20.08.2023, 23:02 ✶
No i pięknie – lokal wyczyszczony, delikwenci się po prostu aportowali i nie szło wyśledzić w takim razie, dokąd się udali (nawet gdyby miała coś, co pozwoliłoby ich tropić – ot, skończyłaby zapewne tuż za progiem i tyle, niestety), generalnie rzecz ujmując, znaleźli się trochę w kropce. Trochę, bo istniał pewien as w rękawie, aczkolwiek istniała pewna szansa, że i ten nie zadziała.
- Może… Hm, nie sprawdzałaś przypadkiem, w którym dokładnie miejscu wy wszyscy wyczuliście ten zapach? – podsunęła z namysłem. Byłby to jakiś punkt zaczepienia, być może – wonie, owszem, trochę potrafiły się nieść, ale… to nie tak, że w końcu się nie rozwiewały, zwłaszcza na otwartej przestrzeni, gdzie wiatr mógł rozwiać na wszystkie strony świata. W pomieszczeniach było łatwiej – tu zapachy utrzymywały się znacznie dłużej, ale na zewnątrz, zwłaszcza jeśli do niczego się nie „przyczepiły”…? To już było zdecydowanie gorzej.
Na wszelki wypadek sama również stanęła przy drzwiach – niby Michael pilnował ich już z drugiej strony, ale wciąż, wolała zminimalizować ryzyko, że wpadnie na pomysł, że koniecznie musi w tej chwili się wrócić i ponownie wsadzić tu nos. A mimo wszystko podzielała opinię Brenny: dobrze, jeśli wszystkich umiejętności nie znał cały świat. Tak że na wszelki wypadek wolała się po prostu zabezpieczyć.
Czekała cierpliwie, skupiając się głównie na kuzynce; czasem się przecież zdarzało, że spojrzenie w przeszłość wychodziło bokiem, stąd też była w gotowości, by posłużyć pomocą. Tym razem najwyraźniej wszystko się udało, przez co się rozluźniła – i jednocześnie sobie uświadomiła, jak bardzo przez ostatnie chwile była spięta. O wiele za bardzo, aż czuła charakterystyczne napięcie w ramionach, podpowiadające, że długa i gorąca kąpiel to coś, co powinno się bardzo, bardzo przydać.
- Czyli mamy jakiś punkt zaczepienia, wspaniale. Dobra robota, Brennie – pochwaliła kuzynkę; jakkolwiek by nie patrzeć, naprawdę się spisała, nawet jeśli nie było tego wiele. Bo równie dobrze mogło jej się po prostu nie udać użyć mocy, jaka w niej drzemała. I w zasadzie chyba nie było już nic więcej, co mogliby tu odnaleźć, a co za tym idzie – można by było się stąd zbierać. Tylko że… no właśnie...
!longbottom5
- Może… Hm, nie sprawdzałaś przypadkiem, w którym dokładnie miejscu wy wszyscy wyczuliście ten zapach? – podsunęła z namysłem. Byłby to jakiś punkt zaczepienia, być może – wonie, owszem, trochę potrafiły się nieść, ale… to nie tak, że w końcu się nie rozwiewały, zwłaszcza na otwartej przestrzeni, gdzie wiatr mógł rozwiać na wszystkie strony świata. W pomieszczeniach było łatwiej – tu zapachy utrzymywały się znacznie dłużej, ale na zewnątrz, zwłaszcza jeśli do niczego się nie „przyczepiły”…? To już było zdecydowanie gorzej.
Na wszelki wypadek sama również stanęła przy drzwiach – niby Michael pilnował ich już z drugiej strony, ale wciąż, wolała zminimalizować ryzyko, że wpadnie na pomysł, że koniecznie musi w tej chwili się wrócić i ponownie wsadzić tu nos. A mimo wszystko podzielała opinię Brenny: dobrze, jeśli wszystkich umiejętności nie znał cały świat. Tak że na wszelki wypadek wolała się po prostu zabezpieczyć.
Czekała cierpliwie, skupiając się głównie na kuzynce; czasem się przecież zdarzało, że spojrzenie w przeszłość wychodziło bokiem, stąd też była w gotowości, by posłużyć pomocą. Tym razem najwyraźniej wszystko się udało, przez co się rozluźniła – i jednocześnie sobie uświadomiła, jak bardzo przez ostatnie chwile była spięta. O wiele za bardzo, aż czuła charakterystyczne napięcie w ramionach, podpowiadające, że długa i gorąca kąpiel to coś, co powinno się bardzo, bardzo przydać.
- Czyli mamy jakiś punkt zaczepienia, wspaniale. Dobra robota, Brennie – pochwaliła kuzynkę; jakkolwiek by nie patrzeć, naprawdę się spisała, nawet jeśli nie było tego wiele. Bo równie dobrze mogło jej się po prostu nie udać użyć mocy, jaka w niej drzemała. I w zasadzie chyba nie było już nic więcej, co mogliby tu odnaleźć, a co za tym idzie – można by było się stąd zbierać. Tylko że… no właśnie...
!longbottom5