– Ah, tak. Rozumiem. – westchnęła ciężko, ma gdy wspomniała o tym, że nie może tu zostać pokiwała energicznie głową. Miała tylko nadzieję, że nie będzie mieć kłopotów, że nikt nie będzie przychodzić do jej domu i denerwować jej rodziny. Najgorsze, że nie potrafiła czytać i nigdy nie dostała listu. Czuła nawet lekkie podekscytowanie. – Dobrze to do widzenia. – Spojrzała na Laurenta – życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia.
Wyszła z pomieszczenia; w progu mijając jakąś kobietę, ale Elaine nie skupiła się na tym za bardzo zestresowana była tym, że musiała teraz podejść do recepcji i podać im swoje dane. Jak to zrobić? Czy może nie robić wcale? Może lepiej nie dawać swoich danych? Tak będzie lepiej. Laurent przecież lepiej widział napastników, nie będą potrzebne przy tym jej dane, jej informacje. Nie chciała mieć kłopotów, a tak będzie lepiej. Z duszą na ramieniu opuściła budynek szpitalny i ruszyła przed siebie. Po kilkunastu minutach spaceru ściągnęła Błędnego Rycerza i przy jego pomocy wróciła do domu.