Czy się spieszył? Niekoniecznie. Dla obserwującego z boku, mogło wyglądać inaczej. Nicholas był trochę zestresowany niespodziewaną sytuacją, że ma u swego boku pannę Flint. Że ta bójka na Nocturmie doprowadziła do przeniesienia ich razem przez świstoklik. Skoro już do tego doszło, chciał aby jego towarzyszka nieplanowanej dla niej podróży, znalazła się w bezpiecznym miejscu. O czym również wspomniał wyjaśniając jej, że w tej sytuacji jest odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo. Można było zrozumieć, że nie zawsze bywa taki zimny i surowy, a potrafi troszczyć się o kogoś. Cynthia zrozumiała swoje położenie i doceniła jego „opiekę”. Czarodziej nie kontynuował już tego tematu.
Na dodatkową informację o zabezpieczeniu pojemnika z ziołami, Nicholas skinął głową w zrozumieniu. Przydatne, na wypadek kolejnej niespodziewanej wpadki w podróży, gdyby coś miało czasem ulec uszkodzeniu.
Gdy dotarli na miejsce, o czym świadczyły słowa Nicholasa, dziewczyna wypowiedziała się na temat otoczenia, miejsca zamieszkania jego, jak to określiła, przyjaciela. Yaxley spojrzał na nią, zanim ruszyli dalej. Cynthia miała jednak obawy w sprawie tego świstoklika.
Wyjaśnił ze spokojem, ruszając dalej ścieżką.
- Gdybyś zdecydowała się zostać ze mną, będzie trzeba wysłać sowę do Twojego ojca z informacją, gdzie jesteś i dlaczego.
Dodał, dając Cynthii do zastanowienia, czy chce wracać jak najszybciej, czy przeżyje te kilka dni z Yaxleyem w tej podróży. Znajdzie dla niej zajęcie i usprawiedliwienie.
Coraz bardziej zbliżali się do czerwonego domku, który na pierwszy rzut mugolskiego oka, wyglądał jakby mieszkała w nim jedna, góra dwie osoby. Dom był zabezpieczony przed mugolami. Widzieli to, co mieli widzieć.
Nicholas zbliżył się do drzwi i zapukał pewnie, nie zastanawiając się nad niczym. Jego przyjaciel wiedział o jego przybyciu. Pisali do siebie listy.
Drzwi po chwili się otworzyły a w nich pojawił bardzo dobrze zbudowany mężczyzna, w stylu odziania przypominający wikinga. Długie włosy były związane za plecami. Lekki zarost zdobił jego twarz. Uśmiechnął się szczerze i przyjaźnie.
Uścisnęli sobie dłonie po męsku.
- Witaj Knudsen.
Przywitał się. Bystre spojrzenie oczu gospodarza dostrzegły piękność towarzyszącą Nicholasowi.
- Nie wspomniałeś w liście, że przybędziesz z żoną.
Słysząc te słowa, Nicholas ze zdziwieniem patrzył na niego. Przeniósł zmieszany wzrok na Cynthię, po czym znów na Arvida.
- Cynthia… To Cynthia Flint. Pracujemy razem w Ministerstwie, w innych Departamentach. Nie jest moją żoną... Wpadła na mnie i przeniosło nas tutaj razem.
Próbował się wytłumaczyć, ale chyba nie bardzo potrafił. Jego przyjaciel różnie odbierał wyjaśnienia.
- Wpadła na Ciebie… To ja rozumiem.
Rozbawiony sytuacją mężczyzna o piwnych oczach spojrzał na blondynkę z uśmiechem.
- Miło mi Panią gościć. Arvid Knudsen.
Wystawił swoją dłoń i za jej pozwoleniem ucałował by wierzch jej dłoni. Kultura wymagała doceniać kobiety i odpowiednio przy nich zachowywać.