21.08.2023, 23:59 ✶
Yaxley witając gospodarza mieszkania, postanowił się upewnić, czy to ten mężczyzna, któremu mają odradzić składanie zeznań. Mężczyzna widać był w szoku, ale posłusznie wykonywał polecenia. Wszyscy byli spokojni. Nawet jego kobiety, leżące na dywanie sparaliżowane. Mogły jedynie słuchać i obserwować. Paraliż powinien także móc odebrać im mowę. Przynajmniej nie będą hałasować i przeszkadzać im podczas ważnej dyskusji.
Pilnując Hendricka, Borgin postanowił wyjaśnić sytuację, mając z tego radość? Wesoło mu dzisiaj było, skoro się uśmiechał. Nicholas poważnie podchodził do zadania i nie odrywał spojrzenia od ich ofiary. Jednocześnie obserwując zachowanie i mowę ciała.
- Nie teraz.
Odmówił poczęstunku papierosem. Po zakończeniu tej sprawy, będzie mógł zapalić. Nie chciał się teraz rozpraszać. A to mogła być także nieświadoma metoda odwrócenia uwagi, którą Hendrick mógłby wykorzystać na swoją korzyść, gdyby żaden z ich miał go na oku czy celowniku.
Mężczyzna zdawał się nie wiedzieć o czym mówił kuzyn Nicholasa. Udawał głupca, albo starannie ukrywał prawdę. Być może myśląc, że śmieszek i poważniak nic mu nie zrobią i jego ukochanym kobietom. Nie docierały do niego słowa Borgina. Kuzyn dał mu możliwość podjęcia próby rozmowy.
- Zacznijmy od początku, panie Hendrick.
Zwrócił się do niego Yaxley. Nie odrywał od jego osoby chłodnego spojrzenia, które stało się bardziej zimne, że gdyby mógł, wywierciłby mu dziurę w brzuchu. W przeciwieństwie do Stanleya, Nicholas nie uśmiechał się.
- Widział Pan coś, czego nie powinien. Każdy z nas ma kogoś, kogo chce chronić. Zapewnić bezpieczeństwo. Może Pan je ocalić, jeżeli zacznie z nami po dobroci współpracować. Jeżeli nie…
Tutaj Nicholas skierował różdżkę w kierunku kobiet.
- Możemy sprawdzić ich wytrzymałość organizmu.
Dał mężczyźnie do zastanowienia, ale już może po tych słowach zaczął wyglądać bardziej na zaniepokojonego. Zademonstrowanie swoich działań w praktyce może okazać się pomocne, czy nawet i owocne. Rzucenie zaklęcia niewybaczalnego na dziecko, mogłoby okazać się dużym ciosem dla rodzica. I właśnie niewerbalne „Crucio” wystrzeliło z różdżki Yaxleya i powędrowało w stronę ciała dziewczynki, która nie mogąc się poruszać, czuła ból na całym ciele. Zaciśnięte powieki, łzy spływające z oczu. Nicholas był bezpośredni i nie chciał tracić czasu na zabawne próby nawiązywania rozmowy.
- Jak będzie?
Zapytał z opanowaniem i chłodem w głosie. Czy mężczyzna zgodzi się współpracować?
Pilnując Hendricka, Borgin postanowił wyjaśnić sytuację, mając z tego radość? Wesoło mu dzisiaj było, skoro się uśmiechał. Nicholas poważnie podchodził do zadania i nie odrywał spojrzenia od ich ofiary. Jednocześnie obserwując zachowanie i mowę ciała.
- Nie teraz.
Odmówił poczęstunku papierosem. Po zakończeniu tej sprawy, będzie mógł zapalić. Nie chciał się teraz rozpraszać. A to mogła być także nieświadoma metoda odwrócenia uwagi, którą Hendrick mógłby wykorzystać na swoją korzyść, gdyby żaden z ich miał go na oku czy celowniku.
Mężczyzna zdawał się nie wiedzieć o czym mówił kuzyn Nicholasa. Udawał głupca, albo starannie ukrywał prawdę. Być może myśląc, że śmieszek i poważniak nic mu nie zrobią i jego ukochanym kobietom. Nie docierały do niego słowa Borgina. Kuzyn dał mu możliwość podjęcia próby rozmowy.
- Zacznijmy od początku, panie Hendrick.
Zwrócił się do niego Yaxley. Nie odrywał od jego osoby chłodnego spojrzenia, które stało się bardziej zimne, że gdyby mógł, wywierciłby mu dziurę w brzuchu. W przeciwieństwie do Stanleya, Nicholas nie uśmiechał się.
- Widział Pan coś, czego nie powinien. Każdy z nas ma kogoś, kogo chce chronić. Zapewnić bezpieczeństwo. Może Pan je ocalić, jeżeli zacznie z nami po dobroci współpracować. Jeżeli nie…
Tutaj Nicholas skierował różdżkę w kierunku kobiet.
- Możemy sprawdzić ich wytrzymałość organizmu.
Dał mężczyźnie do zastanowienia, ale już może po tych słowach zaczął wyglądać bardziej na zaniepokojonego. Zademonstrowanie swoich działań w praktyce może okazać się pomocne, czy nawet i owocne. Rzucenie zaklęcia niewybaczalnego na dziecko, mogłoby okazać się dużym ciosem dla rodzica. I właśnie niewerbalne „Crucio” wystrzeliło z różdżki Yaxleya i powędrowało w stronę ciała dziewczynki, która nie mogąc się poruszać, czuła ból na całym ciele. Zaciśnięte powieki, łzy spływające z oczu. Nicholas był bezpośredni i nie chciał tracić czasu na zabawne próby nawiązywania rozmowy.
- Jak będzie?
Zapytał z opanowaniem i chłodem w głosie. Czy mężczyzna zgodzi się współpracować?