20.08.2023, 21:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2023, 21:31 przez Brenna Longbottom.)
Większości czystokrwistych być może przeszkadzałoby, że dziadek uznaje ich za słabych i niegodnych.
W przypadku Brenny sprawa wyglądała jednak inaczej.
Sama nie mówiła bliskim o wielu rzeczach: by chronić ich i siebie. Nawet nie dlatego, że uznawała ich za słabych, ale że obawiała się, że sekret znany zbyt wielu osobom przestanie być sekretem. A w wielu przypadkach bo nie chciała, by się o nią martwili – przemykała więc nieraz poobijana po korytarzach posiadłości tak, byleby nikt nie zobaczył. Nikogo nie informowała, że wybiegła z domu w środku nocy i wróciła nad ranem. Wszelkie chwile załamania przechodziła za zamkniętymi drzwiami, nie dlatego, że uważała, że nikt jej nie wesprze, bo Mav albo Dani na pewno by próbowały, ale dlatego, że to ona miała być dla nich wsparciem.
Poza tym Godryk miał rację.
Była słaba.
Gdyby nawet żywiła złudzenia, że jest inaczej, zweryfikowałoby je Beltane. Chwile spędzone pod ziemią z nieprzytomną Heather w ramionach, zastanawiając się, czy ta nie umrze jej na rękach. Duch chłopca, przed którym klęczała na miękkiej, wiosennej trawie, wciąż pokrytej poranną rosą. Gdyby nie spędziła tej godziny na odpoczynku, może zdołałaby tam dojść na czas? Zmasakrowane ciało wuja. Czy gdyby nie przekazała mu informacji od Patricka, to by żył...? Czy gdyby szybciej uporali się z tą dwójką, udałoby się go uratować?
Nie zrobiła dość: nigdy nie będzie dość silna, aby zrobić dość.
Mogła tylko mieć nadzieję, że jeżeli znów ktoś z tego powodu zginie, to będzie ona, a nie jej brat czy któraś z sióstr.
- Jeśli to ma narazić Crawleyów, nie proszę o tę informację - powiedziała ze spokojem i ani w jej głosie, ani na twarzy nie znać było choćby śladu urazy. - Moja ciekawość nie jest warta ich bezpieczeństwa. Ale chcę wiedzieć, czy inne wspomnienia związane z nami, z nimi zwłaszcza, mogą być zablokowane. Bo tak jak mówi Mavy... właśnie podobne wspomnienie omal nas nie zabiło. - stwierdziła, unosząc rękę i wskazując na swoją twarz, prowizorycznie połataną, jedno z wielu obrażeń, jakich doznała na Nokturnie. - W limbo… Mavelle zobaczyła kilka rzeczy w limbo - wyszeptała, z trudem zwalczając chęć odwrócenia wzroku. Wciąż patrzyła jednak w oczy Godryka. Nie wdawała się w szczegóły, bo... cóż, skoro już powiedziały a, musiały powiedzieć b, ale niekoniecznie chciała recytować cały alfabet, skoro to był trudny temat dla kuzynki. I przede wszystkim…to był jego syn. A Brenna nie chciała ranić dziadka. Już samo wspominanie o nim było jak wbijanie mu ostrego szpikulca gdzieś w ciało, a podzielenie się wszystkim, co przytrafiła się Mavelle, byłoby jego przekręceniem.
- Wśród nich to. Przypomniała sobie o nim nagle, ale zadziałało... dziwnie. Natknęłam się już na coś podobnego. Niekompletne wspomnienie, blokada. Na różdżce odebranej śmierciożercy, którą potem dostała Moody. Pomyślałam, że to może być coś podobnego. Jeżeli to może się powtórzyć, musimy o tym wiedzieć. "Tak" albo "nie" mi wystarczy.
W przypadku Brenny sprawa wyglądała jednak inaczej.
Sama nie mówiła bliskim o wielu rzeczach: by chronić ich i siebie. Nawet nie dlatego, że uznawała ich za słabych, ale że obawiała się, że sekret znany zbyt wielu osobom przestanie być sekretem. A w wielu przypadkach bo nie chciała, by się o nią martwili – przemykała więc nieraz poobijana po korytarzach posiadłości tak, byleby nikt nie zobaczył. Nikogo nie informowała, że wybiegła z domu w środku nocy i wróciła nad ranem. Wszelkie chwile załamania przechodziła za zamkniętymi drzwiami, nie dlatego, że uważała, że nikt jej nie wesprze, bo Mav albo Dani na pewno by próbowały, ale dlatego, że to ona miała być dla nich wsparciem.
Poza tym Godryk miał rację.
Była słaba.
Gdyby nawet żywiła złudzenia, że jest inaczej, zweryfikowałoby je Beltane. Chwile spędzone pod ziemią z nieprzytomną Heather w ramionach, zastanawiając się, czy ta nie umrze jej na rękach. Duch chłopca, przed którym klęczała na miękkiej, wiosennej trawie, wciąż pokrytej poranną rosą. Gdyby nie spędziła tej godziny na odpoczynku, może zdołałaby tam dojść na czas? Zmasakrowane ciało wuja. Czy gdyby nie przekazała mu informacji od Patricka, to by żył...? Czy gdyby szybciej uporali się z tą dwójką, udałoby się go uratować?
Nie zrobiła dość: nigdy nie będzie dość silna, aby zrobić dość.
Mogła tylko mieć nadzieję, że jeżeli znów ktoś z tego powodu zginie, to będzie ona, a nie jej brat czy któraś z sióstr.
- Jeśli to ma narazić Crawleyów, nie proszę o tę informację - powiedziała ze spokojem i ani w jej głosie, ani na twarzy nie znać było choćby śladu urazy. - Moja ciekawość nie jest warta ich bezpieczeństwa. Ale chcę wiedzieć, czy inne wspomnienia związane z nami, z nimi zwłaszcza, mogą być zablokowane. Bo tak jak mówi Mavy... właśnie podobne wspomnienie omal nas nie zabiło. - stwierdziła, unosząc rękę i wskazując na swoją twarz, prowizorycznie połataną, jedno z wielu obrażeń, jakich doznała na Nokturnie. - W limbo… Mavelle zobaczyła kilka rzeczy w limbo - wyszeptała, z trudem zwalczając chęć odwrócenia wzroku. Wciąż patrzyła jednak w oczy Godryka. Nie wdawała się w szczegóły, bo... cóż, skoro już powiedziały a, musiały powiedzieć b, ale niekoniecznie chciała recytować cały alfabet, skoro to był trudny temat dla kuzynki. I przede wszystkim…to był jego syn. A Brenna nie chciała ranić dziadka. Już samo wspominanie o nim było jak wbijanie mu ostrego szpikulca gdzieś w ciało, a podzielenie się wszystkim, co przytrafiła się Mavelle, byłoby jego przekręceniem.
- Wśród nich to. Przypomniała sobie o nim nagle, ale zadziałało... dziwnie. Natknęłam się już na coś podobnego. Niekompletne wspomnienie, blokada. Na różdżce odebranej śmierciożercy, którą potem dostała Moody. Pomyślałam, że to może być coś podobnego. Jeżeli to może się powtórzyć, musimy o tym wiedzieć. "Tak" albo "nie" mi wystarczy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.