• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [4.06.1972] Nie zamykaj oczu

[4.06.1972] Nie zamykaj oczu
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
22.08.2023, 20:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2023, 22:48 przez Brenna Longbottom.)  
Odkryj wiadomość pozafabularną
Sen przejęty po ustaleniu z graczką.

Musiała zrobić unik, tracąc w ten sposób cenne sekundy. Napastnik znikł, a chociaż coś w niej wyrywało się do pogoni, zamiast tego uklękła obok Laurenta, nie zwracając uwagi na to, że wokół leży potłuczone szkło. Objęła go lewym ramieniem, gdy do niej przylgnął – żywy, na szczęście żywy, nie spóźniła się – bo palce prawej dłoni wciąż zaciskała na różdżce. Jej wzrok przesunął się po sali. I chociaż była gotowa poderwać Laurenta na nogi, pchnąć do drzwi, gdyby ktoś jeszcze zaatakował… to atak nie nastąpił. W pomieszczeniu nikogo już nie było, chociaż w nozdrza wciąż uderzały zapachy: popiołu, alkoholu, perfum.
I krwi.
- Nie jestem pewna – powiedziała, pomagając się mu dźwignąć. Kiedy chwycił ją za rękę, mocno zamknęła palce na jego dłoni, i usłyszała w głowie echo własnego głosu nie puszczaj mojej ręki. Nie dostrzegała już zagrożenia, ale to nie oznaczało, że go tu nie było. Kiedy już upewniła się, że w żadnym kącie nie czai się morderca, przeniosła wzrok na Laurenta, lustrując jego obrażenia: ślady na szyi dopiero miały się w pełni objawić, ale już był pokaleczony…
– Chyba powinniśmy stąd wyjść – mruknęła, odwracając znów spojrzenie od Prewetta i…
…świat wokół nich, stracił barwy, a potem wybuchł feerią nowych kolorów i dźwięków.
*
- …i jak myślisz, który z nich wygra wyścig? Och, ten biały. Popatrz, ten biały, jest taki majestatyczny, prawda?! On na pewno wygra.
Panna Genevieve Rosier ściskała dłoń Laurenta jedną ręką, a drugą przytrzymywała kapelusik, udekorowany niedorzeczną wręcz ilością kwiatów. Wokół nich znajdował się cały tłum ludzi. Prewett rozpoznawał niektóre twarze stałych bywalców albo ludzi, których oglądało się na pierwszych stronach gazet. Rozbrzmiewał gwar, tu i ówdzie śmiechy, gdzie indziej podniesione głosy, gdy na trybunach żartowano, flirtowano i przede wszystkim: omawiano, który z abraksanów wygra dzisiejszy wyścig. W pobliżu pewien mężczyzna palił papierosa, wzrok utkwiwszy w zwierzętach, przygotowujących się do wyścigu. Sztywność jego ramion, wyraz twarzy, to wszystko Laurentowi podpowiadało od razu, że sporo postawił na jednego z zawodników… i nie była to kwota, na stratę której mógł sobie poradzić.
Atmosfera jedyna w swoim rodzaju, panująca na torze wyścigowym Prewettów tuż przed najważniejszym wyścigiem roku. Gdy za kulisami przewalały się pieniądze, gdy ludzie tracili albo wygrywali majątki, kiedy mężczyźni zakładali się pomiędzy sobą, a niektóre pary grały w swoje własne gry na trybunach.
– Lauri? Słuchasz mnie? – spytała Genevieve nadąsana, mocniej ciągnąć go za rękę. Poczuł ból: zdał sobie sprawę z tego, że z jakiegoś powodu boli go gardło, że trudno my wydobyć głos. Że po jednej z jego dłoni ścieka krew.
A potem dostrzegł, że przez tłum przepycha się ku niemu ktoś, w czyim ręku błyszczał nóż.
*
– Nie waż się uciekać potem przez okno.
– Tak, mamo.
– Mówię poważnie, Brenno. Jeżeli znowu zrobisz spróbujesz tego samego…
– Nie mam już piętnastu lat, mamo – mruknęła Brenna, zastanawiając się, czy matka naprawdę aż tak boi się jej ucieczki, że musi ściskać ją za rękę. Elisa Potter Longbottom zawsze była osobą niezwykle zdecydowaną i zawsze bardzo zależało jej na opinii, jaką cieszy się rodzina. I Brenna, mimo swojej całej paplaniny i tego, że na tle innych czystokrwistych, młodych dam, wypadała bardzo blado, naprawdę to rozumiała. Umiała zachowywać się w towarzystwie i nawet nie musiała szczególnie się starać: to nie była z jej strony gra, bo Brenna równie swobodnie czułaby się pewnie w mugolskiej knajpie, w pałacu Buckingam na herbatce z królową i weselu czystokrwistych.
Ale teraz czuła się jakoś niespokojnie, gdy wodziła spojrzeniem po tłumie. Miała wrażenie, że powinna kogoś tutaj poszukać.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1909), Laurent Prewett (3406)




Wiadomości w tym wątku
[4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 18:22
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Brenna Longbottom - 22.08.2023, 18:49
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 20:13
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Brenna Longbottom - 22.08.2023, 20:43
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 21:11
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Brenna Longbottom - 22.08.2023, 22:05
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 22:43
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Brenna Longbottom - 22.08.2023, 22:59
RE: [4.06.1972] Nie zamykaj oczu - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 23:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa