20.08.2023, 20:54 ✶
Wychodziło więc na to, że albo czarnoksiężnik nie przechadzał się za dnia po Little Hangleton, albo też miejscowi z jakiegoś powodu próbowali go kryć. Patrick posłał barmanowi uprzejme spojrzenie. Odwrotnie do mężczyzny nie zamierzał wychodzić na gbura tylko dlatego, że odpowiedź nie okazała się tak przydatna, jak zakładał, że mogła być.
- No nic, może tak zrobię – odpowiedział mu, biorąc alkohol i wracając do stolika zajętego przez Franka.
Postawił przed ogrodnikiem dwie butelki piwa. Po prawdzie najpierw nastawił się na to, że wypije alkohol w towarzystwie tego człowieka i po prostu będzie się przyglądał innym w pubie. Teraz nagle zmienił zdanie. Najwidoczniej wejście tutaj było błędem a Steward nie chciał tracić czasu na pogłębianie tego błędu.
- Kupiłem ci aż dwie butelki. Barman otwierał – wskazał na tego podbródkiem. Ostatnie zdanie powiedział też tak na wszelki wypadek, jakby Frankowi przyszło do głowy, że próbował go otruć. – Dziękuję za chwilę rozmowy. No cóż, przejdę się dalej, może jeszcze uda mi się odnaleźć wujka – skłamał dość gładko, głównie przez to, że dosłownie chwilę wcześniej prowadzili o poszukiwaniu wujka rozmowę. Tak naprawdę Patrick myślał również o wciśnięciu Frankowi pieniędzy w ramach podziękowania za chwilę poświęconego czasu (w końcu ten przyznał się, że miał długi), ale nagła zmiana, która zaszła w tym człowieku trochę aurora od tego odwiodła. – Będę już szedł, do widzenia – pożegnał się i wyszedł z pubu.
Już na ulicy rozejrzał się, tak dla formalności a potem zaczął kierować się w stronę miejsca, gdzie umówił się razem z Brenną i Mavelle.
- No nic, może tak zrobię – odpowiedział mu, biorąc alkohol i wracając do stolika zajętego przez Franka.
Postawił przed ogrodnikiem dwie butelki piwa. Po prawdzie najpierw nastawił się na to, że wypije alkohol w towarzystwie tego człowieka i po prostu będzie się przyglądał innym w pubie. Teraz nagle zmienił zdanie. Najwidoczniej wejście tutaj było błędem a Steward nie chciał tracić czasu na pogłębianie tego błędu.
- Kupiłem ci aż dwie butelki. Barman otwierał – wskazał na tego podbródkiem. Ostatnie zdanie powiedział też tak na wszelki wypadek, jakby Frankowi przyszło do głowy, że próbował go otruć. – Dziękuję za chwilę rozmowy. No cóż, przejdę się dalej, może jeszcze uda mi się odnaleźć wujka – skłamał dość gładko, głównie przez to, że dosłownie chwilę wcześniej prowadzili o poszukiwaniu wujka rozmowę. Tak naprawdę Patrick myślał również o wciśnięciu Frankowi pieniędzy w ramach podziękowania za chwilę poświęconego czasu (w końcu ten przyznał się, że miał długi), ale nagła zmiana, która zaszła w tym człowieku trochę aurora od tego odwiodła. – Będę już szedł, do widzenia – pożegnał się i wyszedł z pubu.
Już na ulicy rozejrzał się, tak dla formalności a potem zaczął kierować się w stronę miejsca, gdzie umówił się razem z Brenną i Mavelle.