• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia"

[08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia"
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#8
21.08.2023, 22:41  ✶  
- Tylko jej fragment – powiedziała Brenna obronnym tonem. Mały kawałeczek, bo i więcej nie dałaby rady, akurat w sam raz, aby uparta nastolatka mogła się przez niego przecisnąć. Chociaż po prawdzie nie musiała, bo huk oczywiście zwabił natychmiast skrzatkę oraz mamę i otworzono jej drzwi. Wyszła stamtąd umorusana, z pyłem na włosach i zażądała, aby natychmiast dać jej coś do jedzenia – bo uwięziona w piwnicy przez dwie godziny, przegapiła kolację. – Babranie się w ziemi. Hm, rzadko babram się w ziemi, za to często wpadam do dołów. Jeżeli jest tu jakaś dziura albo pułapka, to prawdopodobnie w nią wpadnę. Lojalnie uprzedzam – poinformowała Brenna. Brzmiało to jak żart. Ale żartem było jedynie po części.
Bo Brenna dość często wpadała do takich dołów, a w kolejnych miesiącach – czego nie była jeszcze świadoma – czekało ją przynajmniej kilka tego typu przypadków.
– Genialnie w swojej prostocie. Ale mam inny pomysł, podaruj takiej sałatę, a w środku schowaj coś srebrnego. Wtedy oprawa jest wyjątkowa, a na srebro nie będzie narzekać nawet taka, której nie spodobają się warzywa – zaproponowała Brenna lekkim tonem. To już jednak prawdopodobnie był żart. Ostatecznie nie była aż tak naiwna, aby nie zdawać sobie sprawy z tego, że kobiety chciały być obsypywane różami, nie warzywami. Chociaż popularności róż nie do końca pojmowała: kwiaty były ładne, owszem, ale te róże zdawały się jej nazbyt wszechobecne, a w dodatku nawet nie pachniały szczególnie ładnie.
Przymknęła oczy, kiedy Kayden powiedział, że reszta jest w domu. Oznaczało to, że artefaktu wywołującego halucynacje… nie zabezpieczono. Poczuła, że nagle zaczyna ją boleć głowa na myśl o tych wszystkich lukach – musiała sprawdzić, kto w Ministerstwie miał to ogarnąć, a potem zabrać na poważną rozmowę w temacie obowiązków służbowych.
– Kayden, nie za bardzo się na tym znam, ale czy przypadkiem… nie grozi nam, że… – zaczęła, ale nie zdążyła zadać pytania. Dźwięk sprawił, że natychmiast sięgnęła po różdżkę, a potem wepchnęła się przed Delecoura, między niego a miejsce, z którego dobiegało dudnienie. Nie chodził o to, że nie wierzyła w jego umiejętności: to był odruch absolutnie bezwarunkowy. Brenna postąpiłaby tak samo, gdyby stało tu dziecko, przypadkowa kobieta czy doskonały czarodziej: póki ktoś nie był w BUM albo aurorach, miał łatkę „cywil”, a cywili należało ochraniać.
Nic jednak nie wyszło spod ziemi. I grunt nie rozstąpił się, ani nie wyłoniły się spod niego żadne ręce. Nic się nie działo. Brenna wpatrywała się w kurhan z podejrzliwą miną, kiedy Kayden zaczął powoli się przemieszczać. A potem uniosła różdżkę i poszła jego śladem.
- Appare vestigium – mruknęła, a z różdżki zaczął sypać się złoty pył, który pokrywał okolicę. Pojawiły się w nim ich własne ślady: trasa, jaką niedawno pokonali. Odciski stóp jeszcze kogoś, kto musiał być tu niedawno i kręcił się w okolicy, w której teraz stali.
A potem zawinął się i zaczął znikać, poczynając od jednego miejsca: tego, z którego dobiegło dudnienie. Może nie człowiek, ale coś tam bez wątpienia było.
– To może być artefakt? – spytała Brenna. Nie miała w końcu pojęcia, co ustaliła ekipa archeologiczna. Może było tu coś jeszcze magicznego…?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2567), Kayden Delacour (2711)




Wiadomości w tym wątku
[08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 16.08.2023, 12:06
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Brenna Longbottom - 16.08.2023, 14:19
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 17.08.2023, 09:38
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Brenna Longbottom - 17.08.2023, 11:12
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 17.08.2023, 13:39
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Brenna Longbottom - 17.08.2023, 17:39
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 21.08.2023, 22:06
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Brenna Longbottom - 21.08.2023, 22:41
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 01:13
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Brenna Longbottom - 31.08.2023, 15:46
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 06.10.2023, 22:37
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Brenna Longbottom - 08.10.2023, 11:44
RE: [08.03.1972] "Kości, kamienie i urojenia" - przez Kayden Delacour - 08.10.2023, 14:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa