. Jednakże dzisiaj, los zdecydowanie postanowił namieszać jemu i jego towarzyszce. Czy to był jakiś znak?
Swoją podróż Yaxley usprawiedliwił badaniem i zebraniem nowych informacji na temat norweskich stworzeń Granian. Prawdziwi cel mógłby mieć inny.
Nicholas wytłumaczył Cynthii sytuację, zaznaczając iż jego umiejętności teleportacji są okrojone. Przy czym dowiedział się, że panna Flint nie potrafiła tego robić w ogóle. Pozostawała zatem droga na piechotę. Dobrym pomysłem było, aby kobieta zmieniła sobie obuwie. Teren nie był prosty a pagórkowy, w innej części górzysty.
Kiedy podczas drogi Flint rzekła, że mógłby jej wskazać drogę i ona już sobie poradzi sama, spojrzał na nią trochę z poczucia obowiązku, że nie powinien jej zostawiać samej. Spojrzenie to może być za mało. Postanowił jej coś wyjaśnić.
Odpowiedział, przenosząc spojrzenie ponownie na drogę, ruszając dalej. Korzystając jeszcze z okazji, Cynthia postanowiła już teraz wręczyć mu mieszanki ziół, które miała dla niego przygotowane. Czarodziej zatrzymał się i zwrócił w jej kierunku.
- Racja.
Odpowiedział zgodnie, odbierając pakunek od koleżanki z pracy. Od razu otworzył swoją torbę i schował, aby nie zgubić. Magiczna torba była pojemna, więc nie było obaw, że coś się nie zmieści.
Zimno kobiecie nie doskwierało, co było dużym plusem jej odporności. Szanował, zatem więcej się nie pytał.
Przemierzyli jakiś dłuższy kawałek drogi, aż w oddali ukazał im się niewielki czerwony domek, z białymi belkami. Posiadał ogrodzenie z pasącymi się owcami. Gdzieś w pobliżu ogrodzenia, znajdowała się stajnia czy obora, miejsce gdzie zwierzęta mogły schronić się przed zimnem czy deszczem. Na pierwszy rzut oka, mogło się wydawać, że miejsce zamieszkane jest przez mugoli.
- Jesteśmy.
Zwrócił się do Cynthii, by wskazać jej miejsce, do którego zmierzali. Jednak dookoła nie było więcej takich domków. Miasteczko znajdowało się jeszcze dalej.