To, że Stanley był młodszym oficerem dzięki ojcu to jedno... Inni po prostu zazdrościli. Nie każdy mógł mieć tak bogatego i wpływowego ojca jak on - los mu ewidentnie sprzyjał. Pemberton wiedział jednak, że samymi raportami i ciężką harówką nie uda mu się zbudować dobrej opinii o swojej osobie. Zdawał sobie sprawę, że potrzebuje czegoś porządnego, jakiegoś grubego problemu do rozwiązania - ten zapewniłby mu sławę, rozgłos i szacunek.
Podobno z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach ale młody oficer miał wrażenie, że mógłby te słowa lekko przerobić i przypisać do swoich przyjaciół. W końcu ta dwójka - Anthony i Laurent - zawsze trochę węszyli, knuli, planowali, wszak były z nich bystre łebki co by nie mówić. To powodowało, że powinien mieć na nich jeszcze większą uwagę na morzu niż na lądzie.
O ile niszczenie zapasów mógł to sobie jakoś tłumaczyć albo chociaż próbować, tak wybuchu w lukach pasażerskich nie były czymś normalnym i prostym do zatuszowania. Teraz miał wrażenie, że każdy kolejny przypadek będzie coraz gorszy, a dodatkowo ktoś za wszelką cenę chciał zakończyć jego oficerską karierę dużo szybciej, niż on sam by chciał.
Coś kręcą. Będę ich pilnować Stanley tak postanowił - będzie śledził każde poczynania swoich przyjaciół czy "przyjaciół" w tym momencie. Musiał mieć na nich oko kiedy zbliżali się do tak wrażliwego miejsca. Nie mógł sobie pozwolić na puszczenie ich samopas, Ci przecież mogli posiadać jakieś cenne informacje albo, co gorsza, brać czynny udział w sabotowaniu statku.
Nie czekając na specjalne zaproszenie ruszył za Anthonym i Laurentem pod pozorem rutynowej inspekcji na tymże piętrze. Zatrzymywał się co jakiś czas, robiąc notatki przy ścianach czy lampach, zupełnie jakby badał stan techniczny łajby na której się znajdowali. Ot, taka zwykła papierkowa robota. Miał jednak na ich dwójkę czujne oko, spoglądając na nich co jakiś czas. Dla własnego bezpieczeństwa trzymał jednak dystans kilku metrów.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972