• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[4.06.1972] Night

[4.06.1972] Night
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#1
23.08.2023, 12:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2024, 20:06 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III

Rain, I can feel it on my skin
The drops are falling slowly to my chin

And now I open up my eyes
The dream is changing and I'm not surprised

Nie krzyczał. Nie rzucał się na łóżku. Nie miał na to siły. Czuł jeszcze, jak jego bezwładne ciało lata w rękach Brenny, która nim potrząsała, chłostający skórę deszcz na całym swoim ciele. Drżenie, kiedy uderzała błyskawica z dzikim trzaskiem, jak ryk bestii, która chciała oprzeć swoje pazury na ciele i rozorać je doszczętnie. Trząsł się z tego poczucia zimna, które teraz zostało postawione w wielkim kontraście do ciepła, jakie powoli odczuwał wokół siebie. Ciepła przynoszonego przez gorącą krew płynącą z jego ciała, wsiąkającą w pościel, wnikającą w koszulę nocną. Cała ta biel, ten beż, czystość powietrza pachnącego morzem zabarwiona rdzawym posmakiem, żelazistym zapachem w powietrzu. Nie musiał krzyczeć, bo Duma szczekał, jakby próbował obudzić samo Niebo i wezwać do pomocy zmarłych. Lub kogokolwiek, kto rozumiałby więcej, niż on rozumiał z tego, co się działo. Głośne, dudniące, nerwowe szczekanie, które przeradzało się w wycie odstraszyłoby chyba każdego głupca, który chciałby się tutaj zakraść. Nie odstraszyło jednak kogoś, kto wkradł się do snu Laurenta. Kolejnym ciepłym kontrastem były łzy, które ciekły po jego policzkach, kiedy drżały mu wargi ze strachu, gdy trząsł się spazmatycznie z bólu i przerażenia. Przewrócił się na bok i przesunął na bok łóżka, siadając, opuszczając nogi na podłogę, bo przecież musiał uciekać. Co jeśli tym razem Brenna nie zdąży? Co, jeśli tym razem... Duma skakał jak opętany, szczerzył swoje kły, jego oczy błyskały dziko, jakby chciał rzucić się na samego Laurenta, ale to było tylko złudne wrażenie. Zwierzę wyczuwało zagrożenie, ale go nie dostrzegało. Za to czuło krew. Nie chciało atakować swojego pana, swojego towarzysza - chciało go bronić. Dłoń Laurenta zacisnęła się na różdżce - przynajmniej ona... tutaj jest. Złudna nadzieja, że z różdżką się uda, że się obroni. Smak krwi na języku sprawił, że zakaszlał. Czuł ją wszędzie - tą krew. Przetarł wargi palcami, nie zważając na psa, nie myśląc nawet, że Duma go obroni, bo na pewno będzie tak, jak ze wszystkimi innymi ludźmi we śnie. On po prostu zniknie. Albo będzie zupełnie ignorował napastnika. Stanął na chwiejnych nogach, ale kiedy przerzucił na nie ciężar ciała i wstał ukłucie w klatce piersiowej prawie go z nich zwaliło. Krew płynęła strugą po jego ręce i bolało tak strasznie, że nie wiedział, czy zdoła zrobić trzeci i czwarty krok w kierunku okna, żeby przez nie wyjść, żeby uciekać. Albo chociaż próbować uciec. A kiedy zrobił krok numer dwa, drzwi jego sypialni otworzyły się z hukiem.

- Panie Laurent! - Alexander trzymał w dłoni różdżkę, nawet nie pukał słysząc dumę, a wściekły pies odruchowo skoczył do nich, ale czując znajomy zapach zawył tylko głośno i zakręcił się po pokoju. Blondyn zapłakał głośno, nawet nie rozpoznając znajomego głosu. Widział tylko sylwetkę rosłego mężczyzny, który tutaj wtargnął i jego umysł już pognał do tylko jednego zakończenia tego scenariusza. Chciał znów prosić, pytać, dlaczego to robi, czemu się nad nim znęca, ale nie był w stanie przez swój paniczny szloch już niczego wydusić z obolałej szyi. Alexander przepchnął Dumę - musiał zawalczyć z nim o miejsce, przesunąć wielkiego basiora, żeby dostać się do Laurenta, choć w pierwszym momencie przystanął widząc, jak Laurent próbuje unieść na niego różdżkę i jak wybucha niekontrolowanym płaczem. Podbiegł do niego i złapał go za ramiona, z przerażeniem spoglądając na stan, w jakim się znajdował. I nie bardzo wierząc temu, co widzi. - P-Panie Laurent..! Proszę... - Usiąść? Położyć się? Co się stało, jak do tego doszło? Myśli kołatały się w głowie Alexandra, gdy z przerażeniem patrzył na nieprzytomne, niebieskie oczy całkowicie zaćmione traumą i bólem. Kiedy zobaczył, jak ten krztusi się krwią, która zabarwiła jego wargi. Nie pytał. Wziął ostrożnie jego ciało i położył go na łóżku z powrotem. Nie było żadnej walki. Dla bezpieczeństwa wyjął mu różdżkę z dłoni. Nie znał się na medycynie, nic o niej nie wiedział. Chciał go tu zostawić, powiedzieć, że pobiegnie o pomoc... ale zostawić z kim? Czy bezpiecznie go było ruszać? Dopiero co Laurent wrócił z Munga, po wypadku. Co się, do cholery, działo?! Alexander tracił cenne sekundy na zastanawianie się, zamiast działać. Zerwał się z miejsca i popędził, tak jak stał, w pidżamie, bez butów, zamykając Dumę, żeby ten nie rzucił się na medyka, którego sprowadzi. Pobiegł przez murawę, ciągle trzymając różdżkę. Nawet nie rozjaśnił światła - gwieździsta noc oświetlała wiele. Tak wiele, że dostrzegł kobiecą sylwetkę i wyciągnął różdżkę gotów strzelać zaklęciami. Na szczęście...

- Panno Longbottom! Panno Longbottom! Panienko, mój panicz potrzebuje pomocy! - Alexander już był umazany krwią, ale nawet na to nie zwracał uwagi. Dopadł do kobiety, do brygadzistki, wciskając jej tylko klucz do domu w dłonie. I może to było niepoważne, że nie zabrał Laurenta ze sobą, ale nie wiedział, co mu było. Bał się, że ma połamane kości. Że jeśli go weźmie, jeśli z nim pobiegnie, tylko mu zaszkodzi. - Sprowadzę medyka! - Krzyknął do niej, bo już biegł dalej. A był bardzo szybkim biegaczem.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3184), Laurent Prewett (3821)




Wiadomości w tym wątku
[4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 12:08
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 16:35
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 17:01
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 17:19
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 17:53
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 18:17
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 23:52
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 24.08.2023, 09:16
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 13:54
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 24.08.2023, 15:36
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 16:11
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 24.08.2023, 21:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa