• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[4.06.1972] Night

[4.06.1972] Night
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#10
24.08.2023, 15:36  ✶  
W świecie Brenny też dość rzadko słyszało się słowa „ktoś próbował zamordować cię we śnie”. Ale było w nim mnóstwo zdań, które pewnie rzadko pojawiały się w rzeczywistości Laurenta. Jak „pobił mnie wampir”, „wpadłam do dziury z trzema żywymi trupami”, „śmierciożercy chcą mnie dopaść, pomóż mi” czy „moja kuzynka ma wspomnienia wujka z Limbo i omal nas one nie zabiły”. Może dlatego ostatecznie jej dużo łatwiej było odnaleźć się w sytuacji. Mimo zmęczenia, nie zdawało się jej to wszystko aż tak nierealne, niemożliwe, jak za pierwszym razem, gdy wpadła do domu Victorii, niepewna, czy śni, czy działania na jawie. A może – dawała radę, bo wystąpiła w tym śnie nie jako ofiara, nie mająca możliwości działania… jeżeli morderca kiedyś przypisze jej tę rolę, to taki moment miał dopiero nadejść.
Laurent był blady, ze strachu, niewyspania i przede wszystkim straty krwi. Ale nie myślała o jego pogrzebie. W tej chwili cieszyła się raczej, że był względnie cały i jeżeli nawet nie zdrowy, to takim stanie się niedługo. O dziwo, zdawał się przyjmować wyjaśnienia dość łatwo – a spodziewała się raczej niedowierzania niż podziękowań.
Nie zapewniła, że żaden problem, że dziękować nie musi, bo sama też by dziękowała. A gdyby tych podziękowań nie przyjęła, byłoby w tym coś nieprzyjemnego. Brenna rzadko celowo była nieprzyjemna wobec innych – zdarzało się to, ale tylko od czasu do czasu i tylko wobec określonych jednostek.
- Jesteśmy kwita – powiedziała tylko, bo w końcu była mu do niedawna winna przysługę i można było powiedzieć, że właśnie ją spłaciła. – Naprawdę nie wiem – przyznała bezradnie. Nie, nie prowadziła tej sprawy. Nie była nawet aurorką. Gromadziła okruszki informacji niby drobiny złota, bo taka była jej natura, bo zaangażowane były bliskie jej osoby i bo nawet w Biurze Aurorów były osoby, w których kompetencje nie do końca dowierzała. A nawet gdyby ją prowadziła, to czy dowiedziałaby się więcej? Pokładała nadzieję w tym, że ktoś z Departamentu Tajemnic znajdzie odpowiedzi, ale nawet oni mogli ich nie mieć… albo nie chcieć się nimi podzielić.
– Wiem tylko tyle, że napada w snach. Jego ofiara cały dzień czuje się obserwowana. Że obrażenia przenoszą się na jawę… i że ktoś, kto go zna i kto wie, w jaki sposób to robi próbuje chyba powstrzymać go przed tymi atakami, przynajmniej trzykrotnie się mu chyba to udało. Przynajmniej trzy razy znajomy zaatakowanego z kolei walczył z nim w snach, a pierwszy raz był to jeden z pracowników Ministerstwa, już jakiś czas temu. Gdybym miała więcej informacji, powiedziałabym ci – zrelacjonowała Brenna. Posłała mu uśmiech, niekoniecznie wesoły, ale i nie smutny, kiedy spytał, czy nic jej nie jest. Nie, nie była ranna, nie wyglądała nawet szczególnie źle: ot jak ktoś, kto został dość brutalnie wyrwany z łóżka po zbyt krótkim śnie. Teraz, gdy opadła już z niej adrenalina i strach, że nie zdąży, czuła się zmęczona.
Chociaż jednocześnie bardzo nie chciała zasypiać.
– Nic mi nie jest. Nie zranił mnie. Nie jestem nawet pewna, czy mógłby – odparła.
Nie wiedziała, czemu wybrano Laurenta, tak jak nie miała pojęcia, czemu ktoś chciałby napadać Avery, czemu mugol ze strzelbą śnił się Norze. Ona i Victoria jeszcze były oczywistymi celami, ale oni? Sądziła, że klucz mógł tkwić w kimś, kogo tego dnia spotkali, w czymś, co zrobili, ale to wymagało przesłuchań, śledztwa, odtworzenia dróg… Ale z drugiej strony… czy gdyby zobaczyli tego człowieka, nie rozpoznaliby go potem, kiedy dokonał napaści w snach? Czy mógł aż tak ginąć w tłumie?
Czy to w ogóle był człowiek?
– Powinieneś to jutro zgłosić oficjalnie aurorom – zasugerowała. – I pomoże, jeżeli zastanowisz się rano, gdzie dziś byłeś i z kim się spotkałeś.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3184), Laurent Prewett (3821)




Wiadomości w tym wątku
[4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 12:08
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 16:35
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 17:01
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 17:19
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 17:53
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 18:17
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 23:52
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 24.08.2023, 09:16
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 13:54
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 24.08.2023, 15:36
RE: [4.06.1972] Night - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 16:11
RE: [4.06.1972] Night - przez Brenna Longbottom - 24.08.2023, 21:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa