• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek

[Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#6
22.08.2023, 01:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2024, 00:31 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Pokręcił przecząco głową na słowa Anthony'ego odnośnie samobójstwa - Nie mógłbyś tego zrobić. Kto by mnie pomścił? Chyba nie puściłbyś tego płazem, pokazując, że jedyne do czego są zdolni Borginowie to samobójstwo? - spojrzał zaciekawionym wzrokiem w jego kierunku. Stanley nie dopuszczał samodzielnego odebrania sobie życia jako formy odejścia na inny świat. Jedyne akceptowalne metody dotyczyły zginięcia z różdżką w ręku, w obronie rodziny czy interesów albo ze starości. Nic innego nie miało prawo bytu i nie byłoby dobrze akceptowane przez rodzinę - był o tym święcie przekonany.

- Nie wiem. Po prostu w Ciebie wierzę? I coś mi z tyłu głowy mówi, że tak właśnie będzie. Ukaż mnie Merlinie jeśli się mylę - odpowiedział jakby to była najjaśniejsza rzecz. Andrew wierzył w kuzyna jak chyba nikt inny. Zdawał sobie sprawę, że może nadal jest pisklęciem ale zadbany bez podcinania skrzydeł, wyrośnie na wielkiego orła - Obawiam się, że część będziesz musiał. Czasem są spotkania w cztery oczy, więc wtedy nie będę mógł Ci pomóc, chociaż bardzo bym chciał - wyjaśnił, zaraz jednak kiwając przecząco głową. Ian nadal miał w sobie trochę ze zbuntowanej nastolatki - próbował tupać nóżką, przedstawiać swoje widzimisię, zamiast zaakceptować pomocną dłoń, która była wyciągnięta w jego stronę. Stanley z drugiej strony nie miał problemu aby przyznać, że kocha Anthony'ego - oczywiście jak brata, wszak miejsce innej miłości było już zajęte i zaklepane przez inną osobę.

- Chyba nie doceniasz dziadka. Wiesz, że wybrałby Ci najlepszą kandydatkę... Ślizgonkę jakąś dorodną, wyedukowaną. Mucha nie siada. Byłbyś zadowolony. Ja już o to zadbam - zapewnił, nie dopowiadając jednak, że drugim wyborem zapewne byłaby krukonka - z wiadomych przyczyn, a na końcu puchonka. Gryfonki nie wchodziły do gry. Nie było o tym najmniejszej mowy - A Ty dalej o niej? Anthony, Anthony... Dorośnij. Otrząśnij się. Było, minęło, nie wróci. A zresztą jest Gryfonką... A kto to widział Ślizgon z Gryfonką? Słyszysz jak to brzmi? - zapytał go patrząc z lekkim politowaniem - Dodam, że nie byle jaki Ślizgon - dodał mu na pocieszenie, wszak takich Ianów to można było policzyć na palcach dłoni jednorękiego bandyty - był jedyny. Nie było więcej takich samych jak on, nikt inny nie był aż tak niereformowalny.

- W takim razie za rodzinę i dziedzica! - wznieśli toast, stukając się szklankami. Alkohol palił w gardło ale w przyjemnym stopniu, co było dużym plusem. Był zimny i smakował - w końcu nie był to byle trunek, a bardzo dobra whisky. Kojarzył większość kumpli kuzyna, wszak jednego z nich znał osobiście i też uważał za dobrego druha. Drugiego kojarzył z widoku i z tego, że czasem coś wylali za kołnierz ale na tym mógł zakończyć opisywanie tejże relacji.

Nie dosyć, że rozpieszczona nastolatka to jeszcze w gorącej wodzie kąpana. Trzeba będzie nauczyć go trochę wytrwałości bo osiwieje za młodu - No jak co kurwa? Polityka, mój drogi, polityka - odparł, nie biorąc jednak papierosa, przecież nie palił - nawet do alkoholu odmawiał. Stanley uważał to za zło, które nie było mu potrzebne aby się dobrze bawić. Zresztą po tych małych, nikotynowych przyjaciołach wszystko śmierdziało - Co nas wzięło? Chcieliśmy poznać Twoje opinie, pogadać o nim. Przekazać może pewne fakty - stwierdził z lekkim wzruszeniem ramion. Starszy z Borginów był spokojny. Nie denerwował się na reakcje młodszego, wysłuchiwał, pozwalał mu na przekazanie swoich opinii. Nie krytykował.

- Wiedziałeś, że to pierwszy mugolak, który został Ministrem Magii? Rozumiesz to? - parsknął śmiechem, pozwalając sobie na większy łyk alkoholu - Jakiś łebek co nie ma czystej krwi... Nie to co nie którzy - uśmiechnął się, wskazując na siebie i kuzyna - Zostaje mianowany na tak wysokie stanowisko... Tragedia. Nie dziwię się, że wielu znanych i znakomitych czarodziejów zawinęło swoje wrotki z tego urzędu - przyznał, przejeżdżając palcem po szklance - Kojarzysz wuja Edwarda? On też powiedział, że nie będzie brał udziału w tej szopce, a przecież był jednym z lepszych Aurorów. Wzorowa służba przez niemal 20 lat! Kapujesz to? Taki staż i nagle musisz odejść bo jakiś kretyn zostaje ministrem... Dramat - pokręcił przecząco głową. Nie rozumiał decyzji, która usadowiła tego człowieka na tak ważnym stanowisku - A najlepsze jest to, że wykorzystał swoją pozycję aby ta jego mugolska drużyna piłki nożnej wygrała Mistrzostwa Świata w 1966. To dopiero dramat. Chłop naraża nasz przepiękny świat tylko dlatego, żeby grupa nic nie wartych ludzi mogła przywieźć medal do domu... Dlaczego? Bo są Anglikami, pewnie kolegami Leacha - ciężko westchnął - Nie sądzisz, że jego nazwisko przypomina za bardzo pijawkę? Jak taki pasożyt na zdrowym organizmie... - stwierdził, spoglądając na moment za okno. Uwielbiał to robić, zwłaszcza z tego pokoju. Wszystko tak pięknie wyglądało z tego piętra.


Postać opuszcza sesję


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (3539), Stanley Andrew Borgin (2338)




Wiadomości w tym wątku
[Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Anthony Ian Borgin - 15.08.2023, 21:14
RE: [Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Stanley Andrew Borgin - 16.08.2023, 18:34
RE: [Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Anthony Ian Borgin - 16.08.2023, 20:38
RE: [Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Stanley Andrew Borgin - 19.08.2023, 22:12
RE: [Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Anthony Ian Borgin - 20.08.2023, 18:23
RE: [Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Stanley Andrew Borgin - 22.08.2023, 01:03
RE: [Luty 1970, Londyn - Rezydencja Borginów] Sprawy ważne i ważniejsze| Staś & Tosiek - przez Anthony Ian Borgin - 04.09.2023, 23:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa