• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria

[21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#16
22.08.2023, 12:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2023, 12:27 przez Laurent Prewett.)  

W tym chłodzie, minimalizmie, było więcej realności niż w tych wielkich uśmiechach i wylewnościach, jakie potrafiły się przetaczać po takich miejscach. To nie był chłód, który kąsał. A bynajmniej nie kąsał jego. Może miało to coś wspólnego z tego, że morze, które tak bardzo kochał, nigdy nie było gorące? Zawsze było chłodne, a im dalej wypływałeś, tym bardziej mroźne się stawało. Mogłeś płynąć tak daleko, aż zobaczysz w końcu biały lód, który krą rozpływał się po falach, a w oddali diamentowe góry, które były skutymi bryłami wody. To było prawdziwe zimno. To, co widział w Victorii zimnem nie było. Tak samo ciepła w dotyku, tak samo potrafiła się uśmiechnąć. Dostrzegał dystans i logikę - tym było dla niego to, co większość nazwałoby zimnem. Spokojnie układanie myśli i jeszcze spokojniejsze układanie emocji. Brak chęci i zgody na to, żeby rządziły jej życiem przypadki i poddawanie się momentom, w których emocje mogły buzować najbardziej. Rozumiał. Była aurorem. Potwierdziła, że stres i nerwy zżerały jej codzienność, zwłaszcza od tej ponurej nowiny, guilty as charged. Nadal jednak widział kobietę. Skoro zaś była kobietą, która kryła tak doskonale te nerwy i stres, że nigdy by nie powiedział, że stanowią nadrzędną jej obecnego życia, łatwo było sobie dopisać (a w dopisywaniu był całkiem niezły, o czym Victoria się już przekonała), że kłębiła w sobie bardzo wiele emocji, które zapewne nie miały żadnego upustu. Co robiła z nimi? Nie wiedział. Za to miał kilka pomysłów, jak sam mógł jej z nimi pomóc. A ona nie robiła niczego, żeby powiedzieć, że każdy z tych pomysłów jest zły. Chciała tego. Potrzebowała tego. Jak każda kobieta chciała czuć się adorowana. Potrzebna. Chciana. Rozumiał te uczucia doskonale, może dlatego też łatwo było mu dotknąć jej lodowej tarczy i się nie sparzyć? Przyglądać się jej z fascynacją, zamiast ze strachem? Bo była fascynująca. Podziwiał siłę, jaką tchnęła. Cichą, niemą siłę. Ten ład i porządek, jaki sobą prezentowała. Chciał jej pokazać, że jest to coś, co jeszcze bardziej warte uwagi niż wszystkie te łatwe panie, które można zaprosić ruchem ręki do łóżka i zapomnieć o ich twarzach dnia następnego. Victoria Lestrange była obrazem, który pozostawał w głowie już na zawsze.

- Może lepiej malutką część tych myśli pozostawię dla siebie. Mogłyby być zbyt nieodpowiednie na takie strojne salony. - Kolejny kroczek. Słowa wypowiedziane takim tonem, z aksamitnym spojrzeniem zaglądającym do jej ciemnych ocząt, że nie pozostawiały wątpliwości, czego nieodpowiedniość mogła dotyczyć. - Na szczęście poza nimi jestem całkowicie wylewny. I cały czas do twojej dyspozycji. - Bardzo celowo i umyślnie zakończył jedno zdanie, zrobił malutką pauzę, nim wypowiedział kolejne. By nie było wątpliwości, że to tylko teraz nie dzieli się tym, co jego wyobraźnia mogła stworzyć, kiedy szli w kierunku ogrodu. Natomiast sklepki "poza nimi" nie tyczyło się to, że jest do jej dyspozycji. Gdyby tylko sobie zażyczyła mógł jej szeptać rzeczy o wiele bardziej odważne do ucha, te, które zupełnie pobudzały ciało i sprawiało, że myśli całkowicie zaczynały rozpierzchać. Rodziły pragnienie, choć to pragnienie niekoniecznie też prowadziło do nabrania odwagi. W każdym razie rzeczywiście było tak, że był w pełni wylewny wobec tego, co myśli o Victorii. Był też całkowicie szczery w temacie dotyczącym Voldemorta. Nie przesuwały się tutaj żadne kłamstwa. Reszta? Reszta ich chyba teraz nie interesowała. - Zgadza się. Pitaja. - Punkt tym razem należał się pannie Lestrange. - Mówiąc o tym, że zawstydzasz urodą kwiaty, dokładnie to miałem na myśli. - I szukał myślami tego, który byłby godny ozwania ją. Orchidea, choć piękna, wydała się nagle zbyt banalna. Lecz Królowa Nocy..? Niczym artysta, który w końcu wpadł na pomysł, któremu mu brakowało, uzupełnił piękno obrazu, jakim ta kobieta była. - Dopiero zaczynam, hm... muszę się bardziej postarać. - Uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem, ale jednocześnie było to po prostu zgrabne przyjęcie komplementu z jego strony. - Najpiękniejsze jest to, że za każdym razem to jeden i ten sam bursztyn. - Uśmiechnął się szerzej, akurat w ogóle nie odbierając tego tak, jakby to miało być jakieś wytknięcie, czy kpina, więc Victoria przekazała to w bardzo dobry sposób. Albo przynajmniej w taki, który był zrozumiały dla niego. To zaś było teraz najbardziej istotne. - Mogę cię uspokoić, nie pomyślałem, że to kpina. I choć zatrzymanie twojego piękna w bursztynie brzmi jak pokusa diabła, to byłaby to zbyt wielka strata tego piękna, które nosisz w środku. - Piękno przemija, inteligencja tylko na pięknie nabiera. Nie było warto zatrzymać na zawsze coś, co będziesz mógł tylko podziwiać z daleka, skoro najprzyjemniejszą chwilą były te, które prowadziłeś z tą pięknością na rozmowach.

- Tak. Naprawdę tak uważam. Jesteś piękną kobietą, Victorio Lestrange. Szkoda mi tylko tego, że chyba niewiele osób ma okazję się przekonać, jak piękną. - Powiedział to całkowicie poważnie, spoglądając jej w oczy, by mogła w nich wyczytać, co chciała. Chociażby to, że był całkowicie szczery. Włącznie z tym, że rzeczywiście - jaka strata dla świata, że nie mogli podążyć za inteligencją tej kobiety. Jaka szkoda, że musiała się od niego odcinać, bo... tego nie wiedział. Coś jednak sprawiło, że chowała się za tą chłodną maską. Bo czy podążać powinno się za jej zdaniem i światopoglądem? Nie wiedział. W końcu się dobrze nie znali. - Słowo "podobasz mi się" jest bardzo leniwym i uwłaczającym określeniem dla moich odczuć względem twojej osoby. - Zatrzymał się, kiedy wyszli do pięknego ogrodu, by teraz już dotknąć delikatnie palcami jej policzka. - Victorio... - Wypowiedział jej imię jak zaklęcie, niemal jakby było miłosnym poematem. - Jesteś piękna.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (6840), Victoria Lestrange (6127)




Wiadomości w tym wątku
[21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 17.08.2023, 20:33
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 17.08.2023, 21:50
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 17.08.2023, 23:03
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 17.08.2023, 23:29
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 18.08.2023, 20:17
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 18.08.2023, 23:18
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.08.2023, 00:51
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 20.08.2023, 12:23
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.08.2023, 17:16
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 20.08.2023, 18:19
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.08.2023, 23:26
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 21.08.2023, 11:16
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 21.08.2023, 19:02
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 21.08.2023, 22:58
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.08.2023, 00:23
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 12:26
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.08.2023, 18:43
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 19:18
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.08.2023, 20:16
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 20:51
RE: [21 listopada 1970] Nastał czas ciemności | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.08.2023, 21:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa