• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[8 Maja 1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia

[8 Maja 1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#2
22.08.2023, 00:07  ✶  

Nie do końca miał wybór. Nie był w pozycji aby odmówić Cynthii, ta nadal miała na niego haka i chcąc, nie chcąc, musiał się zgodzić. Nie to żeby miał coś do kolacji czy do Cynthii... ale ciężko rozmawiać z kimś jak równy z równym, kiedy ta druga osoba może zakończyć Twoją karierę i żywot jednym pstryknięciem palców.

Stanleyowi nie pozostało nic więc innego jak założyć nieskazitelnie białą koszulę, krawat i marynarkę. Ubrać spodnie w kant z pantoflami i narzucić płaszcz, a następnie, czym prędzej, udać się do docelowego miejsca spotkania. Nie śpieszył się, wszak wyszedł wystarczająco wcześniej aby móc na spokojnie dotrzeć i nawet się nie spóźnić.

- Dzień dobry Cynthio. Mam nadzieję, że nie musiałaś na mnie za długo czekać - przywitał się równie miło - Bardzo dobrze wiedziałaś. Zaryzykowałbym stwierdzeniem, że moja matka by tego nie wiedziała, a jednak Ty dałaś radę - odparł, spoglądając na to co chciała mu pokazać. Lokal jak lokal - nie widział w nim nic szczególnego. Co prawda to wsunięcie dłoni pod jego ramie mogła sobie darować ale kim on był aby jej teraz odmówić. Ruszyli do środka.

Z każdą kolejną sekundą zdawał sobie sprawę, że to nie jest byle restauracja jak jeszcze sądził moment temu. Teraz zdał sobie sprawę, że można by tutaj nerkę zastawić, a i jeszcze by zostało trochę długu do spłacenia. Tutaj panował nieprzyzwoity przepych, coś do czego nie był aż tak przygotowany. Spokojnie Stanley. Dasz radę Dodawał sobie otuchy, co przynosiło efekty, dopóki nie znaleźli się w małej salce. Nosz kurwa mać, ma mnie w szponach Westchnął, a następnie odsunął jej krzesło jak na prawdziwego dżentelmena przystało. Po chwili sam zajął miejsce na przeciwko, odwzajemniając spojrzenie aby po chwili wpaść w zdziwienie.

- Dlaczego akurat osiemnaście minut? - dopytał, nie bardzo widząc powiązania pomiędzy kolacją, a... czymkolwiek. Dlaczego nie trzydzieści? Czemu nie piętnaście? To była zagadka, której nie był w stanie rozwiązać - brakowało mu elementów układanki. Wszystko jednak wskazywało na to, że Flint miała plan na najbliższą godzinę.

Odebrał od eleganckiego młodzieńca kartę i zaczął ją pieczołowicie oglądać. Zdziwił się jak szybko Cynthia podała mu zamówienie, zupełnie jakby znała całe menu na pamięć. Niby był skupiony na czytaniu rozpiski dań ale tak naprawdę przysłuchiwał się konwersacji pomiędzy pozostałą dwójką, więc kiedy przyszła jego kolej składania zamówienia, został zaskoczony - Umm... W sumie może być to samo... Tylko zamiast tego wina - gestykulował jakby chciał pokazać aby się pozbyć tej lampki - Poproszę coś mocniejszego. Może być koniak. Dziękuje - kiwnął do kelnera, pozwalając sobie powrócić do prowodyrki dzisiejszego spotkania.

- Mam. Nie przejmuj się. Teraz już go pilnuje - zapewnił ją z uśmiechem na twarzy, poklepując się po boku płaszcza. I pomyśleć, że gdyby go przypadkiem nie zabrał do Ministerstwa, to dzisiaj nie musiałby tutaj siedzieć niczym jak na jakimś tureckim kazaniu - Powiedz mi... Po co ta cała szopka i co chcesz w zamian? Bo jak się domyślam po to mnie tutaj zaprosiłaś - wyjaśnił to co go trapiło od jakiegoś czasu - No chyba... - zamilkł na moment - Że się mylę? - dodał, podpierając się dłonią. Wolną ręką sięgnął po paczkę papierosów, którą następnie skierował w kierunku swojej rozmówczyni.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (1995), Stanley Andrew Borgin (1513)




Wiadomości w tym wątku
[8 Maja 1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.07.2023, 22:23
RE: [05.05.1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 22.08.2023, 00:07
RE: [05.05.1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia - przez Cynthia Flint - 02.09.2023, 23:29
RE: [05.05.1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 19.10.2023, 21:52
RE: [05.05.1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia - przez Cynthia Flint - 25.10.2023, 02:35
RE: [05.05.1972] Jak grzyby po deszczu | Stanley x Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 01.11.2023, 19:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa